NUDE! Zestawienie lakierów w kolorze brudnego różu i nie tylko

NUDE! Zestawienie lakierów w kolorze brudnego różu i nie tylko

NUDE! Zestawienie lakierów w kolorze brudnego różu i nie tylko

Dziś coś dla fanek odcieni nude na paznokciach, ale nie takich zwyczajnych, a z nutką polotu w moim wydaniu. Za czystym, eleganckim różem w stylu Biscuit nie przepadam, tak wszelakie brudne odcienie do mnie  przemawiają. Są bardzo jesienne, nie rzucają się w oczy i idealnie pasują do grubych swetrów. I do zwiewnej koszuli. I po prostu je niezmiernie lubię.

Pokaże 5 kolorów z asortymentu Semilac w wersji hybrydowej i tradycyjnej. Marka ostatnio obniżyła cenę lakierów i kosztują 9,90 (wcześniej 15 zł). U mnie lakiery tradycyjne trzymają się 5-6 dni, czasem dłużej. Lakiery mają cienki pędzelek, ale wygodnie się nim operuje.  Dwie warstwy są wystarczające tak jak w przypadku hybryd, jeżeli jakiś kolor odbiega od tego standardu to zaznaczyłam to.
Zapraszam na pokaz różowych brudasków! Lecimy od góry wzornika, a potem każdy z tych lakierów będzie na paznokciach.

  • 094 Pink Gold wersja tradycyjna – jest bardziej złota niż pink, ale równie piękna! Potrzebuje ok.3-4 warstw, aby intensywnie i wszędzie pokryć płytkę paznokcia. Drobinki są większe niż w przypadku wersji hybrydowej.
  • 094 Pink Gold hybryda  - cudowne złotko na lekko Miedziano-czerwonej bazie! Bosko błyszczy, ma takie mini drobinki brokatu i wygląda to fantastycznie.
  • 005 Berry Nude wersja tradycyjna – od niego zaczęła się moja miłość do takich kolorów! Był nawet już kiedyś w ulubieńcach. Jest mniej intensywny od hybrydy, ale dalej głęboki. Idealnie pasuje do konturówki z Essence w kolorze Mauve.
  • 005 Berry Nude hybryda – piękny, dość ciemny i brudny róż. Mimo że jest intensywny to jakoś nie rzuca się w oczy i nie krzyczy „mam ciemne paznokcie”, jest trochę bardziej różowo-czerwony od wersji klasycznej.
  • 057 Nude Beige Rose wersja tradycyjna  - jest cieplejsza niż hybryda i taka wersja bardziej mi pasuje, ale to raczej delikatnie przybrudzony róż niż prawdziwy brudasek.
  • 057 Nude Beige Rose hybryda  –  to zdecydowanie najmniej brudna propozycja z tego zestawienia, wpada w liliowe tony, jest chłodna, potrzebuje 3 warstw, bo jest dość przeźroczysta
  • 004 Classic Nude wersja tradycyjna – neutralny róż, nierzucający się w oczy, elegancki
  • 004 Classic Nude hybryda – ciepły, jasny róż, raczej klasyczna odsłona niż brudna
Na wzorniku kolor Classic Nude wydaje się brudniejszy i ciemniejszy, na zdjęciu z manicure jest oddany jego rzeczywisty kolor.
  • 097 Indian Roses wersja tradycyjna – średnio jasny przybrudzony róż, wpadający w kolor herbaciany, delikatny, niewybijający się od dłoni.
  • 097 Indian Roses hybryda – to taki przygaszony  róż  z nutką brązu, przepiękny, boski  i wersja hybrydowa wg mnie jest o niebo ładniejsza w kategorii brudasków.

Tak kolory prezentują się na wzorniku,  a na moich paznokciach prezentują się tak:

  • 005 Berry Nude: kciuk hybryda, wskazujący wersja tradycyjna, środkowy hybryda, serdeczny hybryda 094 Pink Gold, na mały palcu wersja tradycyjna.
  • 057 Nude Beige Rose: kciuk, wskazujący i  środkowy  hybryda, na serdecznym i małym wersja tradycyjna.
  • 004 Classic Nude: kciuk hybryda, na wskazującym i środkowym wersja tradycyjna, na serdecznym i małym wersja hybrydowa.
  • 097 Indian Roses: kciuk i wskazujący hybryda, środkowy tradycyjny, serdeczny 094 Pink Gold wersja tradycyjna, mały to hybryda.

Z tego całego zestawienia najbardziej podoba mi się Berry Nude i Indian Roses w wersji hybrydowej. Jestem ciekawa, który z kolorów Ci się spodobał najbardziej. Po głowie chodzi mi też zestawienie beżowych, kryjących kolorów.

W kolejnym poście będzie rozdanie z lakierami hybrydowymi, już w świątecznym klimacie, a potem moje propozycje na okres świąteczno-karnawałowy.


Mam 27 lat i ciągle walczę z trądzikiem. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;)

Co upolowałam w Black Friday – moje zakupy ubraniowe i historie życia

Co upolowałam w Black Friday – moje zakupy ubraniowe i historie życia

Co upolowałam w Black Friday – moje zakupy ubraniowe i historie życia

Szalenie mi smutno, że w polskich sklepach zniżki z okazji Black Friday były rzędu ok. 20-30%, a nie -60 czy -70% jak są w USA. W moim odczuciu były to zazwyczaj zniżki jakie standardowo mają sklepy, a nie okazje życia lub ja po prostu ich nie znalazłam. Niemniej jednak kupiłam 3 rzeczy – kurtkę, buty i spodnie. Każdą z tych rzeczy potrzebowałam, kupiłabym pewnie w normalnej cenie, ale korzystając z przyjazdu Sióstr poszłam na zakupy (z nimi najlepiej mi się robi zakupy!), zniżki piątkowe były miłym dodatkiem, a nie celem samym w sobie.  

Będzie też trochę historii życia, ale sama w ostach zakupowych lubię takie przerywniki niż suche opisy ubrań;)
Mam 27 lat i ciągle walczę z trądzikiem. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;)

Świece i woski ręcznie robione – Pracownia Osheri

Świece i woski ręcznie robione – Pracownia Osheri

Świece i woski ręcznie robione – Pracownia Osheri

Uwielbiam, gdy w moim domu pięknie pachnie. Daleko mi do bogini domowego ogniska, ale w dbaniu o piękny zapach jestem całkiem niezła.  Dziś przedstawię kilka rzeczy z asortymentu Pracowni Osheri – będzie pachnąco!
Mam 27 lat i ciągle walczę z trądzikiem. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;)

Maska Glamglow pod oczy

Maska Glamglow pod oczy

Maska Glamglow pod oczy

Do tej pory miałam czarną maskę Glamglow. Byłam z niej nawet zadowolona, ale w tej chwili znam i namiętnie używam glinek, które w moim przekonaniu lepiej oczyszczają skórę. No i są milion razy tańsze.  Na maskę pod oczy skusiłam się ze względu na mega dobrą cenę – 69 zł w TkMaxx. Siostra twierdziła, że w takiej cenie szkoda nie wziąć. No to wzięłam.
Mam 27 lat i ciągle walczę z trądzikiem. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;)

Podkłady Dr Irena Eris – wersja rozświetlająca i matująca

Podkłady Dr Irena Eris – wersja rozświetlająca i matująca

Podkłady Dr Irena Eris – wersja rozświetlająca i matująca

Na samym wstępie zaznaczę, że te podkłady nie są dla osób, które mają problem z przetłuszczającą się cerą. Są to podkłady bardzo komfortowe w noszeniu, nie zastygają, mają filtr 15 SPF, a wersja rozświetlająca ma dodatkowe właściwości nawilżające.  Na cerze skłonnej do przetłuszczania mogą po prostu spłynąć. Moja cera od dłuższego czasu jest normalna, z tylko ociupinkę przetłuszczającym się czołem. Z przyjemnością korzystam z wszelkich kremowych formuł, odbijam sobie ostatnie lata z cerą tłustą.

Mam 27 lat i ciągle walczę z trądzikiem. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;)

Honey Clementine

Honey Clementine

Honey Clementine

Zapach klementynek kojarzy mi się wybitnie ze świętami. Do tej pory pamiętam jak z 15 lat temu szalenie rozbolał mnie od nich brzuch, bo jadłam je cały dzień! Yankee Candle w tegorocznej kolekcji jesiennej umieścił połączenie miodu i klementynek. Za samym miodem nie przepadam, akceptuje go tylko w połączeniu z goframi. A jak prezentuje się połączenie tych składników?
Mam 27 lat i ciągle walczę z trądzikiem. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;)

Nowość na rynku OLEO-KREM, wersja różowa i złota

Nowość na rynku OLEO-KREM, wersja różowa i złota

Nowość na rynku OLEO-KREM, wersja różowa i złota

W ostatnim czasie marka L’biotica wypuściła na rynek oleo-kremy. To połączenie delikatnego kremu z luksusowymi olejkami, która nie ma obciążać włosów. Ja wieki już nie nakładałam oleju na włosy, ale jakoś tak mi się po prostu nie chciało. A te kosmetyki przypomniały mi, że moje włosy uwielbiają wszelakie olejki!
Mam 27 lat i ciągle walczę z trądzikiem. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;)

Element obowiązkowy mojego makijażu + eyeliner w pisaku z Clinique

Element obowiązkowy mojego makijażu + eyeliner w pisaku z Clinique

Element obowiązkowy mojego makijażu + eyeliner w pisaku z Clinique

Kocham czarną kreskę miłością wielką. Jeżeli jestem pomalowana to w 99,9% przypadków mam na oku czarną kreskę, a w większości przypadków tylko czarną kreskę, bez żadnych cieni. Lubię makijaż, ale jeszcze bardziej lubię szybko wychodzić do pracy. 

Używam głównie eyelinerów w pisaku, bo są dla mnie najwygodniejsze. Nie muszę myć pędzelka, ani uważać na odpowiednią ilość produktu. Przerobiłam już sporo eyelinerów, moim ulubionym jest Super Liner Perfect Slim z L’Oreal. Ma jednak jedną wadę  - nie do końca radzi sobie z malowaniem kreski na cieniach. Ostatnio używałam też Colour Precise od Rimmel, on nie ma problemu z rysowaniem po cieniach, ale nie jest intensywnie czarny.  Na jednym z filmików Katosu usłyszałam o eyelinerze marki Clinique, który porównywała do pisaka z Kat Von D. Na niego też mam ochotę, ale zniechęca mnie problem z jego dostępnością, stąd wybór Clinique, który ma być nawet lepszy.
Mam 27 lat i ciągle walczę z trądzikiem. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;)

Heban i dąb

Heban i dąb

Heban i dąb

Las. Lekka wilgotność w powietrzu i sucha ściółka. Mężczyzna. Ciepło. Tak mi się kojarzy wosk z jesiennej kolekcji Yankee Candle - Ebony&Oak, a na nasze heban i dąb.


Jest to zapach odrobinę zmysłowy, męski, ale nie taki typowy i tani. Bardzo drzewny, z nutą paczuli. Producent wspomina o obecności eukaliptusa, ale ja go nie czuję. Całość przypomina mi odrobinę wycofany już wosk Beach Wood, który jest ulubionym woskiem mojego Ukochanego.

Wosk Ebony&Oak do kupienia jest np. w goodies.pl.

Wosk jest dość intensywny, wypełnia cały salon, ale nie przenosi się zbytnio do innych pomieszczeń. Jedną porcję można palić kilka razy. 

Z kolekcji jesiennej opisywałam również inne zapachy:

Zaraz się zacznie u mnie czas na wszelakie cynamonowe zapachy i nie mogę się doczekać! 

Mam 27 lat i ciągle walczę z trądzikiem. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;)

Naturalnie z Pudełka - mój pierwszy eco box

Naturalnie z Pudełka - mój pierwszy eco box

Naturalnie z Pudełka - mój pierwszy eco box

W swojej blogowej karierze miałam  jedno pudełko kosmetyczne - Be Glossy, ale jakoś nie skusiłam się na więcej. Ich zawartość była zazwyczaj dość drogeryjna i jakoś niespecjalnie do mnie wołała. Jednak jest na rynku jedno pudełko, które do mnie przemawia – Naturalnie z Pudełka.

Jeżeli czytasz mnie regularnie to pewnie wiesz, że w mojej pielęgnacji jest sporo naturalnych kosmetyków. Lubię je, wspaniale działają i jestem z nich zadowolona, ale nie zawsze można je dostać w zwykłej drogerii. Stąd idea Naturalnie z Pudełka do mnie po prostu trafia.
Mam 27 lat i ciągle walczę z trądzikiem. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;)

Najbardziej rozchwytywany podkład: HD Liquid Coverage Catrice

Najbardziej rozchwytywany podkład: HD Liquid Coverage Catrice

Najbardziej rozchwytywany podkład: HD Liquid Coverage Catrice

Nie przypominam sobie, aby był taki boom na jakiś inny podkład! Jest wyprzedany chyba w każdej drogerii internetowej, a już na pewno najjaśniejszy kolor, a z Hebe czy Natury znika z prędkością światła. Ja swój egzemplarz kupiłam w Hebe (cena 28,99), stał i czekał na mnie ostatni. Czy ten podkład jest wart polowania? Czy u mnie się sprawdził?

Mam 27 lat i ciągle walczę z trądzikiem. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;)

Spełnione marzenie: Fiat 500 1.4 sport w codziennym użytkowaniu, opinia po roku

Spełnione marzenie: Fiat 500 1.4 sport w codziennym użytkowaniu, opinia
po roku

Spełnione marzenie: Fiat 500 1.4 sport w codziennym użytkowaniu, opinia po roku

Nastał ten dzień! Post w pełni poświęcony mojej ślicznej kuleczce! Zaznaczę od razu, że kocham swoje autko, za każdym razem jak zaparkuję to oglądam się za nim. A jeżeli Wy tego nie robicie to znaczy, że to  macie zły samochód. Fiat 500 to  samochodowa miłość mojego życia! 

Post będzie zawierał głównie wrażenia niż suche dane techniczne. Moja wersja silnikowa to 1.4, większość to 1.2 – w tych autach to ma ogromne znaczenie, bo łączy je jedynie wygląd (moja wersja ma większy spoiler), sposób jazdy i komfort jest zupełnie inny. Weźcie to koniecznie pod uwagę.


Zacznę od zakupu: zdziwiłam się, że większość egzemplarzy z rynku wtórnego pochodzi z zagranicy. Liczyłam, że wybierać będę mogła z polskiego rynku, w końcu jest produkowana w Tychach i trochę tych 500 jeździ, ale się przeliczyłam.

Jak zdecydowałam się na zakup tego modelu to nawet nie porównywałam cen do innych aut o podobnych osiągach/gabarytach. Płaci się za design, ale się zakochałam i przepadłam. Bo samochód dla mnie to nie tylko środek lokomocji. To sposób na wyrażenie siebie. Poważnie! 

Gotowe na moją opinie? To weźcie ogromny kubek napoju i zapraszam do lektury.

DESIGN/WYKOŃCZENIE

500 jest po prostu urocza, słodka, dziewczęca. W środku pięknie, błyszczący plastik, bardzo dobrej jakości i cudowne okrągłe zagłówki. Moje wnętrze jest wykonane częściowo ze skóry i jak na te swoje 8 lat wygląda naprawdę świetnie! Nikt mu nie daje tyle lat. Kolor kluczyka jest dopasowany do koloru wykończenia jaki jest w środku (jest czarny lub kremowy, ja mam czarny). 

Kokpit jest prosty i bez szału. We wszystkich Audi czy BMW mnogość wszelakich przycisków mnie przeraża. Tutaj tego nie ma, a jest wszystko to czego potrzebuję. Zwykłe przekręcane kółeczka do klimy, nawiewu i obsługi dźwięku. W Audi mojego Mężczyzny czuję się zagubiona, on ma milion guzików i boję się, że coś zepsuję. U niego obsługuję tylko podgrzewanie dupki i zmianę piosenek.

W jednym zegarze mamy obrotomierz i prędkościomierz – bardzo praktyczne rozwiązanie, które sobie cenie.  Mam wielofunkcyjną kierownicę, która chodzi sprawnie, przy większych prędkościach się usztywnia, bo moja Fiaciana ma sportowe zacięcie.


SKANDAL

Jest jedna rzecz, której nie mogę przeboleć. Otóż  w daszku przeciwsłonecznym na miejscu kierowcy nie ma lusterka! Ja wiem, że Fiat to nie jest auto klasy premium, w każdym Audi jest w tym miejscu lusterko, chyba nawet w Golfie, ale Fiat 500 to typowe autko dla kobiet i aż dziwne, że go tam nie ma. Ogólnie nie pudruję noska w aucie, ale stojąc w korku chętnie spojrzę na swe lico. A nie chce przestawiać mi się lusterka wstecznego. Mój Mężczyzna twierdzi również, że jestem jedną z nielicznych kobiet, które go używają do jazdy, a nie malowania ust;)


 NAGŁOŚNIENIE

Mam podstawowe nagłośnienie i do słuchania radia się nada, ale słyszę, że przy sporej prędkości wymaga konieczności zrobienia głośniej. Nie daje rady przy niektórych piosenkach Sinatry i innych utworach, gdzie jest muzyka przez duże M, a nie jakieś współczesne łubudubu. Auto to jedyne miejsce gdzie słucham muzyki, bo ogólnie preferuję ciszę.


PRZYSPIESZENIE I SPALANIE

Moja wersja silnikowa to 1.4 100 KM i przyspiesza do setki w 10,5 sekundy. Nie jest to najlepszy wynik, ale w jeździe po mieście nie przeszkadza. Jest zwinny, a i na trasie jest bardzo przyzwoicie. Ze spalaniem nigdy nie zeszłam poniżej 8,5 l, ale ja mam ciężką nogę, jeżdżę dynamicznie i uważam, że jazda autem sprawia mi za dużo przyjemności, aby martwić się o to ile pali. Na trasie powyżej 120 km/h pali jak oszalały i spalanie podchodzi mi pod 11-12 litrów.

Minusem jest mały zbiornik paliwa – tylko 35 litrów, mam wrażenie, że non stop muszę tankować. Choć z drugiej strony jak leję do pełna to aż tak nie boli, zazwyczaj jest to stówka z małym hakiem.


JAZDA PO MIEŚCIE I NA TRASIE

Kupując 500 kierowałam się również tym, że głównie to będzie autko do miasta. I tutaj sprawdza się wyśmienicie. Jest dynamiczny, pięknie mknę między innymi autami. Zaparkuje w wielu ciasnych miejscach. Miasto to jego żywioł.

Na trasie… nie jest źle! Powyżej 80 km/h robi się głośno, ale jedzie bez mrugnięcia okiem, mogę z niego sporo wycisnąć na drodze, ale kuleczka nie robi tego z lekkością, nie mruczy silnikiem „no mała dawaj jeszcze”. Jednak nie mogę na nią narzekać!  Trzyma się świetnie drogi i małym marzeniem Ewy-rajdowca jest to, aby jakiś inny Fiat 500 dogonił mnie na trasie. Bo Golfem to nie problem. Swoją drogą zastanawiałam się nad Golfem, bo mój Mężczyzna miał kilka służbowych i mawia, że nie można o nich złego słowa powiedzieć. Bałam się jednak, że latem będzie mi w nim za gorąco;)

ZAWIESZENIE

To co jest niezmiernie ważne w opisywanym przeze mnie aucie to fakt, że wersja z silnikiem 1.4 ma bardzo twarde zawieszenie. Naprawdę bardzo twarde. Porównywałabym to do zawieszenia typowo sportowych samochodów (jeździłam Porsche 911 i ich twardość jest naprawdę porównywalna!), czuć w mieście każdą dziurę.

Jak wiecie z pierwszego wpisu o Fiacie 500 jeździłam przez 2 dni autem w wersji 1.2 i ono miało miękkie, komfortowe zawieszenie. Kupiłam 1.4 i po pierwszej przejażdżce w mieście byłam bardzo zaskoczona. Bo jak to:  miało być w końcu miękkie auto w domostwie, komfortowe do miasta, a nie kolejny twardziel. Uznałam jednak, że to karma, ja za swoim Facetem nie potrafimy wybierać komfortowych aut, zdecydowanie ciągnie nas do tych z twardym zawieszeniem i trybem sport. Życia nie oszukasz!

Dzięki twardemu zawieszeniu auto bardzo dobrze trzyma się drogi, nawet przy dużych prędkościach. Wspomniany Golf się buja na autostradzie, a 500 świetnie sobie radzi. Swoją drogą mieliśmy kiedyś zastępczego Golfa i uznaliśmy, że skoro mamy terenowy samochód, taka miła odmiana po sportowych zabawkach to wybraliśmy się na wycieczkę po lesie nad jezioro. Szał ciał. 

Pierwszą trasą 500 był wypad na morze i mój Mężczyzna chciał sprawdzić jak kiepsko prowadzi się auto na trasie. Ale jak już usiadł za kierownicę to dopiero na stacji benzynowej udało mi się wrócić na fotel kierowcy. Cóż mały zbiorki czasem może okazać się wybawieniem;) A tak naprawdę: widząc jego radość z jazdy nie miałam serca mu wcześniej zabierać. W końcu on mi też daje czasem poprowadzić swoją zabawkę.

TRYB SPORT

Przyznam się Wam szczerze, że nie jeżdżę w innym trybie niż sport. Kierownica się wtedy usztywnia, czuć dynamikę auta.  Bez tego trybu nie mam przyjemności z jazdy, a samo auto nie wie jak się wtedy zachować, gdy nacisnę gaz. To ten tryb powoduje uśmiech na mojej twarzy.

Ostatnio podczas sprzątania niechcący wyłączyłam tryb sport i zaczęłam się zastanawiać czy auto mi się nie psuje, bo tak kiepsko przyspieszał i nie miałam przyjemności z jazdy.

PAKOWNOŚĆ

Bagażnik jest mały, ma 185 l, ale jest wystarczający, aby dwie dorosłe osoby zapakowały się na wakacje. Nie zmieszczą się 3 duże pizze, gdyż jest za wąski, ale 500 może robić za autko przeprowadzkowe, ma składane tylne  siedzenia. To ja nim przewoziłam pralkę, bo nie zmieściła się do Audi S5 mojego Ukochanego. Dzielnie znosiła przeprowadzki w Poznaniu i w Zielonej. Naprawdę zuch auto

Auto jest komfortowe dla średniej wielkości ludzi – ja mieszczę się idealnie, czuję się w nim przytulnie. W końcu jakieś fotele  mnie trzymają. Spokojnie mieści się  mój Partner, choć chucherkiem nie jestem. Narzeka, że siedzi mu się jak na stołku barowym, ale on lubi siedzieć nisko, jak na fana sportowych aut przystało.  Osoby o znaczącej posturze lub gramaturze będą czuły się ściśnięte. Dodatkowo jak zdarzało mi się nim wozić 3 chłopa to czułam znacząco takie obciążenie i auto miało mniejszą moc przyspieszania.

AWARYJNOŚĆ

Przez ten rok jak posiadam auto, moja kuleczka zawiodła mnie raz. Pewnego dnia po prostu padł akumulator, oczywiście w najmniej odpowiednim dniu. Zaliczyłam pchanie auta i wskakiwanie do niego w długiej spódnicy. Aż jestem zdziwiona, że się nie przewróciłam, bo ja totalnie nie mam koordynacji ruchowej. Więcej razy to się nie zdarzyło. Pewnie coś namieszałam ze światłami.

W ostatnim czasie 500 zaczęła mi się również cała trząść podczas przyspieszania, tak do 80 km, potem przestawała. Musiałam wymienić półoś prawą i tuleje, które się zużyły – jest to auto o wieku dziecka z podstawówki, bite, więc okay. Wybaczam. Mimo, że widzę pełno 500 na ulicy, na moim osiedlu są aż trzy, to części do tego modelu nie są dostępne ot tak, zazwyczaj ich zamówienie trwało kilka dni więcej niż np. do Pandy. Cena części - to Fiat, nie Audi, a już nie wspominając o cenach jakiejkolwiek pierdoły w Porsche - jest znośna dla portfela.

Przez ostatni rok Fiat 500 był bardzo używany na trasie, przez wakacje co tydzień robiłam prawie 400 km. Fiacina też nie ma ze mną lekko, bo ja twarda dziewczyna jestem i cisnę nim tyle ile fabryka dała. W mieście też nie ma łatwo, bo sporo dziur, bo ja nerwus jestem i naprawdę daję mu w kość. 


PODSUMOWANIE

Fiat 500 1.4 nie jest bez wad – sporo pali jak na takie małe coś, tłucze po dziurach, ale ma całkiem dużo mocy jak na swoje gabaryty i niejednego Sebka w Hondzie pogoniła.
A tak przede wszystkim jest przepiękny, czuję się w nim bosko, cieszę się za każdym razem jak mam gdzieś jechać.  Jakby się zdarzyło, że mi gwizdną auto sprzed bloku to będzie dramat w mej duszy... i pewnie kolejna 500. 


I jeżeli kiedyś zobaczycie 500, która mknie po drodze z pasją rajdowca, a kierowca ma banana na buzi to macie wręcz 100% pewność, że to ja - Ewa maniak kosmetyczno-samochodowy.


Są tu jakieś fanki Fiata 500? 


Mam 27 lat i ciągle walczę z trądzikiem. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;)

Ulubieńcy października - nie tylko kosmetyczni

Ulubieńcy października - nie tylko kosmetyczni

Ulubieńcy października - nie tylko kosmetyczni

Październik jakoś szybko mi minął. Nowa praca, mniej czasu dla siebie i swoje przyjemności. Dobrze, że był długi weekend i cztery dni słodkiego lenistwa na oglądanie seriali. Zaczęłam(liśmy) oglądać Orange is the new black – nie jest najlepszy serial ever, czasem mam ochotę potrząsnąć główną bohaterką, ale da się oglądać i z chęcią zaczęłam drugi sezon. W dodatku piosenkę z początku każdego odcinka You've Got Time śpiewa Regina Spector. Bardzo ją lubię, odkryłam ją jakieś 10 lat temu i bardzo długo piosnkę Us miałam ustawioną jako dzwonek telefonu (zanim zaczęłam mieć iPhone i takie operacje stały się upierdliwe). Rzadko słucham muzyki, ale lubię taką, w której słychać instrumenty.
Mam 27 lat i ciągle walczę z trądzikiem. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;)

Nowości października - pielęgnacja, na bogato!

Nowości października - pielęgnacja, na bogato!

Nowości października - pielęgnacja, na bogato!

Po ostatnim poście z kolorówką czas na nowości pielęgnacyjne. Pierwszy raz od nie pamiętam kiedy zrobiłam zapasy. Na swoje wytłumaczenie mam fakt, iż musiałam wykorzystać bony ze starej pracy. Postawiłam na produkty pierwszej potrzeby, bo to spokojnie zużyję, a i nie będę musiała o nich myśleć w najbliższym. 
Mam 27 lat i ciągle walczę z trądzikiem. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;)

Nowości października - kolorówka + mini rozdanie

Nowości października - kolorówka + mini rozdanie

Nowości października - kolorówka + mini rozdanie

Aj! Październik był szalenie bogaty od względem promocji w drogeriach, ja zachowałam zdrowy rozsądek. Po pierwsze mam sporo kosmetyków, sporo dostaję, nie mam jakiś większych potrzeb, a zapasy są bez sensu, bo za chwilę znowu będzie jakaś promocja. Kupiłam tylko kilka produktów i zapraszam na post z nowościami poprzedniego miesiąca.
Mam 27 lat i ciągle walczę z trądzikiem. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;)

Zużycia października

Zużycia października

Zużycia października

Żegnaj październiku! Jeszcze tylko 2 miesiące i będę mogła zrobić kolejne podsumowanie roczne. Jestem szalenie ciekawa czy poszło mi w tym roku lepiej czy gorzej ze zużywaniem kosmetyków, choć nie o cyferki mi chodzi same, a o racjonalne gospodarowanie tym co mam, dostaję i kupuję.

Mam 27 lat i ciągle walczę z trądzikiem. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;)
Copyright © 2016 Odcienie Nude - blog kosmetyczny , Blogger