Pandy to wcale nie takie fajne zwierzątka

Mam na myśli pandy te pod oczami. Są też pandy-samochody, ale dziś nie o autach (choć post o samochodzie będzie, bo nabyłam sobie nowe autko i będzie jaranko na blogasku), a o tuszu do rzęs co to wspaniale mnie uraczył pandzim efektem.


Początkowo tusz ten nie robił mi żadnych nieładnych rzeczy, acz oglądałam, że MOŻE. I tak maluje sobie nim któryś już raz (5, 6, 10?) i pod koniec dnia patrzę w lustro i co ja widzę! Jakaż ja brudna i rozmazana pod oczami. Wstyd! A przecież nie płakałam w ciągu dnia, nie zrobiłam drzemki, ani nie tarłam oczu. To on jest odpowiedzialny za taki wygląd:



Tusz o pandzim efekcie to podkręcająca maskara z Sephory - Outrageous Curl (59 zł). Ma całkiem fajną małą, silnikową szczotkę, choć wolę jednak większe. Podczas nakładania musimy się trochę pobawić, zdjąć nadmiar tuszu, bo bardzo łatwo oblepić nim sobie rzęsy. Ogólnie efekt średni, wymagający więcej niż 2 pociągnięcia, a i potrafi pod koniec dnia wyglądać niefajne.


Na jakiego tuszowego bubla ostatnio natrafiłyście? 
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

72 komentarze:

  1. Ja na szczęście nie eksperymentuję z tuszami:) A o tym słyszałam wiele negatywnych recenzji więc nawet bym nie ryzykowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go kupiłam jakoś na początku roku, strasznie się napaliłam na mini szczoteczkę

      Usuń
  2. Ja często mam pandzi efekt ;( a ten tusz ma przedziwną szczoteczkę ;(

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałam ją kupić bo wiele dziewczyn zachwycało się nią na YT, ale później zobaczyłam filmik Maxi gdzie ta mascara zrobiła jej pandę i podziękowałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie nie pamiętam czy kupiłam go przed czy po filmiku Maxi

      Usuń
  4. Yyyy nie miałam i nie chcę za darmo :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale paskudna, oblepiona szczoteczka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam i nie wypróbuje ;) mi udaję się jakoś trafiać na dobre tusze ostatnio.

    OdpowiedzUsuń
  7. To u mnie efekt pandy byłby gwarantowany bo mi oczy często łzawią, na szczęście w ogóle mnie nie kusił ten tusz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie baaardzo sporadycznie, alergiczką jesteś?

      Usuń
  8. Pierwszy raz widzę ten tusz i wiem, że nie kupię :D Ostatnio nie testowałam nowych tuszy, a wracałam do lubianych, więc bez ryzyka :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie takim pewniakiem jest żółty z Lovely:)

      Usuń
  9. ja zawsze się boje eksperymentować z tuszami, choć musiałam zacząć, bo mój ulubiony (żólty lovely) spowodował wypadanie rzęs po dłuższym stosowaniu, ale efekt pandy zdarzył mi się tylko raz i to też przy jakimś tuszu Wibo.
    Ta szczoteczka wydaje się całkiem ok chyba, ale osypywanie dyskwalifikuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na szczęście nie powoduje czegoś takiego, acz miałam od tego tuszu dłuuugą przerwę.

      Usuń
  10. Ja nie trafiam na buble jeśli chodzi o tusze, jestem wierna żółtego colossallowi :)

    OdpowiedzUsuń
  11. nienawidzę efektu pandy i jak jakaś maskara mi go robi to zaraz ląduje do kosza :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie spróbuje go jeszcze Siostra, jak będzie odstawiał takie numery, to już poleci do kosza.

      Usuń
  12. Efekt pandy - nie lubię tego :P
    U mnie ostatnio wodoodporna z lovely taki spowodowała :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w ogóle nie sięgam po wodoodporne, jakoś mnie nie przekonują.

      Usuń
  13. Mogłaś jeszcze pokazać zdjęcie z głupią miną ;) Hmm może nie na bubla ale nie sprawdził mi się micel z Ziaji (Ulga), który jest bardziej tonikiem niż micelem do demakijażu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja poważną kobietą jestem:D Tego micela też źle wspominał, nie radził sobie z demakijażem.

      Usuń
  14. A to panda;) w sumie chyba nigdy nie trafiłam na podobnego gagatka żeby tak sam z siebie czynił ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też to pierwsze spotkanie z takim efektem.

      Usuń
  15. Opakowanie tego tuszu przynosi mi na myśl sprośne skojarzenia :D Nie znoszę takich bubli, ja też dopiero co recenzowałam eyeliner, który ciąąąągle mi się kserował :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korek analny?:D mi się z tym kojarzy:P

      Usuń
    2. Haha :D Mi bardziej po prostu z wibratorem, ale czuję się pocieszona, że nie tylko ja mam takie myśli :D

      Usuń
    3. Nie tylko Ty:) mojemu facetowi też się kojarzy;)

      Usuń
  16. Największy tuszowy bubel na jaki trafiłam to maskara z TheBalm Cheater...o ludzie, porażka na całego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No patrz, a The Balm wszyscy tak chwalą!

      Usuń
  17. Nie za bardzo lubię silikonowe szczoteczki, lepiej sprawdzają mi się te tradycyjne :)

    OdpowiedzUsuń
  18. o jaka masakra! nie sądziłam, że ten tusz się tak zachowa:( a szkoda, bo daje taki wspaniały efekt na rzęsach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łady daje, ale trzeba się z nim napracować, a ja leniuszek jestem...

      Usuń
  19. Nie kupuję tuszów w Sephorze. Miałam różne tusze, ale efektu pandy po żadnym nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to pierwszy raz z pandą pod oczami.

      Usuń
  20. Cóż prezentuje się nieciekawie... :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Stosowałam i potwierdzam panda zawsze kiedy stosowałam... od niedawna przerzuciałam sie z Lancoma i L'oreala na tanioche która sprawuje sie na moich rzęsach znacznie lepiej niż Babydoll a to zwykly Eveline bioFormuła, szczerze polecam poczytać na jego temat :) efekt wow już po pierwszej warstwie a rzesiska sprężyste :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie takim mistrzem na rzęsach jest żółty tusz z Lovely...tak maksymalnie po taniości!:)

      Usuń
  22. mam swoje ulubione tusze i rzadko sięgam po nowe, bo tak jak Ty też miałam "pandowe" przygody :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pewnie za jakiś czas i tak się skuszę na coś nowego..;)

      Usuń
  23. Ja ostatnio trafiam na same buble :) Ale często zdarza się, że maskara dopiero po 2-3 tygodniach daje lepsze efekty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ten kosmetyk mam otwarty już od dłuższego czasu i niestety nie zauważyłam poprawy:(

      Usuń
  24. Tusz za tyle kasy powinien być co najmniej dobry a tu taki zonk :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cenę pomijam;) za świetny tusz jestem naprawdę zapłacić dużo.

      Usuń
  25. U mnie większość się nie sprawdza :D, nawet te bardzo chwalone na wielu blogach u mnie ponoszą klęskę :D

    OdpowiedzUsuń
  26. u mnie rzadko kiedy tusze się sprawdzają, dlatego jak już znalazłam swój ulubiony nie testuje więcej chociaż często mnie kusi jak jakaś nowinka wychodzi ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja bym go nigdy nie kupiła - ze względu na szczoteczkę.

    OdpowiedzUsuń
  28. Ostatnio Rimmel Scandaleyes Xxtreme, który skleja mi rzęsy niesamowicie. Dopiero po porządnym wyczesaniu szczoteczką wyglądam jako tako. Czekam aż zgęstnieje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że ja chyba nigdy nie miałam tuszu z Rimmela?

      Usuń
    2. Ja miałam i jakoś do każdego miałam zastrzeżenia

      Usuń
  29. Kurczaczki, powiem szczerze, że Ci nie zazdroszczę, 59zł w błoto wyrzucić... trochę boli.
    Mam nadzieję, że kolejna maskara, z jaką będziesz miała do czynienia będzie idealna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupiłam go na szczęście w promocji -40%:)

      Usuń
  30. obecnie mam otwarty m.in. tusz L'Oreal false lush flatter i niestety u mnie się osypuje i stąd do pandy bardzo niedaleko...

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja rzadko trafiam na buble, nawet nie jestem w stanie powiedzieć kiedy ostatnio ;) szkoda że się nie sprawdziła, ja wolę kupować tanie i czasem okazują się lepsze;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tych tanich to uwielbiam żółty Lovely, który właśnie używam, to chyba moje 3 czy nawet 4 opakowanie.

      Usuń

Dziękuję za komentarz! Odpowiadam na każdy i bardzo sobie cenię kontakt z moimi Czytelnikami. Komentować mogą tylko zalogowane osoby.

Nie jest to jednak miejsce na wklejanie linków, wiem jak trafić na stronę autora komentarza. Wszystkie wiadomości z linkami usuwam i nie odwiedzam takich blogów. Jeżeli chcesz, abym odwiedziła Twoją stronę napisz mi maila lub wiadomość na Instagramie.

Copyright © 2016 Odcienie Nude - blog kosmetyczny , Blogger