Zużyci maja roku pańskiego 2013

Zużyci maja roku pańskiego 2013

Zużyci maja roku pańskiego 2013
Trochę mi się uzbierało w tym miesiącu;) to chyba dla zrównoważenia zakupów, które poczyniłam w maju.

Bez zbędnego wstępu. Rzeczy około twarzowe:


  • Płyn micelarny z Biedronki – bardzo lubię, mam w zapasie jeszcze 3 butelki, choć dziś rano stwierdziłam, że mi się znudził….Płyn doczeka się osobnej recenzji, bo gdzieś tam jeszcze można dostać ostatnie butelki
  • Płyny do demakijażu – opisywałam ostatnio <klik>, ulubiony to bawełna, avocado najmniej przypadł mi do gustu. Bawełnę na pewno odkupię
  • Baza pod cienie Hean – opisana niedawno <klik>. Coś czuję, że do niej wrócę!
  • Krem do twarzy Eva Garden – bardzo przyjemny krem w cenie 10zł! Wprawdzie producent mówi o intensywnym nawilżaniu, czego krem nie zapewnia, ale przyjemnie nawilża, moja mieszana cera była bardzo zadowolona. Krem idealnie nadaje się pod makijaż, podkład się na nim nie roluje, wszystko dobrze się trzyma. Jedynym minusem tego kremu jest zapach…pachnie jak skoszona łąka, ale nie jest to mega intensywny zapach. Jak nie będę miała pomysłu na krem, to powrócę do niego.
  • Dwie miniaturki Efaclar Duo – krem ma potencjał;) Na jakieś niespodzianki rokuje pozytywnie!
  • Maska do rąk Oriflame – przyjemnie wygładza dłonie, stosowałam go jako krem do rąk. Efekt jaki daje maska jest raczej krótkotrwały, nie zauważyłam długotrwałego efektu. Zapach przyjemny, delikatny. Nie kupię ponownie, bo uwielbiam Isanę z mocznikiem, której nie mogę dostać od dłuższego czasu, ciągle wykupiona:(
  • Balsam 2x5 – uwielbiam ten specyfik! Działa cuda na moje skórki. Zmiękcza, skórki są zadbane. Oczywiście trzeba stosować regularnie;) Minus taki, że jest niewyjadny… Jednak już kupiłam nowe opakowanie:)
Płyny myjowe:

  • Rossmanowski płyn dla dzieci – zużywam i odkupuję. Wielozadaniowy płyn do mycia włosów, ciała, higieny intymnej. Będzie miał osobną notkę!
  • Szampon Naturia do włosów przetłuszczających się i normalnych – jak nie wiem jaki szampon kupić, to kupuję ten, bo krzywdy nie robi. Ładnie oczyszcza włosy, pachnie delikatnie. Nie przeciąża włosów, ale nie sprawia że mogę myć rzadziej. Niby go lubię, ale chyba mi się znudził.
  • Odzywka Balea z morelą – ładnie wygładza włosy, po umyciu są lekkie, ogólnie w porządku, ale ma dziwny zapach. Nie kupię ponownie.
  • Płyn do higieny intymnej – ależ się z nim długo męczę. Jest strasznie wydajny. Zazwyczaj kupowałam Lactacyd plus, ale brakowało mi pompki. Opakowanie zostawię, ale ponownie już nie kupie tego produktu. 
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Leżę i kwiczę

Leżę i kwiczę

Leżę i kwiczę
Męskim okiem spojrzenie na to co ostanio się działo z kobietami, które ogarnął rossmanowski szał. <klik> 


Nadal się zaśmiewam;)



Brałyście swoich facetów na rossmanowskie zakupy? Ja się przyznam, że tak, ale przypadkowo;) i wcale moje zakupy w Rossie nie trwały długo! 
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Rosyjski specyfik na mej twarzy

Rosyjski specyfik na mej twarzy

Rosyjski specyfik na mej twarzy
Szał na rosyjskie specyfiki nie ominął i mnie. Na pierwszy ogień idzie krem Receptury Babci Agafii na dzień do 35 lat. Wprawdzie daleko mi jeszcze do tego wieku, ale...Moja cera jest normalna, z tłustą strefą T. Kosmetyków matujących nienawidzę, robią masakrę na mojej twarzy, gustuję w kremach nawilżających. Zauważyłam również, że odkąd głownie stosuje kremy nawilżające moja cera mniej się błyszczy, a ma zdrowy blask.  Ale okay, koniec wstępu, przechodzimy do kremu!


Opakowanie kremu nie powala na kolana, ale jest estetyczne, krem łatwo wydostać z miękkiej tubki. Kojarzy mi się z wiosną.


Sam krem jest cudowny. Uwielbiam. Lekki, przyjemny, szybko się wchłania, doskonały pod makijaż. Nie zapycha, dobrze nawilża, przyjemnie pachnie. Ma zielonkawy kolor, ale nie wpływa to w moim przekonaniu na wyrównanie kolorytu. Stosuję go od marca i nadal mam go sporo w tubce - wydajność to też jego cecha pozytywna.  Skład kremu również jest bardzo na plus - nie zawiera parabenów, sztucznych barwników, silikonów, alkoholu, syntetycznych ekstraktów, produktów pochodzących z przerobu ropy naftowej. Nie jestem eko-fanatykiem, ale cenie sobie jak krem ma dobry skład. Poniżej dla dociekliwych.

Skład: Aqua with infusions of organic extract of Angelica Archangelica, Rosa Dahurica Pallas Extract, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Orbignya Oleifera Seed Oil, Crambe Abyssinica Seed Oil, Phellodendron Amurense Extract, Rubus Chamaemorus Extract, Ribes Aurum Seed Oil, Malva Alcea Extract, Coco-Caprylate/Caprate, Cetearyl Alcohol, Titanium Dioxide, Glycerin, Cetearyl Clucoside, Sodium Stearoyl Glutamate, Olea Europaea Oil Unsaponifiables, Meadowfoam Estolide Extract, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Organic Parfum, Limonene.


No i jeszcze jedna ważna cecha, tudzież ficzer jak się mawia w niektórych kręgach, krem kosztuje ok. 16zł!! Za tą cenę znalazłam swój kremowy ideał na obecny czas. Zobaczymy jak da radę w letnie upały i włączoną klimę.  Jedyny minus to dostępność, ale w końcu mamy Internet.
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Najlepsza z dotychczasowych baz do cieni

Najlepsza z dotychczasowych baz do cieni

Najlepsza z dotychczasowych baz do cieni
Bazy z Hean używałam od kwietnia tamtego roku – połowę dałam młodszej sisi, sama używałam codziennie, ostatnio mi się skończyła. Jej wydajność jest doskonała, a cena bardzo niska ok. 10zł. Kupowałam ją w małej drogerii przy Wyspiańskiego w Poznaniu – na stronie producenta można znaleźć listę sklepów, gdzie można kupić ich kosmetyki. Nie jest tak źle z jej dostępnością.


Baza jest przyjemnie kremowa, bezdrobinkowa, lekko różowa, lecz na powiekach transparentna. Moje opakowanie ostatnio pękło, bazy miałam dosłownie na 2 użycie, ale czekałam na-nie-wiedomo-co przez jakiś miesiąc i mi taka ilość wyschła, stąd brak porównania jak cienie wyglądają na bazie i bez.  Moim zdaniem nieszczególnie podbija kolor cieni, ale jakaś tam różnica jest.


Bardzo ładnie trzyma cienie, choć na początku jej używania zdarzały się jej gorsze dni. Cienie potrafiły mi znikać i zatrzymywać się w załamaniu już po 2 godzinach! Nie rozszyfrowałam od czego to zależy. Pomijając jej „trudne dni”, które nie były często, to cienie na bazie wytrzymują na moich tłustych powiekach do 8-9 godzin, a nawet dłużej.  

Czy polecam? Zdecydowanie tak. Choć szkoda, że ma tak brzydkie plastikowe opakowanie;) 

Obecnie mam bazę z Efla (jeszcze nie poleciała do sisi)  - ale jest tak beznadziejna, opisywałam ją ostatnio, że kupiłam inną, z Ingrid, ale ta też nie jest tak dobra jak opisywana – dam jej jeszcze szanse, jak nie to wrócę do bohatera dzisiejszej notki, a tamta poleci w świat…

Macie ulubione bazy? Miałyście tą z Hean?

Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Zalotne rzęsy od Inglota

Zalotne rzęsy od Inglota

Zalotne rzęsy od Inglota
Inglota bardzo lubię – lubię za cienie, proste i eleganckie opakowania, niewygórowane ceny, mnóstwo kolorów i możliwość dopasowania wszystkiego do własnych potrzeb.

Podkręcone rzęsy również lubię;) moje z natury są raczej delikatne, nie za grube, lecz nie są jakoś tragicznie krótkie. Są takie sobie, ale nie narzekam. Ciągle szukam idealnego tuszu, lecz coś co praktycznie zawsze robię przed pomalowaniem rzęs, to używanie zalotki. Lubię jak są podkręcone, bardzo ładnie otwierają oko.

Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Mulitaskowy pędzęl na piątkę

Mulitaskowy pędzęl na piątkę

Mulitaskowy pędzęl na piątkę
Pewnego dnia obudziłam się z myślą, że potrzebuję pędzla do podkładu;) Nie takiego w kształcie języczka, bo taki miałam i robił mi „smugi”, a typu flat top. Nie miałam chęci na szukanie po internetach, allegroszach i innych niestacjonarnych przybytkach, chciałam mieć już-natychmiast,  więc poszłam do Rossa i kupiłam:




Nie jest to typowy flat top, ale pędzel jest genialny! Jakość – oczywiście jak wszystkie pędzle z Ecotools świetna. Mam go od pół roku, jak nie więcej, używam go codziennie, myję 1-2 w tygodniu i nic się nie dzieje. Cena to ok. 30zł i tylko raz widziałam go w promocji, ale i tak jest wart swojej ceny!

Do czego go wykorzystuję?

  • Oczywiście zaczęłam zgodnie ze moim przeznaczeniem – czyli do podkładu. Tu się sprawdziła naprawdę bardzo dobrze, podkład ładnie wygląda na twarzy, nałożony w taki sposób zauważyłam, że trzyma się o wiele dłużej. Nie robi smug, ładnie się wtapia, nawet lekki podkład można nałożyć go tak by zwiększyć jego krycie.

Jednak nie zawsze mam rano czas, aby pobawić się z makijażem, a wiadomo, że umyć pędzelek należy najlepiej od razu po takim zastosowaniu, to zaczęłam kombinować do czego go używać.
  • I tak świetnie  nadaje się on do nakładania różu i bronzera. Wszystko wygląda naturalnie i nie da rady zrobić sobie plam!
  • Na upartego można go stosować do pudru, ale nie polecam - tworzy się taka widoczna brzydka warstwa makijażu. 


Na opakowaniu pędzla znajdziemy informacje, że jego funkcja to "wykończenie makijażu" - nie wiem co autor miał na myśli, ale pędzel jest naprawdę świetny! 

Macie go?
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Promocja w Rossmannie

Promocja w Rossmannie

Promocja w Rossmannie
Jak każda już chyba wie jest pro w Rossie –40% na kolorówkę i pielęgnację ryjka. Podeszłam do sprawy bardzo racjonalnie. Kupiłam:


  • Puder z Bourjois – mam podkład z tej serii i bardzo się z nim polubiłam, wzięłam puder do kompletu, choć naprawdę kończy mi się ten puder, który mam obecnie. Cena ok. 23zł
  • Korektor z Maybelline – kupiłam w ciemno;) obecnie nie mam żadnego, mam zamiar ten stosować pod oczy. Cena to ok. 17zł
  • Płyn do demakijażu Garnier– wiem, że ostatnio pisałam, że uwielbiam Bielendę, ale kosztował niecałe 7zł
  • Peeling enzymatyczny Perfecta – nigdy nie miałam żadnego peelingu tego typu, czas spróbować Cena również ok. 7zł
Zastanawiałam się też na jakimś lakierem…ostatnio mam szał na czerwone, ale chyba trzy różne buteleczki to wystarczająca ilość…przemyślę jeszcze temat i najwyżej jutro po pracy wyskoczę.

Co kupiłyście ciekawego? 
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Moje ulubione dwufazówki

Moje ulubione dwufazówki

Moje ulubione dwufazówki
Płyny dwufazowe uwielbiam – doskonale zmywają makijaż, wiem, że poradzą sobie doskonale ze zmyciem oczu.

Początkowo przez 2-3 lata używałam Ziai dwufazowej – z perspektywy czasu stwierdzam, że była tragiczna;) Wprawdzie dosyć dobrze zmywała makijaż, ale ta okropna tłusta warstwa... Potem spróbowałam Biodermy (opisana tutaj), którą do zmywania oczu nie polecam, ale ogólnie do demakijażu reszty jest w porządku:)  Potem zaczęłam używać płynów Bielendy, które uwielbiam i dziś opiszę dokładnie.

Posiadam obecnie wszystkie trzy płyny: Bawełna, Oliwka oraz Awokado


Skład Bawełna: Aqua (Water), Cyclopentasiloxane, Isohexadecane, Glycerin, Gossypium Herbaceum (Cotton) Seed Extract, Hydrolyzed Keratin, Allantoin, Sodium Hyaluronate, Arginine PCA, Sodium Chloride, Propylene Glycol, Disodium EDTA, Methylparaben, DMDM Hydantoin, CI 17200 (Acid Red 33).

Skład Oliwka: Aqua (water), cyclopentasiloxane, isohexadecane, glycerin, olea europea (olive) oil, retinyl palmitate, tocopherol, tocopheryl acetate, arginine PCA, sodium choride, disodium EDTA, methylparaben, DMDM hydantion, CI 19140 (acid yellow 23), Cl 42090 (acid blue 9), Cl 14700 (FD&C Red No. 4).

Skład Awokado: Aqua (Water), Cyclomethicone, Isohexadecane, Glycerin, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Arginine PCA, Elaeis Guineensis (Palm) Oil, Sodium Chloride, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Disodium EDTA, Methylparaben, DMDM Hydantoin, CI 42090 (Acid Blue 9), CI 19140 (Acid Yellow 23).

Szczerze powiedziawszy nie widzę między nimi szczególnych różnic (choć oczywiście wg producenta mają specjalne zadania;)) – wszystkie trzy tak samo dobrze zmywają makijaż,  a ich cena to ok. 9zł, choć jest teraz promocja w Hebe i konszują poniżej 7zł

Opakowanie jest bez szału, ale spełnia swoją funkcje -  przez dziurę leci tyle płynu ile powinno. Wystarczają na ok. 1,5 miesiąca codziennego zmywania makijażu. Wszystkie są bezzapachowe i nie podrażniają oczu, lecz ja nie mam szczególnie wrażliwych.  Co do tłustego filmu, które dwufazówki mają – w tym przypadku jest to przyjemny film, który mam wrażenie, że lekko nawilża skórę wokół oczy, lecz w Awokado jest on ciut mocniejszy, co w moim odczuciu jest na minus. Moim ulubieńcem jest Bawełna, które zużyłam już ze 3 opakowania, lecz Oliwka powoli wkrada się w moje serce;)

Miałyście, któryś z tych płynów? Jaki polecacie? Bo pewnie niedługo mi się znudzą i zacznę szukać czegoś nowego. 

Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Do brwi: różowy nieprzyjaciel i wierny przyjaciel, czyli o pęsetach

Do brwi: różowy nieprzyjaciel i wierny przyjaciel, czyli o pęsetach

Do brwi: różowy nieprzyjaciel i wierny przyjaciel, czyli o pęsetach
Brwi reguluje bardzo często – nawet co drugi dzień. Jak widzę jakieś mikro włoski to staram się je wyrywać. Mając naturalne czarne i dosyć mocne brwi bardzo szybko widać „odrost” i strasznie zaburza to moje odczucie estetyczne;) 

Czego oczekuje od pęsety – precyzji, aby umożliwiała wyrywanie króciutkich włosków. Nie wymagam, aby była szczególnie trwała i wytrzymała mi wieki, ale nie może ranić skóry. Wprawdzie miałam pęsetę, która zaspokaja moje potrzeby (jej opis w drugiej części posta), ale mająca okazję dostać ją w prezencie, skorzystałam.


Jaka jest pęseta z Sephory? Ostra! Bardzo, bardzo ostra. Bardzo często urywa mi włoski zamiast pomagać w wyciąganiu ich. Kilka razy dziabnęłam się w powiekę i bolało, a musicie wiedzieć, że mam wprawę w wyrywaniu brwi, bo robię to od ponad 10 lat! Reguluje je sobie, regulowałam siostrom w liczbie 3 oraz mamie. Ta pęseta mnie zawiodła!  Szczególnie, że czytałam sporo pochlebnych opinii i kosztuje bez żadnej pro ok.45 zł.


Powyżej moje ulubiona pęsta – niestety nie pamiętam jakiej firmy, ale zakupiłam ją w drogerii Jasmin za ok.10zł. Mam ją od roku i jest świetna! Jest delikatna, niezbyt ostra, ale bardzo precyzyjnie wyrywa brwi – całkowicie zaspokaja moje „brwiowe” potrzeby. I do póki nie zgubię, to nie kupię innej;)


Macie swoje ulubione pęsety? 



Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Złe elfiątko

Złe elfiątko

Złe elfiątko

Post będzie krótki. Powodem tego jest to, że baza pod cienie Elf jest beznadziejna!! Na moich tłustych powiekach nie trzyma się nawet godziny. Nakładam cień (Inglot lub Sleek), a po 30 minutach mój makijaż oka wygląda niechlujnie, jest zważony! Jakbym przez te kilkanaście minut siedziała w saunie, czy innym gorącym przybytku i robiła nie wiadomo co! 
Mikroskopijnie podbija kolor cieni, ale nie jest to to szał ciał. Próbowałam to uchwycić na zdjęciach, ale nie wychodziło. Nakłada się ją okay, aplikator-gąbeczka jest dość wygodny, lecz muszę i tak rozetrzeć palcem.



Ale żeby nie było, że jednak tak krótko jest, to plus jedyny taki jest,  że baza przychodzi w kartonikowym opakowaniu dokładnie przyklejona takim plastikiem, więc mamy pewność, że nie była wcześniej otwierana. Jej cena to ok. 8zł.

Miałyście ten kosmetyk? Sprawdził się u Was? U mnie porażka na całej linii, baza leci do Sisi, zobaczymy czy u niej się sprawdzi. Bo do Sis leci wszystko co się u mnie nie sprawdzi tudzież znudzi.

Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Essie Russian roulette

Essie Russian roulette

Essie Russian roulette
Mój pierwszy Esiak  z szeroką końcówką, drugi w ogóle w mojej zawrotnej kolekcji lakierów do paznokci.

Kolor może nie jest niepowtarzalny, ot zwykły czerwony, klasyczny, intensywny, kremowy, bez drobinek, ale zależało mi na trwałym lakierze, skuszona pozytywnym doświadczeniem z jakością lakieru Essie zakupiłam „europejski” egzemplarz w cenie 26 zł.

Niestety się przeliczyłam:( po nałożeniu Essie good to go trzyma się maksymalnie 4 dni, drugiego pojawiają się starte końcówki, jakieś mikroskopijne odpryski. Trochę lepiej jest jak położę go pod odżywkę Eveline 8 w 1, ale po pierwszym doświadczeniu 6 dni super manicure jestem lekko zawiedziona. Jednak i tak jest lepiej, np. przy lakierach Golden Rose, gdzie mam mega starte końcówki już pierwszego dnia.  Kryje przy dwóch warstwach, lecz czasem pod świtało widać moje mega białe końców paznokci

Przepraszam za niedokładne pomalowanie przy skórkach, ale 2 tygodnie nie malowałam pazurków i wyszłam z wprawy! Naprawdę!


W Hebe jest fajna pro – dwa lakiery Essie w cenie jednego i jeszcze w ten weekend można wykorzystać bon o wartości 10 zł z okazji drugich urodzin sklepu :D 

Macie do polecenia czerwone, klasyczne lakiery, które trzymają się dłuuugo na paznokciach i wytrzymują całodzienne klepanie w klawiaturę? Marzę o takim, co wygląda ładnie od niedzieli do niedzieli.

Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Drogi Pamiętniczku...po wakacjach

Drogi Pamiętniczku...po wakacjach

Drogi Pamiętniczku...po wakacjach

Drogi Pamiętniczku.


Jakoże ostanie dnie spędziłam wakacjujac się nad morzem i Internet był, ale jakoby go nie było, to mądrości kosmetyczne z wyjazdu będą, a nie cuda z mojej kosmetyczki. Na cuda poczekamy do jutra;)


Otóż:

- na wakacjach jedyne kosmetyki kolorowe jakich używałam był to podkład, puder, po dwa razy róż i cienie wraz z linerem i tuszem do rzęs, to w przyszłości wcale nie będę brała paletki i pędzelków – jak wakacje to wakacje!


- oj głupiutka ja – zabranie próbek zamiast rzeczy, które lubię to był błąd. Następnym razem odleje sobie to co lubię i już. I moja cera źle reaguje na kosmetyki matujące – zapamiętać!! 


- moja wiecznie sucha skóra potrzebuje nawilżania/natłuszczania co drugi dzień – jedna próba Nivea nie załatwia sprawy. Bierzemy pełnowymiarowe opakowanie czegoś do ciała!!


- DODATKOWY KREM Z FILTREM!! Mam spieczony nosek:(


- nie jeść aż tyle smażonych rzeczy – moja cera pokazała co o tym myśli i mam kilku nieprzyjaciół do zwalczenia


To takie moja małe rady dla mnie na kolejny wyjazd;)


Szczerze powiedziawszy jestem bardzo zaskoczona pogodą w maju nad morzem – praktycznie ciągle było słonecznie, ja zmarźlak wszechświata kilka razy ubrałam krótkie spodenki! Szok proszę Pań, szok!!

ps. jutro idę do fryzjera, tralalalala;)
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Oh Bioderma...

Oh Bioderma...

Oh Bioderma...



Opakowanie: dużą butla z małą dziurką lub wygodną pompką.

Pojemność: zazwyczaj kupuję w promocji 2x250ml w cenie 49,90

Skład:  water (aqua), PEG-6 caprilic/capric glycerides, cucumis sativus (cucumber) fruit extract, mannitol, xylitol, rhamnose, fructooligosacharides, propylene glycol, disodium EDTA, cetrimonium bromide
Ileż jak się nasłuchałam i naczytałam o słynnej Biodermie…że delikatna, a jednocześnie skutecznie usuwa makijaż, że super hiper, najlepszy środek do usuwania makijażu. Cóż mi rzecz-w tej roli nie sprawdziła się u mnie.  Makijaż twarzy zmywa w porządku, na pozbycie się makijażu potrzebuję ok. 2-3 wacików i dwóch dodatkowych na oczy…Ale z oczami jest taka sprawa, ze nie radzi sobie z tuszem! Ile bym nie trzymała ciągle widzę resztki tuszu na rzęsach.
Poniżej zestawienie jak radzi sobie z usunięciem makijażu (od lewej Dermacol, eyeliner Essence, cienie Sleek na bazie z Ingrid, a na nim eyeliner z Eveline). Na środkowym zdjęciu po pierwszym przejechaniu wacikiem, na końcu po przytrzymaniu 3-5 sekund i mocnym potarciu.
 

Czy polecam ją do usuwania makijażu-jest w porządku, ale proponuję do oczu użyć czegoś innego. Płyn jest dość drogi, szkoda go marnować.
Dałam Biodermie drugą szansę i zaczęłam ją stosować jako poranny tonik. W tej roli spisuję się dobrze, jednak wolę toniki, które dają uczucie świeżości.
Bioderma otrzymała również trzecią szansę. Powędrowała do chłopaka, który ma problemy z nadmiernym czerwienieniem się, woda powoduje u niego spore zaczerwienienia, a jednocześnie ma jeszcze jakieś tam młodzieńcze wyskoki;) Po jej użyciu nie odczuwa żadnego pieczenia, wie, że ma umytą buzię, ale mu również brakuje mu poczucia świeżości. Delikatności jej jednak odmówić nie można.

Ostateczne moje zdanie o tym specyfiku - jak dla mnie przereklamowany. 
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Na dobry początek

Na dobry początek

Na dobry początek
Na dobry początek niechaj będą zużyci w ciągu ostatniego czasu – bo od kiedy w głowie narodził się pomysł prowadzenia własnego blogaska, a nie tylko namiętnie czytanie innych, trochę czasu minęło.

Proszę Państwa oto zużyci do ostatniej kropli:



- szampon Timotei moc i blask – strasznie długo go męczyłam, bardzo wydajny. Blasku nie nadaje, stosowany za często obciąża włosy u nasady. Nie kupię ponownie.

- szampon Babuni do nawilżająco – regenerujący  - mimo, że skóra mojej głowy jest przetłuszczająca się, nie zauważyłam, abym musiała częściej myć włosy, szampon absolutnie nie obciążył mi ich, włosy były miękkie. Bardzo fajny szampon, średnio wydajny, ale na pewno kupię ponownie.

- szampon Green Pharmacy do włosów przetłuszczających się – taki zwykły przeciętniaczek, na pewno nie zmniejsza przetłuszczania, mało wydajny, należy go sporo użyć, aby dobrze umyć włosy. Nie kupię ponownie.


- odżywka Gliss Kur – całkiem przyjemna, wydajna, nic nadzwyczajnego w moim odczuciu, nie obciąża włosów (stosuję ją od wysokości ucha w dół).  Nie jest zła, ale są lepsze, więc nie kupie ponownie.



- tonik Eva Natura – pachniał skoszoną trawą…czasem mi ten zapach przestał przeszkadzać, ale jakoś nie jestem do niego przekonana. Bardzo ładnie orzeźwiał twarz, nie przesuszał, nie podrażniał, w porządku, ale bez szaleństw. Nie kupię ponownie

- płyn dwufazowy Eva Natura – beznadziejny. Sporo czytała opinii, jakoby to był najlepszy płyn do demakijażu…U mnie zdecydowanie się nie sprawdził.  Zmywał makijaż dość dobrze, choć aby usunąć żelowy eyeliner z Essence musiałam poświęcić mu na to więcej czasu. Zostawiał po sobie tłusty film. Nie kupię ponownie

- krem z kawasami Bandikrem bardzo wydajny, sam z siebie nie dawał cudów, jednak w połączniu z TriAcneal’em bardzo ładnie oczyścił i zwęził pory. Bardzo wydajny, nie podrażnia. Jeżeli będzie okazja kupię ponownie


- dezodorant Nivea – ładnie pachnie, pomagał zachować świeżość, jednak nie tak dobrze jak jego inna wersja. Nie kupię ponownie

- kulka Oriflame – bardzo przeciętna, niby chroni przed poceniem się, ale zdarzają jej się gorsze dni;) zapach bardzo delikatny, nie podrażnia. Nie kupię ponownie



- kremowy płyn do kąpieli i pod prysznic z wyciągiem z aloesu – zapach trochę dziwny, przeszkadzał mi trochę, nie wysuszał skóry, a wydobywanie żelu z butelki to była prawdziwa udręka. Nie kupię ponownie

- żel pod prysznic Isana – żel jak żel, przeszkadzała mi trochę glutowata konsystencja. Nie podrażniał, pachniał delikatnie, zapach nie utrzymywał się na skórze, nie zauważyłam, aby wysuszał skórę. Nie kupię ponownie, bo zdecydowanie wole inne żele


Otwarcie blogaska uważam za udane!

Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem