TAG "Czas dla siebie"

TAG "Czas dla siebie"

TAG "Czas dla siebie"
Dziś w ramach niedzielnego odpoczynku zapraszam Was na tag  "Czas dla siebie".

Źródło

Co oglądasz lub czytasz podczas swojego czasu dla siebie?
W zależności od nastroju – oglądam seriale, jak nie wiem jaki to zawsze mogę obejrzeć Przyjaciół, oni nigdy mi się nie znudzą! Dodatkowo urodowo-kosmetyczne filmiki na You Tube. A jak mam ochotę poczytać, to zazwyczaj są to kryminały. Obecnie czytam Nie mów nikomu Cobena, a w kolejce czeka Zamieć śnieżna i woń migdałów Camilli. 

Co masz na sobie podczas czasu dla siebie?
Podczas chwil dla siebie lubię założyć luźne gacie i bluzę dresową podszytą milusim puszkiem, to tak po pracy. Jak wiem, że mam cały weekend dla siebie w domu, to chętnie zakładam dresową sukienkę, bo ja kocham sukienki i spókdniczki. Jak mam czas dla siebie po kąpieli i jest już raczej wieczór, to zakładam różowy szlafrok. Grau.

Jakich produktów kosmetycznych używasz podczas czasu dla siebie?
Jak robię sobie SPA to sięgam po peeling enzymatyczny z Organique (już mam tylko na 1 użycie, ale powrócił do sklepów!) i maseczkę nawilżająca z Ziai. To moi ulubieńcy. Dodatkowo raz/dwa razy w tygodniu robię sobie w ramach SPA kawitację. I w seznonie zimowym często robię sobie kąpiele!

Aktualnie ulubiony lakier do paznokci to ...
Essie Bordeaux mimo, że muszę użyć 3 warstw. Uwielbiam kolor i trwałość do 5-6 dni.

Co jesz/pijesz gdy masz czas dla siebie
Kawa pół na pól z mlekiem i lodami;) uwielbiam w sezonie zimowym kakao, herbatę z o smaku figi, cynamonu i imbiru z Biedronki. Do jedzenia lubię wszelakie słodycze np. Milka Toffee. Ze skłonych rzeczy to domowe frytki, które kocham!

Aktualnie ulubiona świeczka to?
Ogólnie jestem fanką wosków Yankee Candle, ze świeczek lubię te biedronkowe – śliwka, jabłko z cynamonem, czy też pomarańcza z cynamonem lub z wanilią.

Czy kiedykolwiek miałaś czas dla siebie "na zewnątrz"?
Jasne, że miałam! Zawsze kiedy chce, mogę wyskoczyć na ploty z koleżanką. Moim też zwyczajem są wizyty u kosmetyczki 1-2 razy w miesiącu. Czasem skoczę na jakiś shopping, ale ten zawsze najlepiej udaje się z Sisi.

Czy kiedykolwiek poszłaś sama do kina?
Nie lubię chodzić do kina! Nie lubię filmów! Sama nigdy z tego względu nie pójdę. 

Ulubiony sklep online?
Nie mam ulubionego… jeżeli czegoś potrzebuję to sprawdzam Allegro i różne internetowe sklepy, nie mam jednego ulubionego.

Coś do dodania? Co jeszcze robisz podczas swojego czasu dla siebie?
To, że mam dużo czasu dla siebie. Praktycznie od przyjścia z pracy mogę go przeznaczyć na co tylko chce. Staram się  nie zaprzątać głowy porządkami i obowiązkami domowymi. Robię je raz-dwa i bardzo często razem z Facetem. Często też jestem sama w domu, więc mogę go spędzać w ciszy, bo musicie wiedzieć, że ja uwielbiam ciszę i spokój. Lubię w ciszy spędzać czas, dobrze mi się wtedy pracuje nad blogiem, czyta czy też myśli o niebieskich migdałach!



Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Essie Bordeaux

Essie Bordeaux

Essie Bordeaux
Lakiery Essie uwielbiam – może nie zachwycają trwałością, bo trzymają się ciut lepiej jak te z Golden Rose, a są od nich kilka razy droższe, ale uwielbiam ich kolory, nazwy! oraz bardzo wygodny pędzelek.


Dzisiejszy bohater to idealny lakier na chłodniejsze miesiące. Essie Bordeaux to piękny, elegancki kolor. Jakoś ostatnio nie mam ochoty na klasyczne czerwienie, po takie bordo sięgam bardzo chętnie, bo pasuje mi praktycznie do wszystkiego (chociaż wiecie, moja garderoba to czerń, szarość, granat, beż i biel:D)).


Minus tego koloru, to że potrzebuje dwóch dość grubych warstw lub trzech cienkich. Lepiej jednak wyglądają 3 cienkie. Trwałość bardzo na tak, 5-6 dni, z lekko pościeranymi końcówkami, na moje standardy to bardzo długo.


Jaki kolor króluje u Was na pazurkach?

Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Sól do kąpieli pomarańcza i wanilia, Alverde

Sól do kąpieli pomarańcza i wanilia, Alverde

Sól do kąpieli pomarańcza i wanilia, Alverde
Ostatnio pokazywałam kąpielowych umilaczy w cytrynowych klimatach, dziś kolejny przedstawiciel na trochę inną nutę.



Zapach soli  w opakowaniu jest specyficzny… spodziewałam się wyczuwalnej wanilii, lekkiej słodkości pomarańczy, czegoś bardzo przyjemnego. Niestety jest taki se. Podczas kąpieli średnio wyczuwalna, co jest tu na plus, ja jednak wolę ja mi pachnie podczas kąpieli.

Niestety również właściwości pielęgnacyjne soli są kiepskie – moja skóra po kąpieli był wysuszona, musiałam się nasmarować masłem, a tego nie musiałam robić np. po soli z Isany, czy ulubionych pudrach z Organique.



Skład: maris sal, citrus aurantium dulcis peel extract, olea europaea fruit oil, vanilla planifolia fruit extract, alcohol, aqua, tocopherol, helianthus annuus seed oil, ascorbyl palmitate, fragrance, linalool, benzyl benzoate, limonene, coumarin

Ostatecznie nawet się cieszę, ze sól nie przypadła mi do gustu, nie mam problemu i nie muszę jej nigdzie zamawiać;) Cena za 80g to ok.8 zł w różnych drogeriach online.


Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Zmysłowa wiśnia - peeling do ciała, Bielenda

Zmysłowa wiśnia - peeling do ciała, Bielenda

Zmysłowa wiśnia - peeling do ciała, Bielenda
Jestem ogromną fanką peelingów cukrowych z Organique, które nie zawierają parafiny, Z drugiej strony masło z tej serii bardzo przypadło mi do gustu i nadal bardzo chętnie po nie sięgam. Jesteście ciekawe jak wypadł peeling z serii zmysłowej wiśni z Bielendy? Zapraszam dalej.


Zacznę od opakowania – urzeka mnie, szczególnie to serduszko z „G”. Lecę na takie bajery. Jest wykonane z porządnego, chropowatego i matowego plastiku. Naprawdę jestem pełna uznania dla opakowania przy tej półce cenowej.


Zapach jest bardzo podobny do masła, słodko wiśniowy, owocowy, bardzo przypadł mi go gustu. Właściwości ścierające są w porządku, ale peeling zostawia wyczuwalną, ciężką warstwę na skórze. Nawet nie to, że jest lepiąca, tylko czuje jak mam nie oddychają skórę. Nie jest to tak przyjemne otulenie jak w maśle do ciała. Dopiero po godzinie, półtorej czuję, że moja skóra wraca do normalności. Ze względu na tą warstwę, peeling nie stanie się moim ulubieńcem. Jednak mojej Siostrze to nie przeszkadza i wiem, że ona bardzo lubi ten peeling.  

Wydajność kosmetyku wróżę na jakieś 10-12 użyć, bo ja peelingu sobie nigdy nie żałuję. Cena to ok.12 zł za 200 ml.

Skład:



Jakie peelingi wybieracie?

Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Kolagen NTC, Nanotropocollagen

Kolagen NTC, Nanotropocollagen

Kolagen NTC, Nanotropocollagen
To czego się obawiałam na samym początku to zapach – okazał się całkiem całkiem. Nie zaciąga rybą, tylko jest lekko ziemisto/błotnisty. Po kilku aplikacjach przestał mi przeszkadzać. Niezmiernie istotną kwestią jest to, aby prawidłowo zaaplikować preparat. Nie wystarczy po prostu nałożyć produktu na twarz, bo wtedy efekt zastygniętej twarzy zagwarantowany. Należy pamiętać, aby mieć wilgotną twarz – ja spryskuję twarz wodą termalną, na łapkę daję 2-3 pompki kolagenu, który też mieszam z wodą termalną i masuję, wklepuję w twarz. Robię to przez kilka dłuższych chwil. Ważne jest, aby kolagen dobrze się wchłoną, jeżeli tak zrobimy to mamy pięknie wygładzoną i napiętą twarz. Jak nie to czujemy „skorupkę” na twarzy.


Rano lubię nałożyć kolegan zmiksowany z serum do twarzy – tworzy to piękną podstawę do nałożenia makijażu. Skóra jest bardzo wygładzona, krosteczki są optycznie wygładzone, a makijaż trzyma się dłużej. Wieczorem lubię dodać do niego krem nagietkowy. Taka mieszanka daje mi odpowiedni poziom nawilżenia skóry, po kolagenie solo miałam niedostatecznie nawilżoną twarz.


Tutaj jednak kolejna bardzo ważna uwaga: kolagenu nie należy mieszać z innymi kosmetykami! Jeżeli chcemy użyć coś dodatkowego, to nakładamy to po aplikacji kolagenu. Ważne, aby te kosmetyki nie zawierały w swoim składzie związków cynku, siarki, kwasów owocowych i salicylowych, ceramidu, cytokinu czy retinolu. Wymienione substancje powodują, że kolagen traci swoje właściwości. W przypadku kiedy chcielibyśmy użyć takiego kremu, należy odczekać ok. 40 min. Ja stosowałam preparat nieprawidłowo, bo mieszałam kosmetyk z kolagenem. 

Ważna informacja: w zetknięciu z ciepłem ludzkiej skóry potrójna helisa kolagenu rozpada się i dzięki temu może on aktywnie przenikać przez np. pory skórne. Mieszając go z kremami nie wiemy jaki mają one wpływ w procesie rozpadu owej helisy.


Efekty, które zauważyłam po 3 tygodniach stosowania, to pięknie mam napiętą skórę pod oczami. Wprawdzie nie mam mega zmarszczek, ale od mrużenia oczu mam delikatne kreseczki., które pięknie się wygładziły i lekko spłyciły. Obecnie wyskoczyło mi sporo niespodzianek po kwasie migdałowym, coś tam sobie rozbabrałam i dzięki kolagenowi o wiele szybciej mi się to goi i powstałe przebarwienia są o wiele mniejsze niż zazwyczaj.

Jestem bardzo ciekawa jak kolagen spisze się w dalszym użytkowaniu, bo moja cera jest kapryśna, jednak już widzę efekty działania tego produktu. Będę go teraz stosować jak producent przykazał – bez mieszania kolagenu z kosmetykiem, a nakładać coś dodatkowego ewentualnie po wcześniejszym nałożeniu kolagenu. Mam jeszcze 2/3 opakowania, dam znać jak się spiszę w dłuższym okresie.
Samo opakowanie jest szklane, dobrze leży w dłoni. Podoba mi się.


Skład: woda, kolagen, kwas mlekowy, kwas hialuronowym
Cena: 195 złotych za 50 ml

Produkt dostępny na stronie.


Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Lista życzeń

Lista życzeń

Lista życzeń
Święta tuż tuż, ja wraz ze świętami mam też urodziny i imieniny, zapowiada się, że mogę liczyć na większe prezenty. Plus zawsze się też mogę sama rozpieścić! Moje typy:
sephora.pl




Chodzi za mną jakaś paletką do cieni w neutralnych kolorach. Rok temu marzyła mi się Naked 2, ale stwierdzam, że jest zbyt błyszcząca dla mnie. Zastanawiam się nad Naked Basics 2. Tylko chyba muszę się jakoś wydelegować do Warszawy, aby obmacać przed zakupem!

mintishop.pl


Z drugiej strony też marzy mi się paletka Naturally z Zoeva. Tutaj jednak mamy więcej błysku, ale ma coś w sobie ciekawego… No nie wiem, nie wiem.

foreo.com


Szczotka soniczna Luna mini. Tu mam dylemat jak ona wpłynie na stan mojej cery. Czy nie rozniesie mi krostek? Czy stan się pogorszy? Czy jest higieniczna?

neonail.pl




Coś co pewnie kupie to magiczne urządzenie, które nazywa się Darsonval. Na blogu jednej z Was przeczytałam o tym urządzeniu i chcę je! Myślę, że ma szanse, aby pomóc mojej cerze. 

allegro.pl

Małą czarną torebkę potrzebuję od kilku miesięcy. Jednak nie mogę znaleźć idealnej. Ma być mała, ale nie za mała. Ma mieć koniecznie srebrne dodatki, ewentualnie czarne, ale nie złote. Musi też być skórzana i na luzie. Ta na zdjęciu jest trochę zbyt elegancka…

stradivarius.com

Naszyjnik na bogatości. Czasem wychodzi ze mnie cygańska natura. Ogólnie z biżuterii noszę zegarek, kolczyki kuleczki, ale czasem mam ochotę walnąć coś na szyję. Ale nie może to być coś delikatnego. Nie ze mną te numery;) Musi rzucać się w oczy. Najchętniej przygarnęłabym coś szaro/czarnego w stylu tego naszyjnika. Granat w ostateczności może być. Koniecznie też musi mieć srebrne zapięcie i całą metalową resztę. Ten jest ze Stradivarius,  wiecie gdzie dostanę podobne?

Jak Tam Wasza lista życzeń?

--

Przypominam o rozdaniu. Zgłoszenia tutaj.




Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Na cytrynową nutę

Na cytrynową nutę

Na cytrynową nutę
A dokładniej na nutę trawy cytrynowej. 


W sezonie jesienno-zimowym lubię się wymoczyć w wannie, którą umilają mi przeróżne zapachy. Dziś mowa o olejku do kąpieli zielona herbata i trawa cytrynowa z Bielendy oraz o soli do kąpieli trawa cytrynowa i bambus z Isany.


Olejek do kąpieli, to tak naprawdę dla mnie żel o bardzo przyjemnym zapachu. Jest on świeży, delikatny, nuta trawy cytrynowej jest bardzo delikatna. Absolutnie nie mam tutaj mowy o aromacie niczym proszku do czyszczenia wanny, jak to wyczuwam w kosmetykach Pat&Rub. Płyn się dobrze pieni, wytworzona piana jest „miękka” oraz dosyć trwała. Płyn nie wysusza skóry, ale też nie nawilża. Ja podczas kąpieli solo z płynem lubię dolać kilka kropel oliwki do ciała, wtedy nie muszę się dodatkowo smarować. Cena ok. 11,99 zł.

Skład: Aqua (Water), Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Olive Oil PEG-8-Esters, Coco Glukoside, Parfum (Fragnace),Glycerin, Propylene Glycol, Camelia Sinensis (Green Tea) Leaf Extract, Citric Acid, Polysorbate-20, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool


Czasm nachodzi mnie na jakieś dodatki, np. na sól do kąpieli. Do koszyka wpadła mi sól do kąpieli trawa cytrynowa i bambus z Isany. Zanim przejdę do jej działania, to krótki dramat w tle.

Miałam delegację do Warszawy, na konferencję, myślę sobie a skoro mam fajny hotel (Hilton!), to zadzwonię i się dowiem, czy w pokoju mam wannę, bo po wcześniejszej 3 tygodniowej delegacji wiem jak cudownie jest się móc zrelaksować w wannie. Dzwonię więc i się pytam, pani że tak, mam pokój z wanną (jeah!), ale rezerwacja od jutra, nie od dziś. Mistrz logistyki ze mnie nie jest, ale koniec końców udało się dorezerwować pokój. Wysiadam, idę z ciężką torbką (co ja się nie zapakuję w torebkę na 3 dni?!) do Rossmanna na dworcu, kupuję sól. Przyjeżdżam zmęczona do hotelu, który jest na końcu świata i co? Nie ma wanny! I nie ma żadnego wolnego pokoju z wanną. Chodziłam zawiedziona 3 dni.

Ostatecznie sól wykorzystałam w domu. Pachnie ona bardzo przyjemnie, intensywniej wyczuwamy cytrynowe nuty, ale podczas kąpieli zapach się ulatnia i jest bardzo delikatny. Minimalnie zabarwia wodę na zielono. To co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło, to przyjemna warstwa, która pozostaje na skórze. Po kąpieli z solą nie potrzebuję już dodatkowo się niczym smarować. Opakowanie 80g wystarczyło mi na 1 kąpiel, bo co sobie będę żałować. Cena to ok. 2-3 złotych.

Skład: Maris Sal, Sodium Hexametaphosphate, Sodium Methyl Oleoyl Taurate, Silica, Parfum, Bambusa Vulgaris Shoot Extract, Alcohol, Aqua, CI 19140, CI 61570, CI 47000, Citral, Hexyl Cinnamal, Limonene

Jak Wasze jesienne umilacze?


Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Przypominajka rozdaniowa + bonus

Przypominajka rozdaniowa + bonus

Przypominajka rozdaniowa + bonus
Przypominam o konusie, w którym możecie wygrać przepiękny kominek i dwa woski. Wszelakie szczegóły są dostępne tutaj.


Jeżeli chcecie zwiększyć swoje szanse na wygraną (kominek jest boooooski!) i posiadacie Insta, to oprócz zaobserwowania mnie, możecie również udostępnić zdjęcie konkursowe i oznaczyć mnie, czyli odcienie. Za takową akcję otrzymacie 2x więcej punktów. Tj. jeżeli mnie obserwujecie i obserwujecie na Insta, to macie razem 4 punkty, jak udostępnicie zdjęcie macie razem 8. 

Jeżeli już zgłosiłyście się w formularzu, to nic straconego. Będę sprawdzać kto mnie oznaczył na Insta i uzupełnię te dane w moim magicznym Excelu.


Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Peeling do twarzy z pudrem z pestek moreli, Yves Rocher

Peeling do twarzy z pudrem z pestek moreli, Yves Rocher

Peeling do twarzy z pudrem z pestek moreli, Yves Rocher
Puder z pestek moreli brzmi zacnie! A jak jest z działaniem tego peelingu na mojej skórze?


Peeling ma jedną bardzo zasadniczą wadę dla mnie – jego właściwości ścierające są bardzo przeciętne. Pomarańczowo-perłowy gesty żel zawiera drobinki, które są bardzo delikatne i w moim przypadku nie radzą sobie ze usunięciem martwego naskórka.  Ogólnie produkt ten lubię, jednak jako żel do mycia twarzy, skóra jest po nim czysta i miękka, ale nie mam poczucia głębszego oczyszczenia.

Zapach kosmetyku jest bardzo przyjemny, trochę owocowy, ale prawdziwej moreli w nim nie wyczujemy. Za 50 ml musimy zapłacić 21,90 zł, produkt jest bez zielonego punktu. Wydajność bardzo na plus, używam regularnie od 2-3 miesięcy i dopiero teraz mi się kończy.

Jakoś ostatnio nie mam szczęścia do peelingów. Muszę zainwestować w porządnego zdzieraka!


Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Invisibobble

Invisibobble

Invisibobble
Czyli super hiper ekstra gumka, która wyglądem przypomina kabel od telefonu. Swoją drogą myślicie, że dzieci za 10-15 lat będą mogły sobie wyobrazić, że kiedyś były telefony stacjonarne?
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Intensywnie odżywiająca i regenerująca maska do włosów, Equilibra

Intensywnie odżywiająca i regenerująca maska do włosów, Equilibra

Intensywnie odżywiająca i regenerująca maska do włosów, Equilibra
Na początek zaznaczę, że umiejętność czytania to jednak bardzo przydatna umiejętność. Trzeba tylko z niej korzystać - jak się wsiada do tramwaju, aby nie pomylić kierunku jazdy, jak i podczas  zakupu kosmetyków. W moim przypadku muszę unikać keratyny, bo moje włosy jej po prostu nie lubią. Składnik dość często stosowany, a mi się nadal zdarza nie przeczytać do końca składu. Moje włosy są po niej szorstkie, nieprzyjemne jeżeli używam jej za często. Optymalna częstotliwość to raz na 2-3 tygodnie .


W przypadku tej maski, jeżeli używam ją sporadycznie włosy są całkiem w porządku, miękkie, łatwo się rozczesują. Jednak, jeżeli użyję ją 2-3 razy pod rząd, to są sztywne, ale takie lekki i latają w każdą możliwą stronę. Sytuacja się poprawia, jeżeli dodamy olej, wtedy włosy są dociążone, ale nadal nie mogę za często stosować takiej mieszanki.

Jestem ciekawa  na ile wpłynęła tu keratyna, bo jest dość daleko w składzie, a na ile sam aloes.  Mam maskę NaturVital, która ma również aloes w składzie, ale brak keratyny. Dam znać!

Skład: aqua, aloe barbadensis leaf juice, cetyl alcohol, lauryl alcohol, cetrimonium chloride, brassica campestris oleifera oil, argania spinosa kernel oil, hydrolyzed wheat protein, bambusa vulgaris sap extract, hydroxyethylcellulosa, lecithin, tocopherol, ascorbyl palmiatate, cetearyl alcohol, behentrimonium chloride, propylene glycol, lauradimonium hydroxypropyl hydrolyzed keratin, guar hydroxypropyltrimonium chloride, cetrimonium methosulfate, quaternium-91, citric acid, sodium phylate, ethylhexylglycerin, phenoxyethanol, parfum.

Maska jest wydajna. Nie jest gęsta i zbita, toszkę glutowana, ale nie spływa między palcami.
Zapach maski przypomina jednak mi zapach maseczek, które są dołączane do farb do włosów. Dla mnie bardzo przyjemny. Za 300 ml trzeba zapłacić ok. 20 złotych, ja kupiłam maskę na doz.pl



Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Rozdanie! Wygraj kominek i woski Yankee Candle! 12.11-03.12.2014

Rozdanie! Wygraj kominek i woski Yankee Candle! 12.11-03.12.2014

Rozdanie! Wygraj kominek i woski Yankee Candle! 12.11-03.12.2014
Zanim przejdę do zasad rozdania, to będzie historia! Z drametem w tle!

Otóż, wiecie, że uwielbiam woski. Moim numerem jeden jest żurawina i mandarynka, Spiced Orange jest również idealny na porę zimną. Mój Mężczyzna jedna upodobał sobie Beach Wood. Ja fanką nie jestem, więc jak byłam sama, to sobie wosk wymieniałam (nauczyłam się podważać nożem!). Któregoś sobotniego  poranka schodzę do salonu, coś mi pachnie. I tak pachnie Spiced Orange i widzę zawiedzioną minę Faceta, że miał  być jego zapach, a to jakieś dziwne i dlaczego usunęłam jego wosk! W obliczu takiej zapachowej tragedii postanowiłam kupić drugi kominek na swoje zapachy, a w pierwszym trwale będzie Beach Wood.


Jak postanowiłam, tak zrobiłam. A jak już byłam i były te same urocze kominki, to uznałam, że jeden będzie dla Was! Dodatkowo dwa woski – Satin Vanilla oraz Home Sweet Home. Vanila jest ciepła, zmysłowa, elegancka. Home Sweet Home to zapach korzenny, cynamonowy, pierniczkowy.

Zasady rozdania są proste:
1.  Należy być obserwatorem mojego blogaska.
2.  Jeżeli lubisz mnie na Insta, to otrzymujesz 3 dodatkowe losy.
3. Jeżeli umieścisz notkę/baner o rozdaniu i masz mnie w blogrollu, to za każdą z tych rzeczy otrzymujesz po dodatkowe 3 losy.
4*. Jeżeli udostępnisz zdjęcie z rozdaniem na swoim Instagramie, Twoje zgromagodzne wyżej punkty podwoję. Pamiętaj, że musisz mnie oznaczyć na swoim zdjęciu.

Regulamin:
1. Organizatorem konkursu  jestem ja, właścicielka bloga w-odcieniach-nude.blogspot.com. Nagrody również ufundowałam ja.
2. Konkurs trwa od 12.11.2014 do 03.12.2014 włącznie.
3. Warunkiem wzięcia udziału w konkursie jest obserwowanie bloga w-odcieniach-nude.blogspot.com
4. Spośród wszystkich poprawnych zgłoszeń w ciągu 3 dni od zakończenia konkursu wylosowana zostanie osoba, które otrzyma nagrodę
5. Zwycięzcę ogłoszę na blogu w przeciągu 7 dni od zakończenia konkursu. Będę czekać na przesłanie adresu do wysyłki przez okres 5 dni. Nagrodę wyślę listem poleconym. Tylko na teren Polski.
6. W konkursie mogą brać udział wyłącznie osoby pełnoletnie. Osoby poniżej 18 roku życia muszą uzyskać zgodę rodziców na wzięcie udziału w konkursie.
7. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

*opcja dodana 19.11.2014 - jeżeli zgłosiłaś się przed i dodałaś - nie martw się, sprawdzę to dokładnie i podwoje Twoje punkty.


Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Darmowa wysyłka na Allegro do 16.11.2014

Darmowa wysyłka na Allegro do 16.11.2014

Darmowa wysyłka na Allegro do 16.11.2014
Wiem, że zewsząd promocja rossmannowska, ja się skusiłam tylko na 2 opakowania bibułek matujących z Wibo. Resztę mam, więcej nie potrzebuję;) ale przychodzę na pokuszenie z wieścią o innej promocji.

Do 16.11.2014 trwa akcja darmowej wysyłki (do 25 złotych), jeżeli zapłacimy kartą Visa w aplikacji mobilnej Allegro. Kupon możemy wykorzystać 25 razy, maksymalnie 5 razy w ciągu dnia. Tutaj wszelakie szczegóły.

Źródło




Ja się skusiłam na małe pierdoły – woski;) bo jakoś mam za daleko do sklepu. 
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Rokitnikowa pomadka ochronna o zapachu cynamonu, Sylveco

Rokitnikowa pomadka ochronna o zapachu cynamonu, Sylveco

Rokitnikowa pomadka ochronna o zapachu cynamonu,  Sylveco
Pomadkę kupiłam dobry rok temu, w czasie, gdy moje usta miały gorszy okres. Były wysuszone, lekko popękane. Ukochane masełko Nivea gdzieś zapodziałam i potrzebowałam czegoś nowego. Wybór padł na koszyka rokitnikową pomadkę ochronna o zapachu cynamonu z Sylveco.



I cóż, jestem zawiedziona.

Po pierwsze nie pachnie mi cynamonem, moooże jak się wsadzi nos do sztyftu i bardzo się zaciągnę, to coś tego cynamonu czuję, ale to są miligramy zapachu. Po drugie, to działanie… gdy usta były w złej kondycji, to używanie jej to katorga!! Szczypie, mrowi, mam ochotę ją jak najszybciej zetrzeć z ust! Coś okropnego. Jak są w miarę ogarnięte, to nie ma mega nieprzyjemnego uczucia, ale nie lubię jej używać, bo działanie jej jest przeciętne. 




Plus za skład, ale znam lepsze produkty za kwotę 10zł i to w lepszych opakowaniach. 

Czego obecnie używacie do ust? Chłodne klimaty odbiły piętno na Waszych ustach?


Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Bodetko Lash – początek kuracji

Bodetko Lash – początek kuracji

Bodetko Lash – początek kuracji
Bardzo długo zastanawiałam się nad cudowną odżywką do rzęs, która spowoduje, że będę zakochana w swoich rzęsach. Rozważałam czy przede wszystkim nic mnie nie uczuli oraz jak będą wyglądały moje rzęsy, gdy przestanę stosować odżywkę. Ciekawość jednak zwyciężyła i tak w moje rączki wpadła odżywka z Bodetko.


Odżywka zawiera 3ml preparatu, cena bez żadnej promocji 189 złotych, możliwość zakupu jest przez stronę. Sama odżywka zapakowana się w matowy kartonik ze złotymi elemantami. Całość prezentuje się bardzo elegancko. 


Skład: Aqua, Bimatoprost, Euphrasia Officinailis Extract, Sodium Chloride, Alkohol Denat., Benzalkonium Chloride

Moje rzęsy prezentują się tak (stan rzęs na 2 listopada):



Są nie za krótkie, całkiem niezłe, ale chcę aby były jeszcze fajniejsze! Dam Wam znać za 3 miesiące jak się mają moje rzęsy!

Post z efektem po 3 miesiącach.

Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Ulubieńcy października

Ulubieńcy października

Ulubieńcy października
W tym miesiącu na bogatości u mnie!



  • Woda toaletowa Power, Yodeyma – zapach z tych cięższych, jak się okazało męski;) Bardzo trwały, rozwijający się. Jestem bardzo na tak!
  • Woda toaletowa Love Passion, Oriflame – woda przeleżała u mnie dobre 3 lata, kiedyś od zapachu bolała mnie głowa, ale teraz nic takiego nie ma miejsca. Zapach może nie jest super mega trwały, ale przyjemny dla nosa. Ciepły, jesienny, otulający.
  • Masełko do ust wanilia i makadamia, Nivea – mój usta trochę zaczęły się przesuszać w okresie grzewczym, warstwa na noc masełka całkowicie załatwia sprawę. Mój wielki ulubieniec.
  • Krem brzozowo-nagietkowy z betuiną, Sylveco – ostatnio byłam na oczyszczaniu wszystkich zapchanych porów, z których nie chciałby zrobić się pryszcze. Po wizycie wyglądałam masakrycznie, skóra potrzebowała ukojenia, nawilżenia, regeneracji. Krem w tej roli spisał się świetnie! Ba daje się nim również zmyć makijaż oka!




Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Nowości z października

Nowości z października

Nowości z października
Co wpadło w moje łapki w tym miesiącu? Kilka rzeczy, których potrzebowałam, kilka kolorowych zachcianek i dwie rzeczy, z krórych niezmiernie się cieszę!



  • Rozcieńczacz, Poshe, 23.99/50ml – miałam rozcieńczacz z Inglota, ale mi się wylał. I chyba nie do końca dawał radę z utwardzaczami, a na tym działaniu mi najbardziej zależy.
  • Utwardzacz, Poshe, 13.99 – skończyła mi się miniaturka, nie ściągał mi lakieru, więc zamówiłam duże opakowanie. A że chciałam skorzystać z kuponu na Allegro, to wrzuciłam 2 sztuki, wyszło bardzo korzytsnie, bo za pozyższy zestaw wraz z przesyłką zapłaciłam 42 zł.




  • Lakier Bordeaux, Essie, 12.00 – zakupiłam na jednej z wyprzedaży blogowej. O dziwno dobrze się póki co trzymał, 5 dzień i tylko starte końcówki, minus - potrzebuje 3 warstw, ale na recenzję jeszcze przyjdzie czas.




  • Krem brzozowo-nagietkowy z betuiną, Sylveco, 34.99 – potrzebowałam czegoś mocno regenerującego i nawilżającego na noc. Bardzo przyjemny tłuścioszek z super składem.




  • Rouge Edition Velvet 01, Bourjois, 24.99 – kupiłam, bo pierwsze testy w drogeriach były bardzo obiecujące! Ogólnie nie potrzebowałam, ale bardzo, to bardzo chciałam
  • Super Liner, L'Oreal, 18.99 - mój ulubiony eyeliner. Stary powoli traci żywot, a że był w dobrej cenie, towrzuciłam.
  • Róż 74 Rose Ambre, 24.99 – zachcianka;) ale już od dawna chciałam spróbować tego kultowego różu! Jest dobrze na pigmentowany, przyjemnie pachnie, ciekawy kolor, ale niestety zauważyłam, że nie trzyma się cały dzień.

  • Woda toaletowa Power, Yodeyma – z tej strony można zamówić sobie próbkę. Zapach jest specyficzny, dość mocy i ciężki jak dla mnie, ale na szczęście nie boli mnie od niego głowa:D I chciałam sprawdzić jaki to odpowiednik i się okazało, iż to odpowiednik męskiego zapachu 1 million Paco Rabanne. Ja zawszę wolałam męskie zapachy! I chyba będę po prostu takowe kupować. 
I teraz dwie rzeczy, z których bardzo, ale to bardzo się cieszę!




  • Kolagen NTC (NanoTropoCollagen), 195 zł/50ml - moja twarz powoli wychodzi na prostą po przygodzie z manuką, ale zostało mi trochę blizn i przebarwień. Mam nadzieję, ze sobie z nimi ładnie poradzi. Wszelkie informacje o tym pordukcie przestawię niedługo, a póki co odsyłam na stronę producenta



  • Odżywka do rzęs Bodetko Lash, 189 zł - bardzo długo zastanawiałam się nad jakąś odżywką na porost rzęst, rozważałam za i przeciw, ale ciekawość zwyciężyła. Na dniach pokażę Wam moje rzęsiory przed kuracją. Odżywkę możecie zakupić przez stronę. 
Niesamwicie się cieszę z dwóch ostatnich rzeczy!

Co Wam wpadło nowego w ubiegłym miesiącu?
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Zużyci w październiku

Zużyci w październiku

Zużyci w październiku
Wyjątkowo pełne pudeło i dużo opakowań!


TWARZ:

  • Ulubiona maseczka nawilżająca, Ziaja – kocham!
  • Żel do twarzy Effaclar, La Roche-Posay – zużyłam próbki, dość dobry, ale nie do codziennego użycia, bo mnie przesusza. 
  • Delikatny kremowy żel do mycia twarzy, Lovena – jakiś nettowy żel do ryjka, miał być fajny, mnie zapychał. Zużyłam jako żel pod prysznic. Ładnie pachnie.
  • Bio ochronny krem, Thalgo – każda próbka  kremu z tej firmy to dla mnie dwa użycia.
  • Krem ratunek, Phatmaceris A – spodziewałam się kremu bardzo bogatego i nawilżającego. Dla mnie przeciętniak, lecz mój Facet jest jego fanem.
  • Płyn dwufazowy, Yves Rocher – bardzo fajny produkt! Kupię ponownie
  • Łagodzący płyn micelarny, skóra sucha i wrażliwa, Be Beauty – do twarzy okay, ale zmywanie oczu odpada! Piekielnie szczypie, mimo, że ja średnio wrażliwa jestem jak chodzi o oczy. Neva eva!
  • Woda termalna, Urage – zużyłam do kawitacji, kiedyś byłam fanką, teraz jakoś nie widzę efektu wow.
CIAŁO:


  • Szampon pokrzywowy, Farmona – zużyłam, ale w połowie butelki zorientowałam się, że podrażnia mi skalp.
  • Antyperspirant, Nivea – ładnie pachnie, działa. Czegóż więcej chcieć.
PAZURKI:


  • Rozcieńczacz lakieru, Inglot - użyłam go do Essiaków i Seshe, a potem pięknie mi się wylał.
  • Utwardzacz, Poshe – świetny! Nie ściągał końcówek. Mam już duże opakowanie.
  • Zmywacz czekoladowy, Cree - utwierdziłam się w przekonaniu, że naprawdę nie jestem fanką czekoladowych kosmetyków. Facetowi zapach też przeszkadzał i żądał o nie kombinowanie ze zmywaczami. Ma być zwykły, ma walić jak zmywacz, a nie jakieś dziwadła kupuję;) dla niego zapach zmywacza, to zapach dzieciństwa i sklejania modeli samolotów. Czujecie powagę argumentu?
  • Polerka, for your Beauty – kiepskiej jakości, zużyłam po 2 miesiącach
  • Pilnik, Sally Hansen – uwielbiam te pilniczki! Ostre, ale nie za mocne, długotrwałe. Świetne!
  • Balsam 2x5 – lubię, ale teraz znalazłam końcówkę, odkryłam, że był pod kanapą :D
Co Wam się udało zużyć w tym miesiącu?
Znacie coś z moich użytków?

Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem