Blogerka urodowa i sporty ekstremalne

Nie jestem sportowym zwierzęciem, ze sportów lubię leżenie na kanapie i machanie nóżką. Nie spotkacie mnie na siłowi, ani na bieganiu. Na w-f lubiłam aerobik i czwartkowe rozciąganie leżenie na matach, siatkówki unikałam jak ognia, bo bolały mnie moje małe ręce i nie chciałam zniszczyć okularów; biegać nie lubiłam, bo zawsze byłam ostatnia. Grając w squash najbardziej lubiłam jęczeć jak Szarapowa grająca w tenisa. Lubię jeździć na rowerze i pływać, ale to raczej rekreacja w moim wydaniu niż sportowe osiągnięcia. Bliżej mi w sporcie do emeryta niż do kobiety w kwiecie wieku.

Jednak tak się złożyło, że doświadczyłam pewnych sportów, które nie są do końca typowe i chcę się z Wami podzielić swoimi wrażeniami. I tak:
  • jeżdżę gokartami
  • strzelam z  broni
  • latałam w tunelu aerodynamicznym
  • pływam po rzekach/morzu na motorówce

GOKARTY

Mega fajna zabawa! Siedzisz prawie tyłkiem na podłodze i jeździsz po torze! Mogą od tego boleć ręce (polecam zabrać rękawiczki skórzane), czasem i plecy, jak ktoś nam wjedzie w tyłek kilka razy. Ja nie mogę jeździć po zamkniętym torze dłużej niż 12 minut, wtedy moja choroba lokomocyjna się odzywa i przypomina o sobie. Na otwartym torze mogę jeździć do woli, choć marzy mi się jazda samochodem po torze, to taka namiastka tego marzenia. Dostajecie zazwyczaj sexi wdzianko i obowiązkowo kask. Cena takiej zabawy to ok. 60 zł za 10 minut. 

STRZELANIE Z BRONI

Jak pierwszy raz poszłam na strzelnicę to byłam wielce rozczarowana, że strzelanie nie wygląda tak jak na filmach. Że nie bierze się pistoletu do dłoni i od razu rozwala pół tarczy. Strzelanie wymaga skupienia, odpowiednio ułożonych dłoni, wycelowania, to wcale nie takie hop siup. Ładowanie broni wymaga odrobiny siły. Zazwyczaj strzelałam w kilku seriach po 6-10 wystrzałów, po takich 15 oddanych strzałach moja głowa i ręka była zmęczona, czasem wręcz wyczerpana. Wolę też strzelać z krótkiej broni, bo lepiej leży w moich mały dłoniach, no i jest lżejsza, taki Kałasznikow swoje waży.  Jest to dosyć głośny i drogi sport. Wypożyczenie broni to ok. 30-50 zł, koszt jednego naboju to od 2-3 zł do nawet 15, czasem też trzeba doliczyć koszt instruktora, w zależności od strzelnicy. Ja korzystałam usług trzech obiektów w Poznaniu - Tarcza 96 (bardzo fajny instruktor, ale i chyba najdroższa opcja), Dwór Grunwaldzki (obsługa zakręcona) i Magnum (mają najlepsze ceny, największy wybór broni). 

LATANIE W TUNELU AERODYNAMICZNYM


Ogólnie – mega ciekawe doświadczenie. Na samym początku, gdy czekałam na swój lot czułam się rozdygotana w środku. Wszystko dookoła się trzęsło i było bardzo głośno. W pierwszych 2 minutach byłam przez większość czasu zestresowana, nie orientowałam się co się dzieje, co robi ze mną instruktor. Pod koniec miałam problem, aby oddychać, bo tak bardzo dmuchał wiatr w twarz. Po przerwie, gdy latałam kolejne 90 sekund już bardziej się orientowałam co się dzieje i jak zapanować nad swoim ciałem, ale jak instruktor zaczął mnie obracać myślałam, że puszczę pawia. Nie mam lęku wysokości, ale jak wirując spojrzałam w dół miałam ochotę oddać kawałek sernika;) Opanowałam to i kolejny lot był już całkiem fajny. Wyglądałam jak kitowiec z Power Rangers, tylko miałam niebieskie nogawki. Nie wyobrażam sobie latania samodzielnie w tunelu, jest to  skompilowane i najmniejszy ruch ręką może spowodować upadek. Jest to strasznie droga zabawa, ponad 100 zł za 1 minutę lotu. Takie tunele są też w kilku miastach Europy np. w Niemczech (np. Bottrop), gdzie do samych Niemiec możecie skorzystać z przejazdów http://piatkabus.pl/ - ogólnie jest to atrakcja na miarę światową! 

PŁYWANIE MOTORÓWKĄ

To co najlepsze zostawiłam na koniec! 


Żagle nigdy mnie nie kręciły – za dużo trzeba latać na pokładzie, uważać na linki, drążki, dodatkowo nie można rozłożyć się na dziobie i opalać, ale motorówka jest super! Pływałam kilka razy po Warcie, w tym roku pierwszy raz pływałam po morzu. I jak po rzece jest bardzo przyjemnie – lasy, pola, ptaki i zero choroby morskiej w kajucie podczas pływania, tak po morzu i Zatoce Szczecińskiej było niezbyt przyjemnie. Morze było spokojne, a i tak pływając czułam się jakbym jechała sportowym samochodem po dziurach i wyskakiwała co i rusz z drogi, a wchodząc pod pokład po kilku sekundach musiałam wrócić, aby nie zwymiotować. Samo prowadzenie łodzi też nie jest takie przyjemne, fale znoszą, trzeba co i rusz kontrować. Chociaż frajdy odmówić nie można! Pływając po Zatoce było jeszcze gorzej, czułam się jakbym jechała 200 km/h po kamienistej drodze autem z twardym zawieszeniem, a łódka miałaby się rozwalić. No i widoki też nie takie, dopiero gdzieś daleko było je widać, a przy brzegu było za płytko, aby pływać. Relaks jest zdecydowanie większy na rzece. 
Samo prowadzenie łodzi jest banalnie proste, trzeba jednak zwracać uwagę na dno, ile mamy wody pod sobą, jak płynie nurt, etc.  To bardzo fajna forma relaksu, spędzenia czasu z przyrodą, niestety również dosyć kosztowana – samo wynajęcie łodzi to ok. 300-600 zł za noc plus paliwo. Są łodzie takie co palą ok. 5-6 litrów na godzinę, ale i takie co palą 30, ale wtedy to już jest zabawa na maxa i nici z picia drinków przez resztę uczestników. 

W ogóle jedna z zabawniejszych sytuacji, podpływasz sobie łodzią na stacje Orlenu, mówisz paliwo z piątki i hot doga;) Mega mnie to bawi, choć niestety często trzeba mieć wodę w kanistrze, gdyż mamy słabą infrastrukturę wodną nad rzekami.


Słabsze łódki można wynajmować bez patentu, te mocniejsze już go wymagają. Ja sama pierwszy raz pływałam bez patentu, potem dowiedziałam się kilku przydatnych rzeczy, ale głównie na morzu/zatokach, które są żeglowne, bo rzeki w Polsce są słabo wykorzystywane pod tym względem.

Jeżeli coś Was mocniej zainteresowało to dajcie znać i zrobię o tym dodatkowy wpis. 

Jak Wasze sportowe doświadczenia?



Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

24 komentarze:

  1. O ile wypróbowałabym latanie z miłą chęcią to wody nie znoszę, panicznie się jej boję i pływać mogę ale nie siedząc na łódce czy bananie albo innych sprzętach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie banan przeraża! Nie cierpię niekontrolowanego ochlapania, na łódce zdarzyło mi się to aż raz;)

      Usuń
  2. Ja niestety też ze sportem mam niewiele wspólnego, a jakby tego było mało to posiadam jeszcze lęk wysokości, klaustrofobię i boję się wody:) Także ja jestem jedną z tych osób, które tylko stoją i podziwiają atrakcje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli mieszkanie na 12 piętrze nie dla Ciebie?;)

      Usuń
  3. Sporty ektremalne to kompletnie nie moja bajka, nie cierpię adrenaliny :D Ale motorówką bym popływała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Motorówka to dla mnie głównie relaks:)

      Usuń
  4. Też nie lubię ćwiczeń i biegać :D Z tych wszystkich co tu wymieniłaś zaliczyłam tylko motorówkę po jeziorach i strzelanie :) Lubię sporty związane z wysokością albo wodą :) Kiedyś muszę spróbować gokartów :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja uwielbiam pływać kajakiem <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja popływam, ale boję się, że wypadnę z niego:P

      Usuń
  6. Chciałabym kiedyś polatać w tunelu aerodynamicznym :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to naprawdę ciekawe doświadczenie!

      Usuń
  7. z powyższych aktywności jeździłam tylko na gokartach. było super :)

    OdpowiedzUsuń
  8. strzelanie bardzo mnie kręci, kiedyś strzelałam na strzelnicy, ale chyba bardziej kusi mnie jazda z kierowcą driftowym :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Jazda motorówką jest super :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. strzelać też lubię a i chętnie spróbowałabym latania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to bardzo ciekawe doświadczenie!:))

      Usuń
  11. Chciałabym skorzystać z tunelu aerodynamicznego i jak tylko będę miała okazję to się na to piszę :) Gokarty - bardzo fajna rzecz, a najbardziej marzy mi się skok ze spadochronem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem, że nie skoczę z kimś - chyba nie mam tyle zaufania do obcych ludzi;) oczywiście wiem, że im też zależy, aby przeżyć, ale jakoś nie przekonuje mnie to;)

      Usuń

Dziękuję za komentarz! Odpowiadam na każdy i bardzo sobie cenię kontakt z moimi Czytelnikami. Komentować mogą tylko zalogowane osoby.

Nie jest to jednak miejsce na wklejanie linków, wiem jak trafić na stronę autora komentarza. Wszystkie wiadomości z linkami usuwam i nie odwiedzam takich blogów. Jeżeli chcesz, abym odwiedziła Twoją stronę napisz mi maila lub wiadomość na Instagramie.

Copyright © 2016 Odcienie Nude - blog kosmetyczny , Blogger