Liebster Blog Award

Liebster Blog Award

Liebster Blog Award

Na zakonczenie rok temat łatwy i przyjemny! Ostatnio opublikowałam podobny wpis. Tym razem otagowała mnie Ania z bloga ania'sscollection, którą miałam okazję poznać przy okazji spotkania. Śpieszę z odpowiedziami! 



1. Co sprawia Ci największą przyjemność w blogowaniu?
Największą przyjemnością jest fakt, że to co piszę jest czytane. Że nie piszę tylko dla siebe, bardzo mnie podnosi, gdy widzę, że z biegiem czasu odwiedza mnie coraz więcej osób! Bardzo mnie również cieszy każdy komentarz - że jesteście moje Kochane Czytelniczki! To zdecydowie sprawia mi wielką przyjemność. 

2. Jaka jest Twoja ulubiona potrawa wigilijna? 
Nie posiadam takowej. W ogóle mało świąteczna jestem;) Z jedzenia kocham placki ziemniaczane i frytki. 

3. Jeśli mogłabyś kupić jeden kosmetyk nie ograniczając się finansowo, co by to miało być?
Żaden kosmetyk nie przychodzi mi na myśl, ale pewnie zdecydowałabym się na laserowo usuwanie owłosienia, bo to moja zmora. Póki co nie do końca wierzę w jego działania tak na 100%, a że przechodzę różne zmiany hormonalne, to nie będę sprawdzać.

4. Jaki produkt kosmetyczny ostatnio Cię absolutnie zachwycił? 
Peeling enzymatyczny z owoców tropikalnych i serum z kwasem migdałowym z Bielendy.

5. Jaki jest Twój ulubiony film? Uzasadnij. 
Nie jestem fanką filmów – jak mam wybitnie zły humor, to lubię obejrzeć Sex w wielkim mieście albo Dziennik Bridget Jones. Takie tam romantyczne gnioty, które już widziałam milion razy. Ja jednak umysł ścisły jestem i lubię filmy, które już raz widziałam!

6. Jaki jest Twój sprawdzony sposób na relaks? 
Gorąca kąpiel!

7. Bez jakiego gadżetu elektronicznego nie wyobrażasz już sobie codziennego życia? 
Bez telefonu! Jestem absolutnie uzależniona, robię się nerwowa, jak go nie mam przy sobie. 

8. Piosenka, która ostatnio wpadła Ci w ucho, to...?
9. Ulubiony kanał na youtube? 
Nie mam ulubionego.

10. Blog od którego jesteś uzależniona, to...? 
Od swojego! Mogę siedzieć godzinami nad nim, myśle o postach, które napiszę. Jak w nocy czasmi nie mogę spać (np. wczoraj, bo się strasznie bałam pobierania krwi - faceci tak mają;)), to myśle co mogę w nim poprawić, o czym mogę jeszcze napisać.
Bardzo lubię bloga Marti, Marii, czy Szpinakożercy, ale mój blog to moje duże uzależnienie, pasja i miłość. 

11. Wolisz morze czy góry? 
Zdecydowanie morze! Piasek, wylegiwanie się i moczenie stóp, to moje klimaty. 

Tradycyjnie nikogo nie taguję, ale chętnie się dowiem o Waszym wymarzonym kosmetyku - szykuję rozadnie i chętnie się dowiem co jest na Waszej liście marzeń!

Udanej zabawy sylwestrowej!!
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Odżywka do włosów Oil Repair Spulung, Balea Professional

Odżywka do włosów Oil Repair Spulung, Balea Professional

Odżywka do włosów Oil Repair Spulung, Balea Professional

Dość sławna odżywka na blogach w moich skromnych progach. Jak się sprawdziła odżywka na moich włosach? Zapraszam.


Profesjonalna odżywka do suchych i zniszczonych włosów, zawierająca pielęgnujący olejek arganowy. Nawilżający kompleks z białka pszenicy, pantenol oraz gliceryna stymulują i pobudzają cebulkę włosa oraz wzmacniają całą jego strukturę.

Działanie odżywki jest zasadniczo w porządku – ładnie nawilża włosy, nie obciąża, ale nie dociąża odpowiednie jakbym chciała. Włosy nie są lekkie i rozwiane w każdą możliwą stronę, tylko kurczę ja wolę mocno dociążone włosy. Jeżeli przed myciem nałożę oliwkę Hipp na włosy i trochę tej odżywki, to wtedy włosy są takie jak lubię. Solo sprawdza się u mnie przeciętnie.

Konsystencja odżywki jest lekka, dość rzadka. Pachnie bosko – jak waniliowe albo budyniowe ciasteczka. Jest dość wydajna, z miękkiej tuby można wydobyć odżywkę do końca. Fajnie, że mogę ją postawić na głowie.

Skład: aqua,  glycerin, cetearyl alcohol,  isopropyl palmitate, behentrimonium chloride,  argania spinosa kernel oil, parfum, panthenol, isopropyl alcohol, sodium benzoate, hydrolyzed wheat protein, potassium sorbate, citric acid.

Maseczka jest bez szału. Coś ostatnio nie mam szczęścia do niemieckich kosmetyków.


Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Utwardzacz i nabłyszczacz do paznokci, Poshe

Utwardzacz i nabłyszczacz do paznokci, Poshe

Utwardzacz i nabłyszczacz do paznokci, Poshe

Jestem uzależniona od błysku utwardzacza na moich paznokciach. Nie potrafię już teraz pomalować paznokci i tak po prostu z nimi chodzić. Potrzebuję błysku! Dziś o moim ulubieńcu w tej kategorii.
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Peeling enzymatyczny z owoców tropikalnych, e-naturalne.pl

Peeling enzymatyczny z owoców tropikalnych, e-naturalne.pl

Peeling enzymatyczny z owoców tropikalnych, e-naturalne.pl

Połączenie enzymów papainy (zawartej w owocach papai) i bromelainy (pozyskiwanej z owoców ananasa) pozwoliło uzyskać produkt o dużej skuteczności działania, będącej efektem komplementarnego działania proteolitycznego obu enzymów, natomiast zawarte w peelingu oligosacharydy zapewniają utrzymanie właściwego nawilżenia skóry. Aromatyczny peeling enzymatyczny połączony z mączką ryżową delikatnie oczyszcza, rozświetla skórę, stymulując zmysły zapachem tropikalnych owoców dojrzewających w promieniach gorącego słońca. Peeling działa łagodnie i tonizująco - również dla bardzo wrażliwej skóry.


Uwielbiam ten peeling! Po użyciu tego peelingu moja twarz wygląda genialnie. Jest wyciszona, pory są zwężone, kolejnego dnia rewelacyjnie trzyma w ryzach wydzielanie sebum. Jestem oczarowana działaniem tego produktu. Moja twarz jest dosyć problematyczna – mam sporo niespodzianek, hormony szaleją, policzki oraz nos suche i łuszczące się. Peeling ładnie sobie radzi z moją cerą. Może nie usuwa wszystkich możliwych suchych skórek z nosa, ale tam przed nałożeiem peelingu wspomagam się szmatką muślinową,  ale całą resztę robi rewelacyjnie!! 


Mieszam jedną małą łyżeczkę peelingu i rozpuszczam w ok.2 łyżkach wody. Taka ilość wystarcza mi na pokrycie całej twarzy. Zostawiam na kilka minut i spłukuję. Ogólnie nigdy nie byłam fanką mieszania proszków, ale działanie tego peelingu absolutnie mi to wynagradza. 
30 gramów wystarczy na ok. 12-15 użyć, cena to 14,60 – do dostania tutaj 

Dodatkowo piękny skład: Spray dried seawater, Thalisource, Papaya and bromelain, Rice starch


Myślę, że działanie tego peelingu jest nawet lepsze od tego z Organique…;)  Bardzo serdecznie polecam Wam peeling enzymatyczny z owoców tropiklanych!


Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Urodzinowo: pędzle Zoeva 102, 103, 110, 142, 221, 322

Urodzinowo: pędzle Zoeva 102, 103, 110, 142, 221, 322

Urodzinowo: pędzle Zoeva 102, 103, 110, 142, 221, 322

U mnie grudzień na bogato – i to nie za sprawą świąt, a z powodu, że ja się bardzo kocham;)) (lista życzeń: realizacja część 1 i 2), ale żem Ewa i jeszcze urodzona 25.12. Tak więc moje nowe pędzelki mają się tak:


Zoeva 103 – kopytko;) ścięty pędzel do podkładu. Sprężysty i dość zbity pędzel, milusi, z włosie syntetyczne
Zoeva 102 – kolejny do podkładu. Mam taki bardzo podobny z Hakuro H52, ten jest mniej zbity. Ostatnio lubię nakładać podkład pędzlami i chciałam mieć kilka, aby nie myć ich codziennie, a raz gromadkę.
Zoeva 110 – do konturowania. Mniejszy brat 102, idealny do twardego brązera z NYX. Zbity, miłyi sprężysty.
Zoeva 142 – do korektora. Mniejszy brak 110. Nioch nioch moje maleństwo.
Zoeva 221 – do rozcierania, jedyny z włosia naturalnego. Mam już dwa pędzle do rozcierania, ale ten ma okrągłą skuwkę, a moje mają płaską. Jest bardzo miły i dobrze mi się nim dziś blendowało cień.
Zoeva 322 – do brwi. Uwielbiam wypełnić swoje brwi cieniami. Mam pędzel ścięty z Ecotools, ale ten jest taki ładny – czarny, ze srebrną końcówką i w ogóle nie mogła mu się oprzeć. Pierwsze wrażenie bardzo na tak!



To moja mała, nowa, pędzlowa rodzinka! Szykujcie się też na początku stycznia na małe pędzelkowe rozdanie;))


I tu jeszcze nowe etui na mój telefon - zrobiła się nowa tradycja. Dostaję etui na telefon, im bardziej rzucające się w oczy i niepoważne jak na pannę w takim wieku;), tym większy fun i sensacja w pracy. I do razy wiadomo kogo to telefon!


Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Liebster Blog Award

Liebster Blog Award

Liebster Blog Award

Zostałam nominowana do zabawy przez Perfekcyjny Poradnik Pani Domu,  za co Ci serdecznie dziękuję. I śpieszę z  odpowiedziami na Twoje pytania.



1. Czy udało Ci się kiedyś coś wygrać? Jeśli tak to co to było i co musiałaś zrobić?
W podstawówce wygrałam jeden czy dwa konkursy z przyrody;) kiedyś w jakimś Bravo czy coś wygrałam kosmetyki Ziaja Sopot za rozwiązanie krzyżówki, a ostatnio udało mi się wygrać dwa rozdania;)

2. Jaki jest Twój wymarzony prezent na gwiazdkę?
U mnie w domu od kilku lat nie ma tradycji robienia sobie prezentów na gwiazdkę. Prezenty robię sobie sama przez cały rok, a moja lista życzeń jest tutaj. Z niej można wykreślić już naszyjniki, darsonwal, Naked Basics 2 i Lunę. Mojego Partnera stresują prezenty świąteczne, więc mu oszczędzam stresu - jak nam coś wpadnie w oko i wiemy, że drugiej stronie się to przyda, to mamy przenty bez okazji. 

3. Co wolisz: dawać prezenty czy otrzymywać i dlaczego?
Chyba wolę otrzymywać! Potrafię się cieszyć tygodniami z otrzymanych rzeczy! Uwielbiam rozpakowywać prezenty, radować się z nich. Oczywiście lubię też dawać prezenty, ale jak coś dostanę, to cieszę się jak głupia;) 

4. Bez jakiego kosmetyku nie wyobrażasz sobie życia?
Bez oliwki! Uwielbiam tłuściochy do ciała i twarzy. Bardzo lubię tę z Hipp oraz z Babydream fur Mama.

5. Co sądzisz o tego typu zabawach?
Bardzo chętnie biorę w nich udział, zawsze niezmiernie cieszy mnie jak ktoś nominuje. Osobiście też bardzo chętnie czytam tego rodzaju wpisy, pozwalają one na  bliższe poznanie  blogerki. Sama jednak nie tworzę pytań i nie nominuję. Zawsze kieruję pytania do Czytelniczek.

6. Jakiego kosmetyku byś już nigdy w życiu nie kupiła, dlaczego?
Chyba nie ma takiego kosmetyku. Krem z łojem jelenia, ze śluzem ślimaka, z łożyskiem, z odchodami słowika – bez problemu. Jak mam mieć gładką buzię, to nałożę wszystko!

7. Jaki jest twój ulubiony sklep kosmetyczny?
Jeden sklep… kurczę nie ma jednego! Lubię Organique, Yves Rocher, często robię zakupy w Rossmannie, czy sklepach zielarskich. Nie ma jednego.

8. Jaki był najgorszy prezent jaki otrzymałaś na gwiazdkę?
Najgorszego nie pamiętam, ale jak byłam mała Mama co roku kupowała nam na gwiazdkę piżamę… jak ja tego nie lubiłam! Co to kurczę za prezent, chciałam zabawkę, a nie kolejną piżamę. Taka tam mini trauma z dzieciństwa, I mam urodziny w święta, więc dla mnie prezent gwiazdkowy był jednocześnie urodzinowo-imienionowym, więc teraz bardzo jestem uczulona by na każdą okazję dostawać osobny prezent! Każdy ma swoje dziwactwa;) 

I tradycyjnie pytanie do moich Kochanych Czytelniczek:
Jaki jest Wasz najgorszy/najciekawszy/interesujący/intrygujący prezent na święta?

Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Realizacja listy życzeń, część druga i bonus

Realizacja listy życzeń, część druga i bonus

Realizacja listy życzeń, część druga i bonus

I się zastanawiam czy nie ostatnia! 


W momencie, gdy przelewałam swoją listę życzeń nie spodziewałam się, że ją zrealizuję w takim szybkim tempie. Przyczyniły się do tego kuszące okazje, premia świąteczna i jakoś tak mi się to samo wszystko kliknęło.


W połowie miesiąca udałam się do Warszawy w celach służbowych i poza nimi miałam jeden bardzo ważny cel – OBMACAĆ palety Naked. Kiedyś zastanawiałam się na 2 – jest dla mnie zbyt ciepła, zbyt błyszcząca, 3 – coraz częściej o niej myślę, bo jest niby też świecąca, ale jednocześnie chłodna. Tylko kurczę ja się nie lubię w różach. Pomyślę ile będzie zniżki po świętach w Sephorach i co wyjdzie z tego. Jednak Naked Basic 2 totalnie zawróciła mi w głowie i wylądowała potem w koszyku. Udało mi się ją kupić z 20% rabatem. Jeszcze nie miałam okazji się nią dobrze pobawić, ale mam 3 tygodnie wolne i coś pokombinuję! 


Szczotka Foreo Luna marzyła mi się od kilku dobrych miesięcy. Jakoś ciągle o niej myślałam, że będzie idealna, że cudowności i w ogóle. Podczas promocji -20% w Douglasie skusiłam się na nią – wprawdzie chciałam szarą, ale magenta jest też fanatyczna. Jak paczka przyszła, to nie mogłam się powstrzymać i otworzyłam ją jeszcze w pracy. Jak chłopacy ją zobaczyli, to stwierdzili, że jestem totalna gadżeciara i co to za tajemnicze wibratory sobie kupuję. Pierwsze jej użycie to było OMG, jaką mam gładka twarz. Na więcej informacji musicie jeszcze poczekać. 


Podkładu nie było na mojej liście życzeń, ale od dawna zastanawiałam się nad podkładem Estee Lauder Double Wear Light albo MAC Pro Longwear. Próbek Estee miałam kilkanaście, za każdym razem byłam zachwycona. Było to w okresie letnim 2.0 pasował do mojej opalenizny. Ostatnio weszłam do perfumerii i poprosiłam o próbkę – o dziwo mieli 0.5 i ekspedientka się zdziwiła, że chce taki jasny, że lepiej 1.0, która dla mnie jest za różowa, ale nałożyła mi dwa kolory na linie żuchwy i sam stwierdziła, że faktycznie ta połówka lepsza. Eureka! Skończył mi się kolejny podkład i uznałam, że to ten czas. I jestem zachwycona. Pięknie się trzyma na mojej twarzy, wygląda dobrze przez 12 godzin, nie podkreśla suchych skórek. Jestem zła na siebie, że tak późno go kupiłam. Na lato na pewno zakupię 2.0!


Z mojej listy życzeń pozostała do zakupu torebka – ale jakoś nic nie spełnia moich wymogów. Za to wzbogaciłam się o dwie pary ślicznych szpilek do pracy – takie na 6 cm obcasie, nie za eleganckie, pasujące do mojego mało biurowego stroju:

Źródło


Źródło


ps. część pierwsza jest tutaj.
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Krem do rąk wosk pszczeli i olej makadamia, Anida

Krem do rąk wosk pszczeli i olej makadamia, Anida

Krem do rąk wosk pszczeli i olej makadamia, Anida

Od razu powiem, że bardzo, ale to bardzo lubię ten krem. Jest gęsty, treściwy, wspaniale otula dłonie. Należy pamiętać, aby nie nałożyć go za dużo, bo wtedy będziemy mieć problem z wchłonięciem się w skórę.  Krem urzeka mnie również pięknym zapachem – czuć w nim nutkę miodu, ale bardzo subtelną. Całość jest dobrze wyważona, zapach jest niezwykle ciepły, nienachalny, ale wyczuwalny kilka chwil. Piękny, no po prostu piękny i mnie urzekł.


Krem jest bardzo wydajny, a jego cena śmiesznie niska bo ok. 4 złotych. Ja swój egzemplarz zakupiłam w Naturze. Jedyne co się do niego przyczepię, to jest okropna nakrętka, która mi odpadła z kremu i nie mogę jej skutecznie nałożyć  na tubkę.  Sprawdza się dobrze jako krem „nabiurkowy” i w pracy z wielką przyjemnością z niego korzystam. A i kilka razy chłopacy zwrócili uwagę co tak ładnie pachnie;)

Skład: Aqua, Macadamia, Ternifolia Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Ceteareth-20(and)Cetearyl Alcohol, Glycerin, Beeswax, Mineral Oil, Tocopheryl Acetate, D-panthenol, Polyacrylamide(and)Hydrogenated Polydecene(and)Laureth-7, Allantoin, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Parfum, Hexyl Cinnamal, Lilial, Limonene

W składzie mamy parafinę, ale w pracowej toalecie mamy straszliwie wysuszające mydło do rąk i lubię sobie nałożyć coś otulającego i mocnego.


Bardzo lubię i polecam! 
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Szampon do włosów kręconych z wyciągiem z baobabu, Yves Rocher

Szampon do włosów kręconych z wyciągiem z baobabu, Yves Rocher

Szampon do włosów kręconych z wyciągiem z baobabu, Yves Rocher

Dawno, dawno temu gdy była promocja – 50% na Yves Rocher, nawet na zielony punkt poczyniłam zakupy. Kupiłam szampon z malwą, którego jestem ogromną fanką, szampon do włosów przetłuszczających się, który ostatecznie się u mnie nie sprawdził i jeszcze szampon do włosów kręconych. Włosów kręconych nie mam, ale chciałabym mieć.


Producent opisuje produkt w ten sposób:  

Dzięki polisacharydom zawartym w ekstrakcie z liści baobabu włosy łatwo się rozczesują i są bardziej odporne na puszenie oraz nadmierne skręcenie w zetknięciu z wilgotnym powietrzem. Sprężyste, podkreślone loki utrzymują się przez cały dzień. 85% kobiet potwierdza, że uzyskało efekt sprężystych, miękkich i błyszczących loków.
• nadaje lokom sprężystość
• zapobiega puszeniu się włosów
• formuła bez silikonu aby włosy zachowały lekkość


Loków niestety nie posiadam, ale włosy po jego użyciu są faktycznie sprężyste. Co do puszenia się – faktycznie jest lepiej, ale przy włączonym kaloryferze mam z tym problem, ale tragedii nie ma. Dodatkowo są miękkie, lekkie, ale nie za lekkie, łatwo się rozczesują. 

Jest jednak jedna rzecz, która początkowo mnie zamartwiła. Podczas składania zamówienie nie zrobiłam żadnego rozeznania wcześniej i okazało się, że szampon nie jest przezroczysty, a biały, gęsty, lecz na szczęście nie jest perłowy. Bałam się jak sprawdzi na moich przetłuszczających się włosach. Jednak zupełnie niepotrzebnie, bo szampon w żaden sposób nie powoduje szybszego przetłuszczania się włosów. Bardzo mi przypadł do gustu ten szampon i  jest spora szansa na powtórkę z rozrywki.

Skład: aqua, sodium laureth sulfate, cocamidopropyl betaine, glycol distearate, glycerin, hydrolysed adansonia digitata extract, hydroxypropyltrimonium hydrolyzed wheat protein, cocamide mipa (emulgator), peg-7 glyceryl cocoate, acrylates copolymer, citric acid, polyquaternium-70, sodium benzoate, lauryl glucoside, parfum, polyquaternium-72, panthenol, ppg-3 myristyl ether, polyquaternium-10, guar hydroxypropyltrimonium chloride, dipropylene glycol, sodium hydroxide, salicylic acid, phenoxyethanol, limonene, carbomer

Cena to 14,90 zł, niestety jest to produkt z zielonym punktem. 


Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Dwufazowy olejek do kąpieli Polinezja SPA, Bielenda

Dwufazowy olejek do kąpieli Polinezja SPA, Bielenda

Dwufazowy olejek do kąpieli Polinezja SPA, Bielenda

Wiecie już, że jestem fanką kąpieli – nic mnie tak nie relaksuje jak leżenie w wannie po ciężkim dniu pracy, latania, załatwiania, gadania lubię się położyć do wanny. Najlepiej w towarzystwie różnych wspaniałości.
Dziś na tapecie dwufazowy olejek do kąpieli Polinezja SPA.




To co mnie urzeka w tym kosmetyku, to bardzo piękny zapach – kojarzy mi się z zapachem maseczki, którą używa moja kosmetyczka. Jest taki świeży, ale jednocześnie miły, trochę słodki, ale w żaden sposób nie mdły. Piankę jaką daje olejek jest delikatniejsza niż w olejku do kąpieli zielona herbata itrawa cytrynowa.

Przez parafinę w składzie postawia bardzo delikatną warstewkę na skórze, ale absolutnie nie jest to ciężka, tłusta warstwa. Ogólnie chyba przestałam się trochę bać parafiny w kosmetykach do ciała. Cena za 400 g produktu to ok. 10-12 złotych.

Skład: Aqua (Water), Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Sodium Chloride, , Propylene Glycol, Laminaria Digitata Extract, Glicerin, Orchis Mascula Flower Extracts, Cocos Nucifera Oil, Citric Acid, Disodium EDTA, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Parfum, Butylphenyl Methykpropional, Citronellol, Linalool, CI 42090 (Acid Blue 9)


Używam tego kosmetyku z wielką przyjemnością, jeżeli chcecie jakiś miły umilacz kąpieli, to nie bójcie się po niego sięgać. 
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Home sweet Home, Yankee Candle

Home sweet Home, Yankee Candle

Home sweet Home, Yankee Candle

Coś iście świątecznego – zapach pełen cynamonu, pierniczków, korzennego aromatu ciasta pieczonego w piekarniku. Jest po prostu boski, fenomenalny. Mocny, aromatyczny, szybko rozchodzi się po mieszkaniu. Zdecydowanie jeden z moich ulubionych zapachów na okres jesienno zimowy.


Jest jednak jeden minus tego zapachu – jest strasznie niewydajny! Normalnie mogę palić kilkanaście razy wosk po dobre 3-4 godziny. W tym przypadku 2-3 razy zapalę wosk i muszę sięgać po kolejny kawałek. Smuteczek, ale chyba tak te korzenne zapachy mają, bo sprawa wygląda bardzo podobnie w Spiced Orange.


Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Skinoren

Skinoren

Skinoren

Ze Skinorenem mam styczność od kilku dobrych lat, pewnie wyjdzie jakieś 7, czy nawet 8, jak nie 10. Tak, od tylu lat zmagam się z trądzikiem.


Zużyłam przez te kilka lat kilka tubek tego kremu  - sięgam po niego wtedy, kiedy widzę, że stan mojej cery się pogarsza. Jest czas kiedy stosuje go dzień w dzień, przez ok. tydzień, aby zaatakować wszystkich nieprzyjaciół, a potem przechodzę do stosowania 2-3 razy w tygodniu przez miesiąc, dwa albo nawet 3. Stosowanie go dzień w dzień w moim przypadku czasem kończy się podrażnieniem, jednak nie zapominajmy, że jego główny składnik to 20% kwas azelainowy.


Działanie kremu jakie zauważyłam, to szybsze gojenie się wulkanów, jeżeli pryszcz jest we wstępnej fazie rozkwitu, to czasem też potrafi zahamować jego rozwój, jednak przede wszystkim mam wrażenie, że podczas jego używania po prostu na mojej twarzy jest mniej zaskórników i wygląda jakoś tak ładniej. Mam również wrażenie, że ładnie sobie radzi z przebarwieniami po pryszczach, może nie znikają jak ręką odjął, ale jakoś nie mam całej twarzy w bliznach i przebarwieniach po trądziku, a walczę z nim od wielu lat.  Krem ma bardzo lekką konsystencję, trzeba nakładać go szybko, bo robi się tępy. Spokojnie nadaje się pod makijaż.


Tubka 30 g wystarcza mi na kilka dobrych tygodni stosowania, wszystko zależy od tego jak często go stosujecie. Kosztuje ok. 50 zł – dla mnie jest to cena, która warta jest tego co ten krem robi. Jest też tańszy odpowiednik Acne-Drem, ale jakoś mnie nie przekonała, nie specjalnie widziałam jego działanie i zdecydowanie wolę Skinoren. Jak w ostatnim miesiącu skończyłam tubkę tego kremu, chciałam spróbować Efaclar Duo+, zakończyło się to wysypem na czole/skroni. Wiem, że czasem działanie tego typu kosmetyków objawia się „oczyszczaniem” cery, ale wiem, że są kosmetyki, które tego nie robią, więc po co mam przechodziw żelu nie miałam. Jest też Skinoren w wersji żelowej, ale nigdy go nie miałam, ma on stężnie 15%.


Pamiętajcie jednak, aby przy kwasach dbać o nawilżanie skóry – nie można jej ciągle katować. I tu prośba do osób kwaszących się – polecacie jakiś dobry nawilżacz? Jakoś nie mogę trafić na nic dobrego.


Ja ten produkt bardzo polecam. 
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Olejek do twarzy Bio Granat, Alterra

Olejek do twarzy Bio Granat, Alterra

Olejek do twarzy Bio Granat, Alterra

Te, które są już dłużej ze mną, wiedzą, że uwielbiam olejki – zarówno do ciała, jak i do twarzy. Jednym z moich ulubieńców w materii natwarzowej są kapsłuki z orchideą Alterry, których niestety ostatnio nie widuję.
Spory czas temu Alterra wprowadziła serię z granatem. Odpuściłam sobie krem do mycia twarzy, bo zawiera alkohol, ale z wielką przyjemnością skusiłam na olejek z grantem do twarzy.  


Producent opisuje go tak:
Każdy rodzaj skóry wymaga indywidualnej pielęgnacji. Olej do twarzy Alterra opracowany został specjalnie dla potrzeb skóry bardzo suchej. Dobroczynna formuła zawierająca olej z pestek granatu BIO, olej migdałowy BIO i witaminę E intensywnie pielęgnuje skórę suchą i pozostawia poczucie optymalnie odżywionej i aksamitnie gładkiej skóry.

Skóry suchej nie mam, wręcz mam mieszaną, ale moja skóra lubi ten olejek. Skóra po jego użyciu jest tłusta;) ale kolejnego dnia jest ładnie nawilżona, taka jędrna. Raczej nie nadaje się pod makijaż. Olejek nie zapycha. Pachnie bardzo podobnie jak odżywka/maska do włosów z granatem. Ogólnie ten olejek jest spoko, ale bez większej rewelacji, choć ma Sisi jest z niego bardzo zadowolona. Mam teraz końcówkę, zużyję, ale nie powrócę.

Bardzo przyjemna jest cena tego olejku – kosztuje bez żadnej promocji 10.99 za 30 ml. Buteleczka zasługuje na kilka słów – jest plastikowa, więc jakby nam się ręka omsknęła i olejek spadłby na płytki, to tragedii nie będzie. Dodatkowo ma pompkę, która działa, nie zacina się. Całość może nie jest szczytem elegancji, ale mi się podoba i nie drażni. 

Skład: Glycine Soja Oil, Punica Granatum Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Dodecane, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Parfum, Linalool, Limonene, Geraniol, Citral, Citronellol, Farnesol.


Miałyście coś z granatem od Alterry? 
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Odżywka Goodbay Damage, Garnier

Odżywka Goodbay  Damage, Garnier

Odżywka Goodbay Damage, Garnier

Pierwsze użycie tej odżywki to było wielkie wow. Włosy tworzą piękną, gładką taflę. Nie pamiętam kiedy włosy były tak pięknie wygładzone. Były piękne, dociążone, błyszczące. Po prostu cudowne. Przy kolejnym użyciu niestety nie było już tak pięknie. Włosy były spuszone. Problem ten rozwiązywało nałożenie wcześniej oliwki na włosy lub dodanie jej do odżywki, ale jest coś co ją dyskwalifikuje do ponownego zakupu. Mam na myśli tu szybsze przetłuszczanie się włosów. Mimo, że nakładam ją od połowy ucha w dół, to i tak drugiego dnia muszę już umyć, bo wyglądają bardzo nieświeżo.


Odżywka jest bardzo gęsta i cudownie pachnie – tak jak większość kosmetyków Garniera. Kosmetyk jest bardzo wydajny. Cena to ok. 8 złotych za 200 ml, dostępny praktycznie w każdym markecie, a o Rossmannie i innych Hebe nie wspominając.

Skład: Aqua/Water, Cetaryl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Cetyl Esters, Niacinamide, Saccharum Officinarum Extract /Sugar Cane Extract, Hydrolyzed Vegetable Protein PG-Propyl Silanetriol, Trideceth-6, Chlorhexidine Digluconate, Limonene, Camellia Sinensis Leaf Extract, Linalool, Benzyl Salicylate, Benzyl Alcohol, Amodimethicone, Isopropyl Alcohol, Pyrus Malus Extract/Apple Fruit Extract, Pyridoxine HCl, Citric Acid, Butylphenyl Methylpropional, Cetrimonium
Chloride, Citronellol, Citrus Medica Limonum Peel Extract /Lemon Peel Extract, Hexyl Cinnamal, Phyllanthus Emblica Fruit Extract, Parfum.



Niestety mimo bardzo ciekawego zapachu odżywka nie jest dla mnie. 
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Wyniki rozdania

Wyniki rozdania

Tak jak podejrzewałam – kominek przypadł do gustu wielu z Was. Cieszy mnie to niezmiernie! Nagroda jest jednak tylko jedna i trafia do Eweliny K.

Nie martwcie się jednak – już szykuję kolejne rozdanie, tym razem będzie do zgarnięcia coś z wyższej półki, z akcesoriów do malowania. 


Kochana – gratuluję i czekam na adres do wysyłki!


Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Realizacja listy życzeń

Realizacja listy życzeń

Realizacja listy życzeń

Powoli realizuję listę życzeń – post nie ma nic wspólnego z wczorajszymi Mikołajkami;)

W moje rączki wpadły dwa naszyjniki – piękny czarny i bardziej radosny, czerwony, który ma kuleczki wyglądem przypominający porzeczkę.


Naszyjniki znalazłam na Allegro, są ładnie wykonane, kulki odpowiednio ciężkie, czuje swoje brylanty na szyi. Nic nie poradzę, że lubię jak jest ciężko, widocznie i kolorowo, choć pamiętajcie, że ja za kolor uważam biały i szary. Czerwony to dla mnie niekolor, to genetyczna skaza wyssana z mlekiem matki.


Przyszło również  magiczne urządzenie jakim jest darsonwal. Wyglądem przypomina wibrator, ale ja zrobię prawie wszystko by mieć gładką twarz, więc dlaczego nie miałabym używać dziwnie wyglądających sprzętów;) Jestem po kilku zabiegach – moje pryszcze goją się szybciej i zdecydowanie mniej ich wyskakuje, jednak najwięcej słów musicie poczekać jeszcze kilka tygodni.

Myślę również nad Naked Basics 2 - czy ma może któraś z Was jakiś kod rabatowy do Sephory i chce się podzielić?
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Ulubieńcy listopada

Ulubieńcy listopada

Ulubieńcy listopada

Moim zdecydowanym ulubieńcem tego miesiąca jest Essie Bordeaux. Uwielbiam go na mych pazurkach. Jest piękny, klasyczny. Maluję pazurki w niedzielę, a zmycia wymaga dopiero w piątek południu, bo starte końcówki mnie denerwują, ale nie ma tragedii. Uwielbiam!
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Nowości z listopada

Nowości z listopada

Nowości z listopada


W tym miesiącu poszło mi całkiem nieźle z użyciami i jakoś tych nowości sporo wyszło, choć jak myślałam o tym poście, to myślałam, że raptem kilka będzie tych kosmetyków. Wyszło jednak inaczej... choć komu, jak komu, ale nie muszę Wam tłumaczyć, wiecie jak jest!



KOLOROWO

  • Redness Solution Pressed Powder, Clinique, 169.00 – skończył mi się puder z Guerlain i potrzebowałam czegoś nowego. Jestem póki co bardzo na tak! 
  • High Impact Mascara, Clinique - dodatek, kiedyś miałam i w sumie jest okay.
  • Mini zalotka, MAC, 75.00 – bardzo, ale to bardzo chciałam mieć małą zalotkę. Chciałam tę z ELF, ale wszędzie była niedostępna. Ta jest okay, ale jakoś za serce nie porwała.
WŁOSOWO

  • Suchy szampon, Batiste, 11.99 – stałam się zdecydowaną fanką tradycyjnych wersji. Zapach Fresh mi najbardziej odpowiada i prędko nie zmienię wersji zapachowej.
  • Delikatny szampon nadający połyskdla dzieci, Nivea, 10.99 – moja skóra głowy stała się jakaś mega wrażliwa. Ten osobnik całkiem sobie radzi z moimi przetłuszczającymi się włosami.
  • Jedwab do włosów, Green Pharmacy,  8.99 - bardzo przyjemnie, aloesowo pachnie, mała opakowanie, mam nadzieję, ze mi się nie znudzi;)

DODATKOWO

  • Osłonka na pędzle, 5.99/mb – głownie zakupiłąm do moich 2 pędzli do rozcierania, aby się nie rozczapierzały. 
  • Plastikowego gumki, 1 .00/szt.– tańszy odpowiednik tychgumek. Ogólnie kiepsko, jedna mi od razu pękła przy przełożeniu na 3 razy, przy 2 nie trzyma mi dobrze włosów.
WOSKOWO

  • Beach wood , Yankee Candle, 7.00 – dla Faceta, bo bardzo lubi ten zapach, a ja dobrą kobietą jestem.
  • Satin Vanilla, Yankee Candle, 6.50 – również jeden dla Was. Jeszcze nie paliłam.
  • Home sweat home, Yankee Candle, 6.50 – jednen dla Was,  zapach boski! Pierniczkowato-cynamonowo-świąteczny
SZALEŃSTWO ROSSMANNOWSKIEJ PROMOCJI

  • Bibułki matujące, Wibo, 5.99 – moje się skończyły, a bardzo je lubię. Tanie, dobre. Nic więcej nie potrzebuję. Tak, kupiłam aż 2 produkty w promocji rossmanowskiej...
TWARZOWO

  • Płyn dwufazowy, Bourjois, 17.99/200ml – wprawdzie bardzo przypodobam sobie ten z Yves Rocher, ale jakoś nie miałam do niego po drodze…
  • Skinoren, Intendis GMBH, 55.49 - uwielbiam go. Wspaniale radzi sobie z moją kapryśną cerą.
  • Olej tamanu, 13.00/15ml – śmierdziuszek z niego!
PREZENTOWO


  •  Przepięknie pachnący żel anybakteryjny z Bath&Body Works, truskawka i hibiskus - od Marii z bloga Make my place

I dużo dobroci od Bielendy!

Kosmetyki z serii Skin Clinic Professional MEZO Terapia Korygująca


  • Aktywne serum korygujące ANTI-AGE dzień/ noc - użyłam 2x i jestem oczarowana
  • Aktywna maska korygująca w hydroplastycznym płacie 3D na twarz ANTI-AGE - nigdy nie miałam takiej maseczki, jestem szalenie ciekawa
  • Aktywny krem korygujący ANTI-AGE dzień/ noc - wprowadzam kosmetyki stopniowo, jestem mega ciekawa!
  • Aktywny tonik korygujący ANTI-AGE - jestem ciekawa czy będzie tak fajny jak ten z Pharmaceris

  • Argan cleansing face oil – niestety ma parafinę i nie wiem, czy nie zaszkodzi mojej twarzy.
  • Professional Formula Peeling Gruboziarnisty, efekt diamentowej mikrodermabrazji – dobry peeling nie jest zły!


  • SPA Polinezja Dwufazowy olejek do kąpieli i pod prysznic ORCHIDEA & ALGI LAMINARIA – pięknie pachnie!
  • CC MAGIC NAILS POWER EXTREME 10w1 Multifunkcyjna WZMACNIAJĄCA odżywka – serum do paznokci Z PERŁĄ – moja odżywka z Sally Hansen się kończy, więc będzie jak znalazł. 


Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Tylko do północy! Wygraj kominek i dwa woski Yankee Candle

Tylko do północy! Wygraj kominek i dwa woski Yankee Candle

Tylko do północy! Wygraj kominek i dwa woski Yankee Candle

Przypominam o konkursie, w którym możecie wygrać przepiękny kominek i dwa woski. Wszelakie szczegóły są dostępne tutaj. Zgłoszenia dziś do północy!!

Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Zużyci w listopadzie

Zużyci w listopadzie

Zużyci w listopadzie

O dziwo w tym miesiącu skończyło mi się kilka kolorowych kosmetyków, z czego bardzo się cieszę, choć smuteczek mnie ogrania z powodu jednego produktu. Sporo również zużyłam normalnych kosmetyków, z czego niezmiernie się cieszę, że nie kumuluję, a zużywam kosmetyki. Weźcie herbatę i zapraszam na lekturę swoich listopadowych zużyć. 



WŁOSY



  • Suchy szampon XXL Volume, Batiste - najgorszy ever! Strasznie usztywniał włosy, ciężko wyczesać. Nigdy nie odkupię ponownie! 
  • Original pachnie całkiem okay, właściwości takie same jak w innych wersjach zapachowych.
  • Wiśniowy słodko pachniał, super sprawa na wyjazdy. Kiedyś już pisałam o suchych szamponach


  • Odżywka Goodbay Damage, Garnier – pięknie pachnie, pierwsze użycie to było wow, potem już nie tak spektakularnie. Będzie szerszy opis na dniach.
  • Eliksir z olejkiem, Gliss Kur – bardzo fajny olejek, ale takie dużo opakowanie, to złoooo. Też wrzucę na dniach recenzję.
  • Maska do włosów z aloesem, Equilibra – okay, ale nie powrócę.
CIAŁO


  • Mydło w piance Pink Chifon, Bath&Body Works – pięknie pachnie, zapach długo utrzymuje się na dłoni, wydajne, nie wysusza. Na pewno zakupie kolejne opakowanie.
  • Żel pod prysznic Magnolia z Chin, Yves Rocher – zapach okay, ale jakoś nie poczułam chemii do żeli tej firmy.

  • Balsam do rąk, Pat&Rub – całkiem okay, ale śrdeno wydajny. Zapach przyjemny, ale na kolana nie padłam.
  • Pianka do golenia, Balea – pianka wniosła na wyżyny luksus golenia nóg!;) Muszę zakupić koniecznie jakąś piankę. Ta ładnie pachniała, ale była niewydajna. Wystarczyła mi może na 5, czy 6  użyć. 

UMILACZE KĄPIELI



TWARZ


  • Maska nawilżająca, Ziaja – uwielbiam! Nie wiem, które to moje opakowanie.
  • Próbka żelu Efaclar, La Roche-Posay – całkiem spoko, ale może wysuszać, jeżeli stosujemy go za często. Lubię te saszetki na wyjazdy, ale normalnego opakowania nie kupię.
  • Próbki Efaclar Duo+ - tutaj 2 próbki, ale zużyłam chyba 3-4 i pięknie mnie wysypało na czole. Nie będzie całego opakowania, cieszę się, że nie kupiłam tubki. 
  • Bibułki matujące, Wibo - najlepsze!


  • Pianka do mycia twarzy, Pharmaceris A – namiętnie podkradam piankę Facetowi. Niby jest okay, myje, nie wysusza, ale nie jest też moim ulubieńcem.
  • Peeling do twarzy z pudrem z pestek moreli, Yves Rocher – przeciętniak.
  • Skinoren krem – krem z kwasem azelainowym na wszelkie zło. Moja skóra go bardzo lubi. Niedługo zrobię o nim recenzję, bo kolejne opakowanie już kupione i w akcji. Bardzo ładnie poradził sobie z wysypem na czole po Duo+
KOLORÓWKA


Jak Wasz zużycia?


Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

TAG "Czas dla siebie"

TAG "Czas dla siebie"

TAG "Czas dla siebie"

Dziś w ramach niedzielnego odpoczynku zapraszam Was na tag  "Czas dla siebie".

Źródło

Co oglądasz lub czytasz podczas swojego czasu dla siebie?
W zależności od nastroju – oglądam seriale, jak nie wiem jaki to zawsze mogę obejrzeć Przyjaciół, oni nigdy mi się nie znudzą! Dodatkowo urodowo-kosmetyczne filmiki na You Tube. A jak mam ochotę poczytać, to zazwyczaj są to kryminały. Obecnie czytam Nie mów nikomu Cobena, a w kolejce czeka Zamieć śnieżna i woń migdałów Camilli. 

Co masz na sobie podczas czasu dla siebie?
Podczas chwil dla siebie lubię założyć luźne gacie i bluzę dresową podszytą milusim puszkiem, to tak po pracy. Jak wiem, że mam cały weekend dla siebie w domu, to chętnie zakładam dresową sukienkę, bo ja kocham sukienki i spókdniczki. Jak mam czas dla siebie po kąpieli i jest już raczej wieczór, to zakładam różowy szlafrok. Grau.

Jakich produktów kosmetycznych używasz podczas czasu dla siebie?
Jak robię sobie SPA to sięgam po peeling enzymatyczny z Organique (już mam tylko na 1 użycie, ale powrócił do sklepów!) i maseczkę nawilżająca z Ziai. To moi ulubieńcy. Dodatkowo raz/dwa razy w tygodniu robię sobie w ramach SPA kawitację. I w seznonie zimowym często robię sobie kąpiele!

Aktualnie ulubiony lakier do paznokci to ...
Essie Bordeaux mimo, że muszę użyć 3 warstw. Uwielbiam kolor i trwałość do 5-6 dni.

Co jesz/pijesz gdy masz czas dla siebie
Kawa pół na pól z mlekiem i lodami;) uwielbiam w sezonie zimowym kakao, herbatę z o smaku figi, cynamonu i imbiru z Biedronki. Do jedzenia lubię wszelakie słodycze np. Milka Toffee. Ze skłonych rzeczy to domowe frytki, które kocham!

Aktualnie ulubiona świeczka to?
Ogólnie jestem fanką wosków Yankee Candle, ze świeczek lubię te biedronkowe – śliwka, jabłko z cynamonem, czy też pomarańcza z cynamonem lub z wanilią.

Czy kiedykolwiek miałaś czas dla siebie "na zewnątrz"?
Jasne, że miałam! Zawsze kiedy chce, mogę wyskoczyć na ploty z koleżanką. Moim też zwyczajem są wizyty u kosmetyczki 1-2 razy w miesiącu. Czasem skoczę na jakiś shopping, ale ten zawsze najlepiej udaje się z Sisi.

Czy kiedykolwiek poszłaś sama do kina?
Nie lubię chodzić do kina! Nie lubię filmów! Sama nigdy z tego względu nie pójdę. 

Ulubiony sklep online?
Nie mam ulubionego… jeżeli czegoś potrzebuję to sprawdzam Allegro i różne internetowe sklepy, nie mam jednego ulubionego.

Coś do dodania? Co jeszcze robisz podczas swojego czasu dla siebie?
To, że mam dużo czasu dla siebie. Praktycznie od przyjścia z pracy mogę go przeznaczyć na co tylko chce. Staram się  nie zaprzątać głowy porządkami i obowiązkami domowymi. Robię je raz-dwa i bardzo często razem z Facetem. Często też jestem sama w domu, więc mogę go spędzać w ciszy, bo musicie wiedzieć, że ja uwielbiam ciszę i spokój. Lubię w ciszy spędzać czas, dobrze mi się wtedy pracuje nad blogiem, czyta czy też myśli o niebieskich migdałach!



Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Essie Bordeaux

Essie Bordeaux

Essie Bordeaux

Lakiery Essie uwielbiam – może nie zachwycają trwałością, bo trzymają się ciut lepiej jak te z Golden Rose, a są od nich kilka razy droższe, ale uwielbiam ich kolory, nazwy! oraz bardzo wygodny pędzelek.


Dzisiejszy bohater to idealny lakier na chłodniejsze miesiące. Essie Bordeaux to piękny, elegancki kolor. Jakoś ostatnio nie mam ochoty na klasyczne czerwienie, po takie bordo sięgam bardzo chętnie, bo pasuje mi praktycznie do wszystkiego (chociaż wiecie, moja garderoba to czerń, szarość, granat, beż i biel:D)).


Minus tego koloru, to że potrzebuje dwóch dość grubych warstw lub trzech cienkich. Lepiej jednak wyglądają 3 cienkie. Trwałość bardzo na tak, 5-6 dni, z lekko pościeranymi końcówkami, na moje standardy to bardzo długo.


Jaki kolor króluje u Was na pazurkach?

Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem
Copyright © 2016 Odcienie Nude - blog kosmetyczny , Blogger