Denko kwiecień-maj: kosmetyki naturalne i ulubieńcy

Denko kwiecień-maj: kosmetyki naturalne i ulubieńcy

Ostatnie denko pojawiło się w marcu, więc czas najwyższy na kolejną porcję recenzji produktów, które zużyłam do ostatniej kropli. Będą kosmetyki naturalne i sporo ulubieńców, które widziałaś nieraz na moim blogu i pewnie jeszcze kilka razy się przewiną w mojej kosmetyczce. Wraz z upływającym czasem coraz bardziej doceniam kosmetyki, które się sprawdzają i chęć testowania nowości nie jest na pierwszym miejscu. 


No, to po tym krótkim wstępnie zapraszam na denko!

Yankee Candle Hideaway Garden Summer

Yankee Candle Hideaway Garden Summer

Dziś chciałabym zaprosić Cię na ucztę dla zmysłów. Opowiem o kolekcji Yankee Candle Hideaway Garden Summer. Obiecuję Ci, że nie będzie ciekawie i nie zawsze cukierkowo! Wcześniej na blogu pisałam o wiosennej odsłonie tej kolekcji, o tutaj. Z niecierpliwością czekałam na tę odsłonę i z wielką przyjemnością zapraszam Cię na wpis.

Mydło 4 Szpaki Pomarańcza i Rozmaryn

Mydło 4 Szpaki Pomarańcza i Rozmaryn

Po recenzji mydła Miś przychodzę dziś z wpisem o kolejnej kostce do mycia.  Dzisiejszy bohater to mydło 4 Szpaki pomarańcza i rozmaryn. Po drugiej kostce z rzędu, trzeciej w użyciu mogę powiedzieć jedno: nieprędko wrócę do żeli pod prysznic. Lubię proces mycia się kostką, działa na mnie relaksująco. Niby to samo co żelem, ale kostka w dłoni poprawia mi samopoczucie. 

Nowość na rynku: SELF LOVE. BB CREAM Resibo + swatches

Nowość na rynku: SELF LOVE. BB CREAM Resibo + swatches

Na początku maja marka Resibo wypuściła nowość: krem BB! Używam tego produktu od kilku dni i dziś przychodzę z pierwszym wrażeniem. Nie jest to pełna recnezja, ale po tygodniu używania mogę już nieco napisać. Zapraszam na wpis o Resibo SELF LOVE. BB CREAM.

Suszarka do włosów Dyson Supersonic - czy warto wydać prawie 2000 zł na suszarkę do włosów?!

Suszarka do włosów Dyson Supersonic - czy warto wydać prawie 2000 zł na suszarkę do włosów?!

Tak, dobrze czytasz - kupiłam suszarkę do włosów Dyson Supersonic za 1699 zł. Miałam ochotę na nią od dłuższego czasu, a po tym jak zachwycona jestem odkurzaczem bezprzewodowym Dyson V8 - uznałam, że jestem w stanie sprawić sobie wypasioną suszarkę. Jesteś ciekawa mojej opinii i chcesz poznać odpowiedź na pytanie czy warto wydać na nią tyle pieniędzy?


Zapraszam do czytania.

Dlaczego okulary przeciwsłoneczne lepiej kupić u optyka a nie w sieciówce odzieżowej

Dlaczego okulary przeciwsłoneczne lepiej kupić u optyka a nie w sieciówce odzieżowej

Kiedy byłam na wizycie u optometrysty tuż przed tym jak poszłam pod nóż z oczami, lekarka powiedziała jedno: teraz czas zainwestować w porządne okulary przeciwsłoneczne. I dziś, po latach mrużenia oczu w słoneczne dni, zakładania okularów przeciwsłonecznych na okulary korekcyjne lub używania soczewek, noszenia okularów przeciwsłonecznych ze szkłami grubymi jak denko od słoika (moja wada to -9 i -8.25), przychodzę z małym poradnikiem na co zwrócić uwagę kupując okulary przeciwsłoneczne. 


Powiem Cie również dlaczego okulary przeciwsłoneczne lepiej kupić u optyka, a nie w odzieżowej sieciówce. Będzie też coś dla osób, które mają wadę wzorku, bo przed zabiegiem laserowej korekcji wzorku miałam upatrzoną opcję na nowe patrzałki w wersji całorocznej. Pokażę również swoje okulary przeciwsłoneczne, które pochodzą z marki Solano.

7 lat bloga, czyli być jak Carrie Bradshaw lub Rory Gilmore

7 lat bloga, czyli być jak Carrie Bradshaw lub Rory Gilmore

Dziś, dokładnie o 20:22 mija 7 lat odkąd opublikowałam swój pierwszy wpis i z perspektywy czasu uważam, iż był on paskudny. Nadal jest jednak w niezmienionej formie i tak pozostanie, abym mogła wrócić do tego, od czego zaczynałam. Podsumowanie tego jak było na początku, a jak po latach przygotowałam w tamtym roku. Od tego czasu niewiele się zmieniło, ale uzmysłowiłam sobie, że nigdy nie powiedziałam czemu założyłam bloga!



Dlaczego założyłam bloga?


Odpowiedź jest prosta! Z nudów. Wcześniej studiowałam dziennie i pracowałam w 3 różnych miejscach, a weekendy spędzałam w innym mieście. Byłam wybitnie zarobioną osobą i nie miałam nawet czasu podrapać się po tyłku. W pewnym momencie skończyłam studia dzienne, zaczęłam pracę na etacie, zajęcia miałam już tylko co drugi weekend, do tego nie musiałam już nigdzie jeździć i nagle miałam tyle wolnego czasu. Nie wiedziałam co z tym wolnym czasem zrobić, a nie było wtedy Netflixa i wpadłam na pomysł założenia bloga.


Kosmetykami zawsze się interesowałam, ale nigdy nie intensywnie. W domu mama używała tylko czerwonej szminki i lakieru do paznokci, czasem podkradałam coś starszej siostrze, ale wszystko raczej w wersji minimalistycznej. Swego czasu pracowałam nawet w biurze Oriflame: przyjmowałam paczki, sprzedawałam kosmetyki i miałam dostęp do wszystkich nowości. To był początek kosmetycznej przygody. Trwało to kilka lat, bo zaczęłam w szkole średniej, a skończyłam na ostatnim roku studiów dziennych, ale zawsze byłam raczej pielęgnacyjna niż makijażowa. Co jest w sumie zabawne, bo chciałam tu publikować makijaże, a przez 7 lat nie pokazałam ani jednego.


Od czego się zaczęło


Do tej pory pamiętam też jaki pierwszy produkt spowodował, że odkryłam blogi. Kilka lat temu miałam spory problem z trądzikiem i szukałam recenzji podkładu Pharmaceris. Znalazłam i to wtedy odkryłam też kosmetycznego YouTube i jak uznałam jednak, że kręcenie filmów jest nie dla mnie, tak pisać o kosmetykach mogę.


I piszę tak już 7 rok z rzędu. Są osoby, które są ze mną od początku, są też takie, które kojarzę z komentarzy dopiero od niedawna. Jeżeli zawsze chciałaś coś napisać, ale nie wiedziałaś co: napisz po prostu, że mnie czytasz. Chcę Ci indywidualnie podziękować, że tu jesteś.



Spełnione marzenie


Czasem czuję się jak Carrie Bradshaw. To jedna z moich ulubionych postaci serialowych, tak samo jak Rory Gilmore, która również pisała i cieszę się, że robię to co moje idolki. W ustach trzydziestolatki brzmi to zapewne zabawnie, ale cieszę się, że moje nastoletnie marzenie o pisaniu jest rzeczywistością. Że miejsce, które założyłam spontanicznie 7 lat temu, daje mi to, czego kiedyś im zazdrościłam i do czego wzdychałam.



--

Zdaję sobie sprawę, że ten wpis jest intymny, ale znamy się trochę i możemy porozmawiać o czymś więcej. Chciałam Ci nieco przybliżyć historię tego miejsca, bo w końcu 7 lat to całkiem sporo!



Życzę sobie i również Tobie, wielu miłych chwil w tym miejscu. Dziękuję, że mnie czytasz.