7 Day Scrub Cream Rinse-Off Formula, Clinique

Kiedyś byłam wielką fanką peelingów mechanicznych, ostatnio przeszłam na stronę tych enzymatycznych. Moimi faworytami jest ten z Organique oraz z e-naturalne. Lubię mieć jednak w zanadrzu jakiegoś zdzieraka, tam na wszelki wypadek. Miniaturę scrubu z Clinique otrzymała kiedyś od Ines, już się prawie kończy, czas na recenzję.


Scrub pachnie typowo jak na Clinique, dla mnie trochę chemicznie, ale nie drażni mnie ten zapach. Kosmetyk ma postać białego kremu z dosyć sporą ilością bardzo niewielkich drobinek. Właściwości ścieralne są w porządku, ładnie usuwa martwy naskórek. Twarz po jego użyciu jest gładka, nie podrażnia mojej trądzikowej cery. Aczkolwiek używam go tylko wtedy, kiedy nie mam otwartych ropnych pryszczoli, co w sumie nie jest zjawiskiem rzadkim, bo zmagam się głownie z podskórnymi gulami. Peeling sprawdzał się całkowicie przyzwoicie. Moja 30 ml próbka wystarczyła mi na naprawdę kilkanaście użyć, kosmetyk jest bardzo wydajny. Nie zauroczył mnie niczym, nie skuszę się na duże opakowanie. Ot, po prostu peeling. Za 100 ml producent życzy sobie 105 złotych.

Skład: Water, Tridecyl Stearate, Tridecyl Trimellitate, Dipentaerythrityl Hexacaprylate/Hexacaprate, Butylene Glycol, Glyceryl Stearate, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Polyethylene, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Sorbitol, Hexyldecyl Stearate, Bisabolol, Disodium Cocoamphodipropionate, Oleth-10 Phosphate, Tea-Carbomer, Stearyl Alcohol, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Imidazolidinyl Urea, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben

W sytuacji, gdy potrzebuję zdzieraka chyba wolę sobie kupić jakiś saszetkowy peeling i użyć ściereczki muślinowej, a na stałe zagościły u mnie peelingi enzymatyczne.


Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

38 komentarzy:

  1. Jak na peeling to cena wysoka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na CLinique to cena chyba standardowa:)

      Usuń
  2. Drogi jak na "przyzwoite działanie", no i parabeny zniechęcają :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - nie jest wart swojej ceny.

      Usuń
  3. Lubie mechaniczne peelingi, ale teraz skonczylam paste z Ziaja i mam od nich zel peelingujacy, wiec zaczne uzywac nowosc u mnie naturalny peeling enzymatyczny z FEMI, ciekawe jak sie sprawdzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem mega ciekawa jak sprawdzi się u Ciebie ten z Femi!:)

      Usuń
  4. Czas zdzieraków mam już chyba za sobą. Zdecydowanie wolę peelingi enzymatyczne i maseczkę oczyszczającą ziai z serii liście zielonej oliwki. Wydaje się, że nie robią nic, a tak naprawdę działają cuda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się przerzuciłam na peelingi enzymatyczne. Dają lepsze efekty! Maseczką mnie zainteresowałaś, wrzucę ją kiedyś do koszyka:)

      Usuń
    2. Wypróbuj koniecznie tą w białym opakowaniu i daj znać czy jesteś zadowolona.

      Usuń
  5. Ja od mechanicznych peelingów uciekam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zużyłam miniaturę i też nie zachęciła mnie do zakupu pełnowymiarowego opakowania.

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja go lubię :) kwestia pewnie potrzeb skóry, u mnie do nawet codziennego użytku dobrze się spisuje, lubię go za łagodność :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno kwestia potrzeb skóry. Ja chyba preferuję enzymatyczne, dobrze robią na moją problematyczną cerę.

      Usuń
  8. Nie przemawiają do mnie kosmetyki Clinique, kusi mnie jedynie krem pod oczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię ich żółty puder. Miałąm tusz i róż i byłąm śrdnio zadowolona.

      Usuń
  9. W drogeriach można kupić równie dobre a o wiele tańsze preparaty.

    OdpowiedzUsuń
  10. 100 zł za peeling, który nie powala to trochę jednak za dużo ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Również mam miniaturę i na tym poprzestanę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że ktoś wpadł na pomysł z miniaturami:)

      Usuń
  12. Na peeling bym chętnie się skusiła, szkoda, że tylko cena ciut za wysoka a ja mam limicik :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wysoka, ale nie masz czego żałować:)

      Usuń
  13. A ja tam lubię ten peeling, to stały bywalec w mojej kosmetyczce i jak dotąd jeden z lepszych mechanicznych zdzieraków.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam Organiqe i bardzo, bardzo długo był nr 1 w mojej kosmetyczce. Został zdeklasowany przez ścieraka z Sylveco - po prostu go UWIELBIAM!!! Jeśli będziesz miała okazje wypróbuj. Dla mnie jest rewelacyjny, choć zapach jak to przy kosmetykcha naturalnych jest afeee ale jego działanie jest super a do tego niewiele kosztuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiam się nad nim, pewnie prędzej czy później trafi w moje łapki:D

      Usuń
  15. Nie miałam jeszcze żadnego kosmetyku clinique, bo cena mnie przeraża, ale bardzo ciekawią mnie ich kremy pielęgnacyjne, jak nadarzy się okazja, to może kiedyś wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się kiedyś zraziłam do ich 3 kroków, póki co jestem bardzo zadowolona z ich żółtego pudru:)

      Usuń
  16. Nie próbowałam, ale mam na oku zestaw z tą miniaturą :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! Odpowiadam na każdy i bardzo sobie cenię kontakt z moimi Czytelnikami. Komentować mogą tylko zalogowane osoby.

Nie jest to jednak miejsce na wklejanie linków, wiem jak trafić na stronę autora komentarza. Wszystkie wiadomości z linkami usuwam i nie odwiedzam takich blogów. Jeżeli chcesz, abym odwiedziła Twoją stronę napisz mi maila lub wiadomość na Instagramie.