Oczyszczający dermo peeling, Pharmaceris-T

Oczyszczający dermo peeling, Pharmaceris-T

Oczyszczający dermo peeling, Pharmaceris-T
WSKAZANIA:
Peeling polecany do głębokiego oczyszczania skóry trądzikowej o umiarkowanych zmianach (krostki, grudki, zaskórniki) z tendencją do błyszczenia. Nie rekomendowany przy ostrych ropnych zmianach zapalnych.




DZIAŁANIE:
Peeling w postaci krystalicznego żelu, odblokowuje i głęboko oczyszcza pory usuwając zanieczyszczenia. Redukuje istniejące zaskórniki i zapobiega powstawaniu nowych niedoskonałości. Zawarte w peelingu drobinki peelingujące delikatnie złuszczają zrogowaciałe komórki naskórka nie podrażniając skóry. Zmniejszają widoczność śladów po niedoskonałościach, wygładzają i wyrównują strukturę skóry zapewniając jej gładkość. W połączeniu z witaminą B3 stymulują skórę do odnowy komórkowej przyspieszając proces jej regeneracji. Formuła wzbogacona o Pore-Diminish wzmacnia włókna kolagenowe skóry wokół porów, zwężając ujścia i zmniejszając ich widoczność.

Wiecie, że z tej serii bardzo lubię płyn bakteriostatyczny jednak peeling ten nie stał się moim ulubieńcem. Producent obiecuje zwężenie porów, czego peeling oczywiście nie robi, mimo iż produkt stosowałam regularnie 2x w tygodniu. Jego drobinki są dosyć delikatne, coś tam złuszczają. Skóra po jego użyciu jest gładka, ale bardzo ciężko się go zmywa, muszę dokładnie zmyć twarz wodą 3-4 razy, a najlepiej to umyć twarz innym produktem. Zużyłam ten peeling, ale ta ostatnia cecha dyskwalifikuje ten produkt do ponownego zakupu.



Cena to ok. 25 złotych za 50 ml. Zapach porduktu jest bardzo podobny do kremu z kwasem migdałowym, taki lekko cytrusowy. Konsystancja w porządku - gęsty żel z dość sporą ilością drobinek. 

Skład: Aqua (Water), Polyethylene, Sodium Polyacrylate, Polysorbate 20, Butylene Glycol, Niacinamide, Glycerin, Ethylhexylglycerin, Lens esculenta (Lentil) Seed Extract, Phenoxyethanol, Parfum (Fragrance)


Polecacie jakiś peeling mechaniczny? Z enzymatycznych kocham ziołowy z Organique, ale czasem mam ochotę na zdzieraka:D


Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Odżywka w sprayu Dove Nourishing Oil Care

Odżywka w sprayu Dove Nourishing Oil Care

Odżywka w sprayu  Dove Nourishing Oil Care
Cudowna odżywka! Uwielbiam ją za to, że wspaniale ułatwia rozczesywanie moich wiecznie splątanych. Lubię ją za to, że nie obciąża ich, jeżeli mam mega lenia i nie chce mi się nakładać żadnej dodatkowej maski/odżywki, to włosy mimo wszystko nie wyglądają jak stóg siana, a są ładnie ogarnie, miękkie, niespuszone. Idealnie się sprawdziła na wypad nad jezioro!


Stosuję ją po każdym myciu, na mokre włosy. Dodatkowo odżywka bardzo ładnie pachnie. Atomizer się spisuje świetnie. Oczywiście jak przystało na tego typu produktu, odżywka jest bardzo wydajna. Mam ją od maja i mam jej jeszcze 2/3. Kosztowała ok. 14 złotych za 200 ml.


Wiem, że Gliss Kur ma cały arsenał różnych odżywek, ale każda z nich ma w składzie kreatynę, za którą moje włosy nie przepadają. 


Skład: Aqua, Cyclopentasiloxane, Phenyl Trimethicone, Dimethicone, Glycerin, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Cocos Nucifiera Oil, Trehalose, Gluconolactone, Adipic Acid, Sodium Sulfate, PEG/PPG-18/18 Dimethicone, Cetrimonium Chloride, Polyquaternium-16, Sodium Chloride, Disodium EDTA, Benzophenone-4, Parfum, DMDM Hydantoin, Butylene Glycol, Iodopropynyl Butylcarbamate, Alpha-Isomethyl Ionone, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Limonene, Linalool

Znacie, lubicie?


Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Zmysłowa wiśnia – masło do ciała, Bielenda

Zmysłowa wiśnia – masło do ciała, Bielenda

Zmysłowa wiśnia – masło do ciała, Bielenda
Największy plus tego masła, to cudowny zapach. Owocowy, słodki, ale nie mdły. Po prostu cudowny, opatula ciało i jest troszeczkę wyczuwalny po rozsmarowaniu, ale nie kłóci się z innymi zapachami. Zmysłowa wiśnia zdecydowanie jest na miejscu!

Serduszko zamiast O mnie urzekło!


Działanie tego produktu jest jak najbardziej na plus – moja bardzo sucha skóra może być smarowana co drugi prysznic/kąpiel, co mi bardzo odpowiada, bo jestem stworzeniem wybitnie leniwym. Pewnie uczucie nawilżenia jest efektem działania parafiny, której zazwyczaj unikam, ale spróbowałam z tym masłem i jestem zadowolona działaniem. Nie zrobiła mi krzywdy, w sezonie grzewczym moja skóra potrzebuje silnego opatulacza, nie zauważyłam też aby pozatykały mi się pory na przedramionach, czy coś innego nipokojącego.


Skład:


Masło ma mimo wszytko dosyć lekką konsystencję, w miarę dobrze się wchłania, zostawia przyjemną warstwę, którą ja osobiście lubię. Trzeba jednak pamiętać, ze im mniej masła nałożymy, tym lepiej się wchłania, potrzeba naprawdę niewiele, aby nałożyć kosmetyk na całe ciało.




Z wielką przyjemnością zużyję to opakowanie do końca! A w kolejce czeka peeling o tym samym zapachu i już nie mogę się doczekać:D
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Dwa całkiem niezłe szampony od Joanny

Dwa całkiem niezłe szampony od Joanny

Dwa całkiem niezłe szampony od Joanny
Mowa o normalizującym i nawilżająco-regenerującym szamponie z serii z Apteczki Babuni z Joanny. Są tanie ok.5-7 zł za 300 ml, dostępne głownie w supermarketach, nie widuję ich w Rossmannach.



Działanie szamponów jest bardzo podobne – myją włosy;) są bezbarwne, nie obciążają moich włosów, które namiętnie się przetłuszczają.


Szampon normalizujący zawiera w składzie alkohol, jeżeli używałam go kilka razy pod rząd, to powoduje u mnie podrażnienie i wypryski. Jednak, gdy używam go na zmianę z innym, jest wszytko w porządku. Zapach bardzo przyjemny.  Nie zauważyłam, aby dodatkowo przedłużał świeżość włosów, ale mogę myć je  standardowo co drugi dzień. Mimo wszytko lubię go.

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, Glycereth-2 Cocoate, Cocamidopropylamine Oxide, Polyquaternium-7, Faex Extract, Humulus Lupulus Cone Extract, Propylene Glycol, Alcohol Denat., Allantoin, Citric Acid, Disodium EDTA, Parfum, Hexyl Cinnamal, DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone



Szampon nawilżająco-regenerujący to już chyba stały bywalec mojej łazienki, mam już 3 czy 4 butelkę. Przede wszystkim mimo, iż szampon jest nawilżający to absolutnie nie przeciąża włosów. Nie zauważyłam regeneracji, czy wspomnianego nawilżenia włosów, ale włosy są po nim ładnie uniesione i absolutnie nie podrażnia skóry głowy. Zapach delikatny, trochę słodkawy.  Bardzo, ale to bardzo lubię.

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Chloride, Cocamidopropyl Betaine, Glycereth-2 Cocoate, Cocamidopropylamine Oxide, Polyquaternium-7, Mel Extract, Hydrolyzed Milk Protein, Propylene Glycol, Panthenol, Citric Acid, Disodium EDTA, Parfum, DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone

Jakie są Wasze szamponowe  typy? Napiszcie też koniecznie jakie macie włosy!




Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Dermo Face, Hydrativ Lekki Nawilżający Krem Odprężający, SPF 15, Tołpa

Dermo Face, Hydrativ Lekki Nawilżający Krem Odprężający, SPF 15, Tołpa

Dermo Face, Hydrativ Lekki Nawilżający Krem Odprężający, SPF 15, Tołpa
Krem jest tworem ciekawym. Coś co przede wszystkim mnie zaskoczyło, to jego konsystencja – producent twierdzi, że jest to lekki krem, wg mnie może i formuła jest lekka, ale rozsmarowany  na twarzy krem okropnie się świeci.  Nie zostawia lepkiej warstwy, ale naprawdę moja twarz mogła służyć jako latarnia morska i oświetlać statkom drogę. Dodatkowo czasami krem powodował lekkie szczypanie, które mijało po kilku chwilach. Krem odstawiłam, jako że aspiracji na latarnię morską nie mam.


W między czasie twarz swoją potraktowałam kilkakrotnie kwasem migdałowym, Skinorenem, peelingami enzymatycznymi i potrzebowałam dość mocnego nawilżacza. Podkradałam Facetowi krem ratunek z Pharmaceris, ale to nie było to, nakładałam olejki, ale to też nie to i sięgnęłam po ten krem, stał i się kurzył w moim koszyczku. I jako nocny nawilżacz sprawdza się nawet dobrze! Moja cera chyba wcześniej nie potrzebowała takiego natłuszczenia, bo teraz po posmarowaniu tym krem nie świecę się tak okrutnie, jak jeszcze kilka tygodni temu. Cera rano jest ładnie nawilżona. Krem nie zapycha porów.

Krem pachnie dość wyczuwalnie, ale nie nachalnie. Metalowa tubka spisuje się całkiem nieźle. Krem kosztował ok. 18 złotych w promocji, pojemność to 40 ml.  To co mi się spodobało, to w kartoniku, w którym był krem były 3 dodatków próbki kremu – niby takie nic, a bardzo miłe.



Skład: Auqa, C12-C15 Alkyl Benzoate, Glycerin, Octocrylene, Polysilicone-15, Biosaccharide Gum – 1, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Propanediol, Peat Extract, Hydroxyethyl Urea, Cetearyl Alcohol, Saccharide Isomerate, Caprylyl Glycol, Stearic Acid, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Extract, Saccharomyces Cerevisiae Extract, Sodium Hyaluronate, Tocopheryl Acetate, Salvia Sclarea Extract, Sodium Polyacrylamide, Xanthan Gum, Magnesium Aluminum Silicate, Potassium Phosphate, Carbomer, Disodium EDTA, Ceteareth-20, Parfum, Sodium Hydroxid

Ostatecznie krem zużyję, ale muszę się śpieszyć bo od momnetu otwarcia mamy 3 miesiące na jego zużycie. Kiedyś też natknęłam się na recenzję innego lekkiego kremu z Tołpy, ale też wcale taki lekki nie był. Macie jakieś doświadczenia? 

Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Pierwsze hybrydowe pazurki – wrażenia

Pierwsze hybrydowe pazurki – wrażenia

Pierwsze hybrydowe pazurki – wrażenia
Myśl o hybrydzie naszła mnie dobre dwa lata temu. Temat odpuściłam, bo to ciężko nakładać, bo bez sensu kupować lampę i w ogóle. Ostatnio jednak wpadłam na GENIEALNY;)  pomysł, aby może jednak pójść do kosmetyczki i zobaczyć jak to będzie się trzymać i zdecydować czy warto kupić sobie własny zestaw.  

Pazurki zrobiłam sobie 6 października – pierwsze wrażenie super ekstra wow. Pięknie błyszczą, mogę umyć naczynia i nic mi nie odpryskuje (co oczywiście nie przełożyło się na ewentualne częstsze mycie garów – skoro facet czasem myje to, co się nie mieści w zmywarce, to dlaczego mam mu odbierać też przyjemność?:D) Mega wygoda i szał ciał. Mikroskopijne, ale naprawę mikro starte końcówki pojawiły się ok. 3 dnia, ale głownie na lewej ręce. Przez cały czas noszenie nieznaczanie się zwiększyły, ale były widoczne naprawdę tylko z bliska. Pierwszy mini uszczerbek pojawił się po tygodniu, dziewiątego dnia się powiększył i był całkiem sporym, walczyłam ze sobą, aby nie oderwać lakieru. W domu jakoś zreperowałam, ale 11 dnia zmyłam, bo mnie denerwował odrost. Również tego dnia ostro sprzątałam i przekładałam mnóstwo rzeczy, myłam sporo rzeczy bez rękawiczek. Zrobiły mi się mikrouszczerbki koło odrostu, jednak pazurki cały czas pięknie błyszczały.

Fotorelacja (od razu przepraszam, za jakość - w ostaniom czasie było non stop szaro, buro i ponuro)







Po zmyciu lakieru płytka nie była w tragicznym stanie, trochę zmatowiona, ale nie nic szczególnego co mogłoby mnie martwić. Jak będzie się coś dziać, to dam Wam znać.


Podsumowując: 11 dni bez martwienia się o lakier – bosko, wkurzył mnie odprysk, ale nie jakoś tragicznie. Odrost mnie  aż tak nie drażni, ale jest ciut denerwujący. No i wprawdzie miałam bardzo uniwersalny kolor, ale tak po tygodniu chciałabym coś nowego. Nie przekonałam się do własnego zestawu póki co, ale zobaczymy czy jak wrócę do normalnego malowania co 3-4 dni, to zmienię zdanie... choć jak policzyłam sobie, że samo nakładanie u kosmetyczki trwało ponad godzinę, dobre 50 minut poświęciłam na zmywanie, to nie wiem jaka będzie oszczędność czasu, gdyż zwykłe malowanie pazurków zajmuje mi max. 20 minut. 

Jakie są Wasze doświadczenia z hybrydą?

Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

-50% w SuperPharm m.in na Bourjois, SVR, Max Factor, Dove tylko 21-22.10!!

-50% w SuperPharm m.in na Bourjois, SVR, Max Factor, Dove tylko 21-22.10!!

-50% w SuperPharm m.in na Bourjois, SVR, Max Factor, Dove tylko 21-22.10!!
Promocja dla osób posiadających kartę Lifestyle - akcja trwa 21-22 i obejmuje kilka marek.



  • 21.10.2014 (wtorek) -50% na całe marki: Belissa, Bourjois, Colgate, Dermedic, Durex, Linea, RedBlocker, SVR, Syoss, Zdrovit!
  • 22.10.2014 (środa) -50% na całe marki: AA Cosmetic, Doppel herz, Dove, Gillette, Homeodent, Max Factor, NeoMag, Noble Health, Olimp, RedBlocker, Scholl, Tołpa!
Ja się jutro wybiorę po szminke Rouge Edition Velvet z Bourjois w kolorze 01. Wy coś planujecie? 

Źródło: http://klublifestyle.pl/promocje 

Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Spiced orange, Yankee Candle

Spiced orange, Yankee Candle

Spiced orange, Yankee Candle
Pierwszy wosk, któremu wyczerpał się zapach!  Nie wiem, jak u Was, ale ja swoje woski palę często, długo, a one ciągle i ciągle pachną! Spiced Orange po którymś z kolei razów stracił zapach.



Sam zapach jest piękny! Przypomina mi odrobinę zapach pomarańczowych cukierków nim2. Jeżeli jesteście fankami lekko korzennych, ale nie cynamonowych zapachów, to powinien Wam przypaść do gustu. Czuć w nim gożdziki, jest wyrazisty, ale nie powoduje bólu głowy. Ciepły i otulający.

Jest to typ zdecydowanie na jesień, muszę zaopatrzyć się w Home Sweet Home, który idealnie również wpasowuje się w jesienną aurę.

Znacie? Jakie macie typy na jesień?

Tak swoją drogą, ostatnio w pracy z chłopakami zgadało mi się na tematy inne niż służbowe i otóż, okazało się, iż to jeden z ulubionych zapachów jednego z nich.


Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Męskim włosem: Beach boy, matt paste, got2b

Męskim włosem: Beach boy, matt paste, got2b

Męskim włosem: Beach boy, matt paste, got2b
Dziś będzie o kosmetyku, który uwielbia mój Facet. Nie wiem jak u Was, ale strasznie mi się nie podoba jak facet używa żelu do włosów. Kojarzy mi się to takim pryszczatym nastolatkiem, z mlecznym wąsem, który zaczyna o siebie dbać i nie wie jeszcze którędy droga.  Próbuje, ale błądzi. Jedyna postać, u której  nie wyobrażam sobie fryzury bez żelu do włosów, to Ross z Przyjaciół, ale umówmy się, że nie każdy to Ross. W innych przypadkach doskonałym produktem do stylizacji włosów krótkich (wiecie, takich 2-3 cm max) jest matowa pasta z got2b marki Schwarzkopf.

Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Płyn dwufazowy, Yves Rocher

Płyn dwufazowy, Yves Rocher

Płyn dwufazowy, Yves Rocher
Płyny dwufazowe bardzo lubię. Tak zostawiają tłustą warstwę. Ba, ja to lubię! Tz. lubią to moje powieki. Kiedyś moim ulubieńcem był płyn Bawełna, z Bielendy, ale wiecie jak jest – czasem coś się po prostu mi znudzi. Wiele dobrego słyszałam o płynie z YR, trafił więc on w moje łapki.

Prawie puste opakowanie:( ale jakoś nie miałam czasu cyknąć foty jak był pełen.

Płyn bardzo dobrze radzi sobie ze zmywaniem makijażu – niezależnie czy jest to tylko tusz i kreska, czy paintpot. Jest bezzapachowy, nie podrażnia moich oczy, aczkolwiek moje nie są jakieś szczególnie wrażliwe. Dobrze się wstrząsa, ma uroczą małą buteleczkę, która cieszy moje oko, bo ja uwielbiam malutkie buteleczki;)



Cena bez żadnej promocji, to 24 zł/125 ml, ale  dosyć często można dostać w okolicy 16 złotych. Niestety produkt jest z zielonego punktu, ciężko o promocje – 50% na niego. Nie jest objęty zielonym punktem:D

Skład: Aqua, Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, Isohexadecane, Centaurea Cyanus Flower Water, Methylpropanediol, Propylene Glycol, Hexyl Laurate, Sodium Chloride, Magnesium Chloride, Caprylyl/Capryl Glucosid, Methylparaben, Tetrasodium EDTA, Ethylparaben, Potassium Sorbate, CI 61565.



Myślę, że jeszcze zagości w mojej kosmetyczce!
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Masło co ciała i żel pod prysznic marakuja, The Body Shop

Masło co ciała i żel pod prysznic marakuja, The Body Shop

Masło co ciała i żel pod prysznic marakuja, The Body Shop
Rzadko się zdarza, że kupuję żel pod prysznic i masło do ciała o tym samym zapachu, ale tego kompletu absolutnie nie żałuję! 


Chyba znalazłam masło do ciała, którego używanie było czystą przyjemnością


Przede wszystkim bardzo ładnie nawilża, nawet moją suchą skórę. Jest bardzo gęste, ale bardzo dobrze się rozsmarowuje. Należy tylko pamiętać, aby nie brać do za dużo, bo wtedy będzie kłopocik, ale jak zachowamy zdrowy rozsądek i nałożymy nie za dużą ilość, to pięknie nam się wszystko wchłonie i nie będzie białych smug. Na wchłoniecie potrzebuje kilku chwil, ale nie jest to nic uciążliwego. Dodatkowo podczas wakacyjnych upałów nie było problemu z lepkością po nałożeniu tego produktu. Zapach jest kwestią indywidualną, dla mnie bardzo ładny, owocowy, nie za słodki, trochę się utrzymuje na skórze, ale nie jakoś zabójczo. Wydajność całkiem, całkiem – używałam stosunkowo często, na zmianę z oliwką, od czerwca do września mogłam się cieszyć tym kosmetykiem. Nawet mi trochę żal, że się skończył, ale nie znudziłam się tym zapachem. Bo najbardziej nienawidzę maseł do ciała, które są i są, i nie chcą się kończyć;)

Cena to 69 złotych, dużo, ale udało mi się go kupić za 39 zł.

Skład:



Żel pod prysznic… cóż mogę o nim napisać...



Myje, jest wydajny, skóra ładnie pachnie po nim, utrzymuje się zapach na skórze, nie zauważyłam wysuszenie, ale żeby nie wyobrażać sobie życia bez niego? Chyba aż tak nie przywiązuję uwagi do żelu. 



Skuszę się pewnie na jakiś inny jeszcze, ale o kremowej formule i o ile będzie w promocji, bo cena 12,50 jest okay, ale pełnej ceny 25 złotych nie zapłacę. Wydajność jest bardzo w porządku.

Skład:



Na masło na pewno się skuszę ponownie, tylko w innej wersji zapachowej.


Lubicie masła i żele z The Body Shop?
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Oliwka do ciała fur Mama

Oliwka do ciała fur Mama

Oliwka do ciała fur Mama
Kocham oliwki do ciała. Nie jest mi straszna tłusta warstwa na ciele. Uwielbiam je za działanie! Musicie bowiem wiedzieć, że moja skóra na ciele jest bardzo sucha, a ja leniwa jestem i nie chce mi się zawsze balsamować/kremować, więc oliwka to mój wielki przyjaciel.

Moim ulubieńcem jest oliwka Babydream fur Mama. To chyba moja 4 butelka.


Przede wszystkim oliwka pięknie pachnie, zapach jest delikatny, nienachlany, ciepły i spokojny. Lubię używać oliwki głownie wieczorem, gdy ten zapach otula mnie do snu. Do wchłonięcie potrzebuje na pewno sporo czasu. Lubię nakładać ją na jeszcze wilgotne ciało, wtedy łatwiej się wchłania.

Oliwki używam też po depilacji, aby usunąć resztki wosku, ale również dla złagodzenia i uspokojenia podrażnionej skóry. Czasem też nałożę oliwkę na twarz, gdy przesadzę z kwasami. Nie zapycha.

Oliwkę też można stosować na włosy – nie robiłam tego regularnie, a kilka razy nałożyłam ją przed myciem. Włosy były ładne dociążone, muszę częściej ją stosować w tym wydaniu!


Dziubek niekapek sprawdza się idealnie, wylewa odpowiednią ilość produktu, nic nie cieknie po opakowaniu. Cena to ok. 13 zł za 250 ml.

Skład: Glycine Soja (Soybean) Oil, Prunus Amygdalus (Sweet Almond) Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil/unsaponifiables, Simmondsia Chinensis (Jojoba)Seed Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Tocopherol, Parfum


Lubicie oliwki/olejki do ciała?


Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Wyniki rozdania z Bielendą!

Wyniki rozdania z Bielendą!

Wyniki rozdania z Bielendą!
Oto 4 osoby, które otrzymują kosmetyki z Bielendy:
  • swiaturody159
  • kręcono włosa
  • OnAlwaysTogether
  • ciaach

Dziewczyny gratulacje i czekam na Wasze adresy!



Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Meteorites Perles Iluminating Powder 02 Teint Beige, Guerlain,

Meteorites Perles Iluminating Powder 02 Teint Beige, Guerlain,

Meteorites Perles Iluminating Powder 02 Teint Beige, Guerlain,
Produkt wokół krążą legendy. Dla niektórych fenomenalne, dające efekt fotoszopa, odmładzające, a dla niektórych totalnie przereklamowane. W której grupie jestem ja? Zapraszam dalej.
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Maska zwiększająca gęstość włosów - Anti - Age, Redensifying Mask, Yves Rocher

Maska zwiększająca gęstość włosów - Anti - Age, Redensifying Mask, Yves Rocher

Maska zwiększająca gęstość włosów - Anti - Age, Redensifying Mask, Yves Rocher


Twoje włosy są zmęczone, pozbawione życia i z wiekiem tracą swoja sprężystość? Maska zwiększająca gęstość włosów zrewitalizuje Twoje włosy, wzmocni je i doda im blasku, którego potrzebują!
Działanie: Formuła bez silikonu sprawia, że włosy są lekkie, elastyczne i miękkie.

To są słowa producenta, a jak maska sprawdziła się na moich długi, delikatnych i cienkich włosach? Ano bardzo przeciętnie. Producent zaleca nałożyć maskę na 2 minuty, a kolejno spłukać – wyjątkowo stosowałam tak jak producent zalecił. Efekt na włosach nie zadowala mnie. Co z tego, że włosy się błyszczą (choć nie jest to efekt jak płukanki malinowej), jak są zdecydowanie za lekkie! Nie są dociążone, a do jest efekt, którego zdecydowanie oczekuję od każdej odżywki/maski. Pewnie gdybym przeczytała dokładnie opis producenta, to bym wiedziała, czego się spodziewać ale rozumiałam zwiększenie gęstości włosów poprzez ich dociążenie, ba nawet lekki oblepienie, a tu psikus, włosy są lekkie jak piórko. Dobrze, ze udało mi się kupić odżywkę z 50% rabatem, bo normalna cena to 32 złote za 150 ml.


Skład:


Maska pachnie bardzo przyjemnie, lekko kwiatowo, ale nie jest to zapach nachalny, ani też nie utrzymuje się po myciu. Konsystencja bardzo lekka, ale nie spływa. Wydajność przeciętna, szybko mi się skończyła. Ważna przez 6 miesięcy od momentu otwarcia.



Zdecydowanie nie kupię ponownie, zużyję zapasy masek/odżywek i wrócę do maski, która mnie oczarowała i wszystkie inne porównuję do niej
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Ulubieńcy września

Ulubieńcy września

Ulubieńcy września
Kosmetyki, które mi urzekły w tym miesiącu to:




Duet ten wspaniałe koił moją skórę – jest po nim gładka, pory zwężone, podskórne krostki wyciszone na 2-3 dni. Nie usuwa ich niestety, ale doprowadza moją twarz na kilka dni do względnego ładu. 


Płyn z Pharmaceris bardzo ładnie zagoił mi wulkany na plecach i na twarzy. Kocham.

Z kolorówki tradycyjnie zagościł już Arbuzek z Essie – szybko wysycha, super pędzelek, trwałość w miarę, piękny, seksowny kolor pasujący praktycznie do wszystkiego.
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Przypominajka rozdaniowa - tylko dziś do północy!

Przypominajka rozdaniowa - tylko dziś do północy!

Przypominajka rozdaniowa - tylko dziś do północy!
Tylko dziś do pólnocy możecie się zgłaszać, aby wziąć udział w rozdaniu z Bielendą!

Do wygrania 4 zestawy składające się z:

  • masła i peelingu do ciała zmysłowa wiśnia
  • krem cc
  • płyn do kąpieli zielona herbata i trawa cytrynowa

Zgłoszenia przyjmuję tutaj

Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Zakupy wrześniowe

Zakupy wrześniowe

Zakupy wrześniowe
W tym miesiącu jestem z siebie szalenie dumna – kupiłam tylko to, co akurat mi się skończyło!


  • Płyn do higieny intymnej, Facelle, 4,99 – faktycznie gdzieś wcięło wersję w piance! Te w żelu są okay, ale wolałam formę pianki.
  • Oliwka do ciała, Hipp, 14,99 – już dłuuugo jej nie miałam, choć swego czasu uwielbiałam.
  • Maszynka do golenia z 4 ostrzami, BIC, 5,99 – najlepsze maszynki ever. Ja wprawdzie zazwyczaj się depiluje woskiem, ale np. ud nie jestem w stanie, czasem też w pilnej potrzebie ogolę same łydki, ale pięknie sunie po nogach. Jeszcze nigdy się nią nie zacięłam, a wcześniej notorycznie miałam kolana poharatane, długo jest ostra. Kocham i nie zamienię na żadną inną!
  • Sól do kąpieli trwa cytrynowa i bambus, Isana, 1,89 – miałam mieć w hotelu pokój z wanna, miał to być mój czasoumilacz, a dostałam pokój z prysznicem, nie było już wolnych z wanną. Smuteczek!


  • Zmywacz do pazurków, Issana, 3,99 – po przygodach z Sally Hansen i czekoladowym zmywaczu, wracam do swojego numeru 1!
  • Odżywka Turbo dry, Miss Sporty, 8,99 – Seche Vite  i mini Poshe kończy żywot, już są mega glutki, skusiłam się na coś co mogłam dostać od razu. Faktycznie przyspiesza wysychanie, nie sciąga lakieru, ale nie ma tego pięknego połysku i nie przedłuża trwałości lakieru.





  • Żel pod prysznic Magnolia z Chin, Yves Rocher, 7,91 – tak naprawdę zależało mi na małej kosmetyczce do torebki, uznałam że taką cenę za kosmetyczkę i żel mogę wydać;) 


We wrzesniu byłam również w Warszawie, nawiedziłam The Body Shop i Bath&Body Works, niestety nie było żadnych ciekawych pormocji, a nic mnie specjalnie nie urzekło. Skusiłam się tylko na wkłady zapachowe  w cenie 2 za 30zł, normalna cena 1 szt to 19,99



Sweet Pea już pięknie pachnie w mieszkaniu.

Jak zakupowo u Was minął wrzesień?



Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Zużyci we wrześniu

Zużyci we wrześniu

Zużyci we wrześniu
Tradycyjnie przychodzę z kosmetykimi, które udało mi się wkończyć w poprzednim miesiącu. Wśród nich znalało się kilka, które wykończyłam ze smutkiem, a musicie wiedzieć, że uwielbiam jak się kończą produkty, bo wtedy bez wyrzutów sumienia mogę kupić nowe. 


Zaczynamy od sekcji włosowej:

  • Szampon normalizujący, Joanna – bardzo dobry szampon, minimalnie przedłuża świeżość włosów.
  • Szampon nawilżająco-regenerujący, Joanna – jeden z moich ulubionych szamponów. Ładnie pachnie, nie przeciąża włosów, wydajny.
  • Maska dodająca gęstości włosów, Yves Rocher – bardzo przeciętna maska, ładnie pachnie, trochę wygładza, ale nic poza tym. Za kilka dni będzie o niej na blogu.


  • Oliwka do ciała, Babydream fur Mama – kocham, za działanie, za zapach. Za kilka dni będą peany o niej.
  • Masło do ciała marakuja, The Body Shop – cudowne masło. Gęste, nawilżające, ale dobrze się wchłania. Bardzo żałuję, że mi się skończyło. Za kilka dni napiszę o nim więcej.

  • Krem do stóp z mocznikiem, Fuss Wohl – bardzo przyjemny krem. Ładnie nawilża stopy.
  • Płyn do higieny intymnej, Facelle - delikatny, w miarę wydajny, lubię i powracać będę, choć jednak wolałam wesję z pompką.


  • Oczyszczający dermo-peeling Puri-Sebopeel, Pharmaceris – przeciętniak! Coś tam peelingował, ale żaby był dobry, to za mało dla mnie.
  • Korektor Mineral Therapy Concealer, 20578, Oriflame – w sumie lubiłam go, ładny kolor, lekkie krycie, dobrze się trzymał.
  • Bibułki matujące, Wibo – ulubione. Tanie, dobre, czegóż mogę chcieć więcej od bibułek;)
Także ten tego, witaj październiku!


Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem