Rok po odchudzaniu, co dalej i przepis na fit bezglutenowe gofry


Rok temu w marcu opublikowałam wpis opisujący moje początki odchudzania, gdzie od wzięcia się za siebie byłam niecałe 3 kg na minusie. Potem w lipcu byłam 7 kg do tyłu, a w grudniu waga pokazała 50 kg. A teraz, kwartał po ostatnim wpisie jak to wygląda?


dieta-bez-diety

Kilogramy


Waga niedawno pokazała 49,7 kg - jeszcze tylko kilogram do mojego celu! Już teraz widzę, że brzuch jest płaski prawie cały dzień, a jak siedzę to mam mikro oponkę, ale ciut więcej boczków. Myślę, że te wspomniane 48 kg będzie satysfakcjonujące.

Ostatnio wspominałam facetowi, że nie mogę się doczekać aż waga pokaże te 48 kg. A on, niczym coach, zapytał: a co się stanie jak już będziesz ważyła 48 kg? Zaczniesz inaczej jeść? Ja na to: nie, ale kupię sobie wymarzone spodnie, bo gdy byłam w gimbazie to nie mogłam takich mieć, a teraz stać mnie na to, aby kupić sobie spodnie za 3 stówy! No i osiągnę cel, bo mi ciąży w głowie nie zamknięty temat, a nie lubię tego.

Ćwiczenia


W połowie stycznia zmobilizowałam się po prawie półrocznej przerwie i ćwiczyłam regularnie przez miesiąc, po 4-5x w tygodniu. Wioślarz, treningi z Mel B, aż mi się pośladki podniosły. Jednak podczas robienia pompek (nienawidzę ich i już nigdy żadnej nie zrobię!) uszkodziłam sobie bark. Nie mocno, mogłam funkcjonować, ruszać ręka, ale jak rozkładałam ręce to mi coś przeskakiwało. To była moja wymówka do ćwiczeń. 

Jestem prawdziwie kanapowym człowiekiem. Brak boczków jest dla mnie osiągnięciem, nie aspiruje do kaloryfera na brzuchu. Teraz jest już prawie dobrze: ciało jest smukłe, pomarańczowa skóra widoczna jak mocno ścinę skórę, ale do ćwiczeń mnie nie ciągnie. Jak przyjdzie prawdziwa wiosna to zaczną się spacery po 1,5-2 h, nogi się ujędrnią, pokażą łydki, ale póki co nie zamierzam wracać do ćwiczeń. Po prostu mi się teraz nie chce. 


mel-b


Przy okazji ćwiczeń chciałabym też napisać o pewnej odchudzeniowej prawdzie, która krąży po świecie. Otóż tak, zgadzam się, że kilogramy to nie wszystko. Że osoba szczupła-umięśniona będzie ważyła więcej o szczupłej po prostu.  Ale osoba, która sobie macha nóżkami z Mel B, polata trochę na bieżni, tak wiecie, 3 razy w tygodniu po godzince w maksie nie buduje aż tak odczuwalnej masy mięśniowej!  Więc jeżeli trochę ćwiczysz, a waga ciągle stoi i denerwują Cię boczki to najprawdopodobniej nadal za dużo jesz lub jesz niewłaściwe rzeczy. 


Jedzenie


Nadal jem tak jak opisałam w poście jak schudłam 7 kg bez diety. Przyzwyczaiłam i polubiłam swoje inne odżywianie, bo tak naprawdę nie zmieniłam go diametralnie. Zamiast kanapki z masłem i serem jem kanapkę z twarożkiem i warzywami. Albo z pasztetową i keczupem, bo mam ostatnio parcie na mięso, organizm się domaga. Jem drugie śniadanie zamiast się głodzić do obiadu. Zazwyczaj jest to owsianka i owoc. Obiady jem normalne, ale nie tyle, aby się najeść jak dzika świnia w obierkach. W tym tygodniu mam żurek, a potem będą naleśniki z dżemem truskawkowym z Biedry.

slodycze-na-diecie


Nadal zdarza mi się grzeszyć, podwieczorkiem lub kolacją, choć już się nauczyłam, że ciasto  zjedzone do 17 robi mniejsze zło niż zjedzone o 20. Jak czuje, że muszę to jem od razu, a nie walczę ze sobą, aby polegnąć później. Na zdjęciu tradycyjna drożdżówka mojej Mamity. Najlepsza ciepła z masełkiem, ale  w domu nie używam masła, więc jem solo i też jestem szczęśliwa. Mam zamrożonych jeszcze kilka kawałków i jestem przygotowana na słabsze chwile. Moją zdrową wersją kolacji są wafle ryżowe z twarożkiem lub owoce. Czymś pomiędzy słodkim szaleństwem a rozsądkiem są gofry z twarogu!


Przepis na fit gofry bezglutenowe


W ulubieńcach stycznia pisałam, że mam fazę na gofry. Spróbowałam wersję z kaszy jaglanej, ale to nie było to i już miałam zamiar porzucić szukanie wersji fit gofrów, ale poszukałam przepisu na gofry z twarogu. W mojej głowie miały smakować jak oponki z twarogu, ale smakują prawie jak normalne gofry! Są odrobinę wilgotne w środku, ale mega chrupiące na zewnątrz. Przepis podałam na Instagramie, ale podaję również tu:

Fit gofry bezglutenowe (składniki na jedną porcję, czyli 3-4 gofry)

  • pół kostki chudego twarogu
  • jajko
  • 2 łyżki mleka (lub wody - w necie znalazłam również takie przepisy)
  • 2 łyżki mąki - ja daję ziemniaczaną, dzięki temu gofry są chrupiące i nie flaczeją, no i sa glutenfree, zwykła mąka też się sprawdza
  • pół łyżeczki sody oczyszczonej

Ja nie dodaję cukru do ciasta, bo nie lubię słodkich gofrów. Smażę na mniejszym fajerze w gofrownicy, bo potrzebują nieco więcej czasu na dojście do stanu gofrów, a jarają się szybciej niż klasyczne. Piekę zazwyczaj 4-4,5 minuty na 170 stopniach. Kilka osób pytało się czy można zamiast gofrów zrobić tego placki na patelni i otóż nie. Jedna z Was zrobiła i to był błąd, bo się spaliło, przywarło i to nie to. Jak będziesz szukać gofrownicy to patrz, aby miała minimum 1000 W, inaczej wyjdzie klops. 


W ogóle odkryłam przetwory z twarogu na nowo (pierogi leniwe!), bo samego np. na kanapce czy z warzywami nie tknę. Jestem z  teamu #francuskipiesek, a nie #zjemwszystko. 

Na koniec


Podsumowując moje żywieniowe 15 miesięcy: zrzuciłam 10 kg z mały hakiem, został mi jeden kilogram do zrzucenia. Przez te 15 miesięcy jadłam zdecydowanie mniej, ale nie chodziłam głodna, jadłam tradycyjne słodycze czy burgery. Jestem z siebie dumna, za kilogram będę jeszcze bardziej, a za rok jeszcze to już w ogóle, bo napiszę, że przez rok moja waga się nie zmieniła! Taki mam plan. 

Póki co mam nadzieję, że wrócę z postem o osiągnięciu wagi 48 kg wcześniej niż później. 


Jeżeli się odchudzasz: trzymam kciuki i zobaczysz: schudniesz! Jeżeli jest Ci dobrze w Twoim ciele to przybijam piątkę, bo mi też!



Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

18 komentarzy:

  1. Ja akurat nigdy nie miałam problemów z wagą :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo się cieszę i zazdroszczę;)

      Usuń
  2. gratuluję wspanialych rezultatów. mi idzie jak po grudzie, bo nie potrafię zrezygnować z mojego osobisytego, najgorszego wroga zgrabnej sylwetki: red bulla. wszystkim radzę trzymać się z daleka i nie uzależniać od tego napoju, bo potem kaplica :( no chyba, że macie silniejszą wolę ode mnie.

    motto: you cannot out-exercise a bad diet jest bardzo słuszne. widzę to po sobie. ćwiczę z naprawdę niewielkimi przerwami 4-5 razy w tygodniu po 40-45 minut od października 2016, a waga stoi w miejscu przez dietetyczne słabości. ech

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:-*
      Ja w życiu chyba piłam 2 Red Bulle, poważnie jesteś aż tak uzależniona? Nie boli Cię po nich brzuch? Ile dziennie ich pijesz?
      No właśnie takie machanie jest niewystarczające dla jedzeniowych grzeszków. Jakbyś spędzała po kilka godzin dziennie na siłowni, przewalała kilogramy to nie miałoby to znaczenia, ale przy takim areobiku to niestety tak nie działa.

      Usuń
    2. wypijam dwa dzienie już od bardzo dawna (ponad roku, półtora?). nie działają już na mnie energizująco, po prostu uwielbiam ich smak. ten oryginalny, smakowe red bulle mi nie podchodzą. jak i inne marki, oprócz tigerów. nie boli mnie po nich brzuch, chyba że wypiję więcej niż dwa dziennie, ale staram się nie.

      Usuń
    3. co do ćwiczeń, to mój plan wygląda tak: pon i pt nogi i pośladki, środa - brzuch, boczki, plecy, wt i czw - górna częśc ciała. łączę ćwiczenia siłowe, które uwielbiam, z interwałami, kardio, pilatesem i, rzadko ale jednak, kickboxingiem. jest to plan przemyślany i tak skoordynowany, żeby nie przemęczać danej grupy mięśni dzień po dniu, tylko dać im się zregenerować. podnoszę dużo ciężarów, a że robię to dość długo, czuję iż jestem silna i umięśniona, ale mięśnie przykryte są warstwą tłuszczyku. doskonale zdaję sobie sprawę, że muszę zmienić dietę, że sama rezygnacja z niesłużącego mi nabiału, niesłodzenie herbaty i kawy, niejedzenie masła itp to nie wszystko.

      najlepsze z tego jest to, że uwielbiam gotować i kocham kuchnię wegańską, więc jemy dość zdrowo. u nas niczego się nie smaży na głębokim tłuszczu itp. to ten cukier ze słodyczy (choć nie jem ich aż tak znwou wiele, na pewno nie wsunęłabym np. tabliczki czeko na raz) i napojów energetycznych odpowiada za mniej więcej 10 kg nadwyżki w moim przypadku.

      to prawda co mówią, że cukier to zło

      Usuń
    4. aha, nie zapominajmy, że w pracy jestem właściwie 24/7 (bo tak jest, gdy się prowadzi własny biznes w usługach hotelarskich), niedosypiam, a poziom stresu jest wysoki. wedlug wielu źródeł hormon stresu połączony z przemęczeniem jest odpowiedzialny za odkladanie tłuszczu w okolicach brzucha i boczków. kiedy tylko mogę, staram się łapać chwile oddechu, ale wszystko ma wpływ na wygląd

      Usuń
    5. Podziwiam Cię, za reguralność ćwiczeń i ciężary, a jak jeszcze ogarniasz hotel to już w ogóle, ukłony!
      U mnie to takie ciężary 0,5 kg na pomachanie, coby się nie przećwiczyć;)) choć kiedyś miałam problem, aby przenieść zgrzewkę wody, a teraz w pracy sama sobie noszę i jest to pestka. Ja mięsa ogólnie mało jem, choć jak wspomniałam mam teraz większą potrzebę. Nie lubię też gotować, robię proste rzeczy, a no i z warzywami też tak nie do końca, chyba że to ziemniaki <3 Cukier to największe zło, uzależnia, ja bez problemu wciągnę całą czekoladę, ale potrafię skończyć na połówce. 10 kg to ciut mniej niż u mnie, trzymam kciuki, aby Red Bulle poszły w odstawkę i byś miała mniej stresu:-*

      Usuń
    6. ha ha, mi jest źle jak nie mogę sobie poćwiczyć :P to mnie odstresowuje, daje mi siłę i energię. w samym szczycie sezonu, kiedy się sypia po 4-5 godzin na dobę i nie ma gdzie wcisnąć ćwiczeń strasznie mnie ich brak dobija :P uwielbiam się porządnie wypocić, a potem, jeśli można, zalec na kanapie :D

      dzięki :* jeszcze kilka lat w tej branży i koniec, totalna zmiana kariery ;)

      Usuń
    7. Wiadomo, że kanapa najlepsza!:D Masz już plan co chcesz robić po hotelu? Będziecie wracać do Polski czy zostajecie na Wyspach?

      Usuń
    8. jeśli życie pozwoli, wrócimy do Polski, a co dalej - zobaczę. mam kilka różnych pomysłów i musze po prostu zobaczyć, co mi będzie na przyszłym etapie życia najbardziej pasowało ;) jednak chcę trochę zwolnić...

      Usuń
    9. To tego Ci życzę: zwolnienia tempa w Twoim życiu:)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. tak jak ja :) to dość niska waga, ale to ty masz się dobrze czuć w swoim ciele ;)

      Usuń
    2. Mam też drobne kości, mam ogólnie dość drobną budowę ciała. Gdy ważę poniżej 42 kg to skóra i kości, 45 to nadal szczupłość i nie mogę spać na brzuchu, te 48 będzie optymalne dla mnie:)

      Usuń

Dziękuję za komentarz! Odpowiadam na każdy i bardzo sobie cenię kontakt z moimi Czytelnikami. Komentować mogą tylko zalogowane osoby.

Nie jest to jednak miejsce na wklejanie linków, wiem jak trafić na stronę autora komentarza. Wszystkie wiadomości z linkami usuwam i nie odwiedzam takich blogów. Jeżeli chcesz, abym odwiedziła Twoją stronę napisz mi maila lub wiadomość na Instagramie.