Najlepszy peeling enzymatyczny – cytrynowy peeling MIZON

Kosmetyk ten poznałam w czerwcu, był dwa razy w ulubieńcach. Po próbkach szybko kupiłam pełnowymiarowe opakowanie, kupiły go też moje siostry. W dzisiejszym poście opowiem Wam więcej o cytrynowym peelingu marki Mizon, który na dobre skradł moje serce.

Do tej pory miałam:

I jeszcze jakieś drogeryjne, które były co najmniej średnie. Jak widać mam całkiem niezłe rozeznanie wśród peeling enzymatycznych, moja cera jest cerą potrądzikową, więc dosyć wymagającą.



 STOSOWANIE

Nakładam jedną, czasem dwie pompki na suchą twarz i masuje. I w tym momencie dzieje się magia, bo kosmetyk zaczyna działać i pod palcami pojawia się złuszczony naskórek. Fizycznie pozbywamy się martwego naskórka bez mechanicznego działania. Ja jestem pod wrażeniem! Potem przemywam twarz wodą.

te kulki to martwy naskórek

EFEKT

Mnie zachwyca. Skóra jest pięknie złuszczona, a pory są zwężone i oczyszczone. To nie jest tak, że usuwa wągry, ale widzę, że je trochę spłyca. Skóra po jego użyciu jest gładka jak pupa niemowlaka, aż skrzypi, ale nie jest wysuszona. Jest rozjaśniona, piękna! 
Na początku post wspomniałam, że nadal uważam, że peeling enzymatyczny z e-naturalne jest świetny, ale ma jedną wadę – trzeba do rozmieszać. Wiem, że to zajmuje chwilę, ale jeszcze krótszą zajmuje mi sięgnięcie po ten peeling.
Minusem tego produktu jest fakt, że skulkowany naskórek czasem ciężko usunąć z twarzy, bo potrafi się wplątać w meszek na twarzy, ale gąbeczka Calypso sobie z tym radzi. 

SKŁAD

Nie jest najlepszy, ale w przypadku, gdy kosmetyk działa to mu wybaczam!

ZAPACH

Kosmetyk ma cytrynowy, dość sztuczny zapach i może nawet lekko zajeżdżać wc, ale nie jest to coś co szalenie mi przeszkadza. Nie utrzymuje się na twarzy, a i podczas aplikacji szybko się ulatnia.  

OPAKOWANIE

Prosta buteleczka z twardego, porządnego plastiku z pompką – bardzo lubię takie rozwiązania! Pompka działa bez zarzutu. Opakowanie skrywa w sobie 150 g produktu, który jest szalenie wydajny i kosztuje niecałe 70 zł. Absolutnie wart swojej ceny!


Co jest Waszym numerem jeden w złuszczaniu naskórka?


Manicure z marką Herome

Jakiś czas temu otrzymałam od sklepu Bodyland paczkę z kilkoma produktami marki Herome, która jest ceniona na rynku kosmetycznym. Do testów wybrałam sobie trzy produkty:
  • odżywkę-utwardzacz do paznokci
  • zmywacz do paznokci w pisaku
  • wysuszacz lakieru

 ODŻYWKA UTWARDZACZ PAZNOKCI

Odżywka Herome Nail Hardener Strong ma za zadanie wzmocnić osłabione paznokcie w trakcie 14 dniowej kuracji. Moje paznokcie są mocne, nie łamią się, ani nie rozdwajają, ale za każdym razem jak je maluje to używam odżywki i właśnie pod tym kątem jej używałam. I sprawdziła się bardzo dobrze – ładnie trzyma lakier, chroni płytkę przed przebarwieniem. W ostatnim czasie miałam sporo zabawy z czyszczeniem domu po generalnym remoncie, paznokcie miał bliski kontakt z chlorem, a mimo to nie ucierpiały (choć same dłonie wyschły na wiór i nie wiem co mnie podkusiło, aby robić to bez rękawic!). Używałam jej też po zdjęciu hybryd, które nosiłam dwa razy, a paznokcie nadal mam mocne i piękne. Odżywka jest na bazie formaldehydu.



Początkowo bałam się jej długiego trzonka, ale maluje się nim wygodnie, choć musiałam się przyzwyczaić. Ogólnie produkt polubiłam i z chęcią skończę to opakowanie. Do kupienia tutaj.


ZMYWACZ DO PAZNOKCI W PISAKU

Paznokcie nieprzerwanie maluję od jakiś 3 lat i mimo to czasem rękami mi zadrży, a lakier wyląduje na skórze. Wcześniej takie niedoróbki usuwałam przy pomocy drewnianego patyczka, ale brakowało mi precyzyjnego zmywacza, bo zabawa z patyczkiem kosmetycznym to nie na moje nerwy.


Zmywacz do paznokci w pisaku Herome posiada 3 zapasowe wkłady, co jest bardzo fajną opcją, bo niestety szybko się brudzą i wtedy bardziej barwią skórę niż zmywają lakier. Zauważyłam, że lepiej nadmiar lakieru ściągnąć od razu (choć i w tej roli sprawdza się dobrze patyczek drewniany) i  brudną skórę od lakieru usunąć tym zmywaczem niż czekać i dopiero po zakończonym paznokciu zrobić korektę. Inaczej bardziej rozmazujemy lakier na skórze i wszytko trwa dłużej. Ogólnie - fajny gadżet:) Do kupienia tutaj.

PREPARAT PRZYSPIESZAJĄCY WYSYCHANIE LAKIERU


Swojego ulubieńca  w tej kategorii już mam i jest nim Poshe, ale trochę szkoda mi go używać na stopy i nie chce mi się dodatkowo schylać;) Wysuszacz od Herome ma lekko tłustą konsystencję (jak większość tego typu preparatów). Faktycznie wysusza, tak po 10-15 minutach już bez obaw stawiam stopy. Producent mówi o 60 sekundach, ale wolę poczekać trochę dłużej zawsze niż robić paznokcie od nowa.


Zapach ma alkoholowy, wszak jest na alkoholu. Z działania tego produktu jestem zadowolona, choć atomizer mógłby lepiej działać, bo czasem się zacina. Produkt nie wpłyną na trwałość lakieru, na moich stopach mogę nosić praktycznie dowolny lakier ponad tydzień. Do kupienia tutaj.

Jakie macie ulubione preparaty do manicure?



Miesiąc z drogerią StrefaUrody.pl - DOMOWE SPA

Kiedy szukaliśmy mieszkania wiedzieliśmy, że chcemy mieć dużą łazienkę, aby mieć dużą wannę, prysznic i najchętniej z oknem. W warunkach blokowych zazwyczaj jest to średnio osiągalne. Chyba, że zamienicie kuchnie na łazienkę, aby zrealizować swoje małe przyziemne marzenie.

Kiedyś na pewno pokażę Wam swoją łazienkę z ogromną wanną dla dwojga, ale póki co jest  jeszcze w trakcie dopieszczania. Dziś pokażę Wam kilka produktów, które umilają czas kąpielowy.

Świetny tonik od Pat&Rub

Ostatnio wokół marki Pat&Rub jest spore zamieszanie, ale marka nie znika z rynku. Zachęcam Was do wygooglania oświadczenia Kingi Rusin, w którym wyjaśnia obecną sytuacje. Kosmetyki obecnie są wyprzedawane i można dostać je w bardzo dobrych cenach – ja swój tonik kupiłam z rabatem 50% i zapłaciłam tylko 34,50 w Sephorze.

Jak pozbyłam się problemu "NIE MAM W CO SIĘ UBRAĆ"

Rok temu na dobre pożegnałam problem, że nie mam w co się ubrać. Jasne, że czasem się zdarza, że nie mam na nic ochoty, ale mogę wziąć 2 dowolne rzeczy z szafy i w 90% będą one do siebie pasować, a ja będę wyglądać w tym dobrze i będę mogła wyjść do ludzi.

Nie jestem strojnisią, dobrze się czuję w zwyczajnych sukienkach na co dzień, w jeansach i w szarej bluzce. Moja praca nie wymaga żadnego dress code, nie wyobrażam sobie, że ktoś miałby narzucać mi jak się mam ubierać do pracy. Ubieram się głównie wygodnie, staram się podkreślić atuty sylwetki albo ukryć to czego jest w nadmiarze. Czy wyglądam w swoich ciuchach zniewalająco, seksownie i koleżanki mnie pytają co robię, że mam tak wspaniały i niepowtarzalny styl? Nie, ale czuję się sobą, wyglądam i czuję się dobrze. Czasem też wpadnie jakiś komplement na temat mojego stroju.




Co pomogło mi ogarnąć swoją garderobę:

  • dużo podstawowych podkoszulek w kolorze czarnym, które zakładam pod luźniejsze sweterki i sukienki, mam ich 6.
  • dużo koszulek/bluzek 3/4 w kolorze czarnym, białym, szarym. W tych kolorach lubię się najbardziej i odkąd mam zestaw, który pozwala na noszenie się w moim podstawowy barwach bez konieczności robienia prania co drugi dzień to nie ma problemu, że ubrałabym tę spódnicę, ale nie mam pasującej bluzki albo nie mam swojej ulubionej bluzki. Mam z jednego modelu 3 sztuki, jeżeli coś mi pasuje to kupuję tego więcej. Nie mam potrzeby kupowania innego kroju, bo jedną już taką mam. Wiem w czym czuję się najlepiej i to na to stawiam, a nie na nowe kroje, a w mej głowie nie ma obawy, że ktoś pomyśli, że o boże jestem drugi dzień pod rząd w czarnej bluzce. No jestem, codziennie mam czystą i mi z tym dobrze. Ba, mam tylko czarne skarpetki i zestaw 7 majtek w tym samym kroju i kolorze. Polubiłam jeden model i nie widzę potrzeby kupowania innego.  Po co. 
  • mam sporo sukienek, które nadają się do noszenia na co dzień. Jasne, że niektóre są ciut bardziej eleganckie (w i tych nawet pójdę na wesele, ale mam dość luźne podejście do tematu), a niektóre totalnie zwykłe, ale we wszystkich mogę iść do pracy/na randkę/na kawę z koleżanką i będę wyglądała dobrze. No i nie mam problemu, że mi góra nie pasuje do dołu lub na odwrót;)
  • większość rzeczy mam na wieszakach, wieszam rzeczy pojedynczo, mam identyczne wieszaki, które estetycznie wyglądają w szafie. Na półkach mam sweterki i podstawowe koszulki, które są zawsze poukładane. Nie ma w mojej szafie bałaganu, porozwalanych rzeczy. Widzę co mam  w szafie. Pochowaną mam jedynie bieliznę w szufladzie, ale jest ona również ułożona, abym zawsze widziała co mam. 
  • mam głównie czarne buty - może to i nudne, powtarzalne i bez polotu, ale nie mam sytuacji, że mi kolor butów nie pasuje do spodni/sukienki. 

Nie mam również za dużo ciuchów – mam limit do 50 wieszaków i do jednej półki. Nie liczę do tego kurtek, bo są w szafie w przedpokoju, ale i tu całość mieści się do 10 sztuk.

Raz na jakiś czas robię porządek i wyrzucam rzeczy, w których już się sobie nie podobam, które się zużyły czy są za małe. Mam kilka sentymentalnych rzeczy, ale to może 3-4 sztuki. Dziś w końcu wystawię na sprzedaż sukienkę ze studniówki, bo nadszedł ten czas.

Staram się też kupować ubrania, które są wykonane z bawełny - koniecznie podstawowe koszulki i bluzki, ale czasem przymknę na poliestrową sukienkę/spódnicę, gdy jest w dobrej cenie i czuję pod palcami, że się nie sfefluni. Swoje ubrania kupują głównie w H&M, Pepco i Sinsay. Czasem zdarzy się jakiś wyjątek z innego sklepu czy lumpeksu, ale to z tamtych miejsc głownie pochodzą moje ubrania. Wiem, że jak czegoś potrzebuję to tam to znajdę. Nie latam też po wyprzedażach, gdy wiem, że mam wszystko czego potrzebuję. 

W tej chwili jestem po porządkach w szafie i jestem z niej zadowolona. Mam ubrania, w których wyglądam dobrze, które pasują do siebie i do mnie. Może i jestem monotematyczna w kolorach, i krojach, ale mi to nie przeszkadza

Jak Wasza szafa? Często macie problem „nie mam w co się ubrać”?


Wyższe ceny wosków Yankee Candle i moje zakupy woskowe

Kocham woski Yankee Candle. To dzięki nim w moim domu pięknie pachnie, a największym komplementem jest potwierdzenie gości, że tak faktycznie jest.

Od tego tygodnia wzrosła cena wosków w Goodies – wynosi ona teraz 9 zł, wcześniej było to 8.  Sprawdzałam też w kilku innych miejscach i tam wyższa cena również się pojawiła. W piątek zrobiłam mini zakupy, takie trochę już jesienne i w najbliższym czasie będą towarzyszyły mi następujące zapachy:

Miesiąc z drogerią StrefaUrody.pl - TEST KOSMETYKÓW INGRID

Kolejny poniedziałek, kolejny post z kosmetykami dostępnymi w StrefaUrody.pl! Dziś przybliżę Wam kilka kosmetyków polskiej, taniej marki Ingrid. Jedna z Was w jakimś komentarzu napisała, że jej ulubionym podkładem jest Ideal Face i to ona skłoniła mnie do wyboru tej marki. Sama z siebie pewnie bym się nim nie zainteresowała, ale jeżeli ktoś z Was poleca – czemu nie! W tym poście przeczytacie o następujących kosmetykach marki Ingrid:
  • jednym z najjaśniejszych podkładów: Ideal Face w kolorze 10 Light Ivory
  • błyszczyku No Limits w kolorze 007
  • różu HD w kolorze 13

PODKŁAD IDEAL FACE NR 10 LIGHT IVORY

To najjaśniejszy podkład jaki mam w swoich zbiorach kosmetycznych. Jest tak jasny, że podkład Rimmel Lasting Finish Nude w kolorze 100 Ivory wydaje się być ciemny, a to bardzo łady jasny odcień! Podkład z Ingrid jest doskonale jasny, w neutralnej. Daje średnie krycie ładnie przykrywa rozszerzone pory, trzyma się cały dzień. Potrafi podkreślić suche skórki, ale jak to robi to znaczy, że zdecydowanie czas na peeling i nawilżenie skóry. Daje matowe wykończenie, ale nie jest suche i płaskie. Fajnie się sprawdzi na cerze mieszanej, mnie nie zapchał. W opakowaniu z pompką mamy 35 ml dość gęstego podkładu.
Ja jestem oczarowana jego jasnym kolorem i jeżeli są to jakieś bladziochy to koniecznie, ale to koniecznie musicie zobaczyć czy pasuje do bieli Waszej skóry!

od lewej: podkład Ideal Face nr 10 Light Ivory, Lasting Finish Nude nr 100 Ivory

BŁYSZCZYK NO LIMITS NR 007


To co zaskoczyło mnie w tym kosmetyku to bardzo fajne opakowanie. Matowa zatyczka, proste, minimalistyczne napisy. Lubię tanie kosmetyki, ale często ich opakowanie nie jest najwyższych lotów, a tu proszę takie miłe dla oka zaskoczenie. Błyszczyk pachnie jak guma Turbo, której sama jakoś nieszczególnie pamiętam  z lat szczenięcych. Daje efekt trochę lepszy naturalnych ust, bo kolor 007 - brudny róż z mini drobinkami - na ustach jest prawie niezauważalny. Ma wygodny aplikator. Na wargach utrzymuje się kilka chwil, jego konsystencja  jest raczej wodnista, ale nie klei się.


RÓŻ DO POLICZKÓW SATIN TOUCH HD NR 13


W tym kosmetyku zachwyciło mi się tłoczenie róży! Uwielbiam tłoczone kosmetyki, choć potem z bólem serca przykładam do niego pędzel. Sam kolor to taki bardziej odrobinę przybrudzony, ciemniejszy róż ze złotą poświatą. Drobinki są widoczne jedynie na cienkiej warstwie różu, tego kosmetyk nie lubi być rozcierany. Trzyma się cały dzień, jeżeli nie dotykamy się po twarzy. Jest zamknięty w trochę tandetnym opakowaniu, ale w przyjemnej, małej gramaturze 3,5 grama.


Ogólnie kosmetyki wywarły na mnie dobre wrażenie, szczególnie zwrócicie uwagę na ten jasny podkład i przepiękny róż! Choć na taki kolor muszę mieć ochotę, bo wiecie z wczorajszego postu, że preferuję te w kolorze brzoskwini. 

Wszystkie kosmetyki możecie kupić w drogerii StrafaUrody.pl, gdzie przez 3 dni macie rabat na cały asortyment i prezent do zamówienia. Kod to NUDE815X3DU. Komentując ten wpis i poprzednie możecie wziąć udział w losowaniu bonu do sklepu o wartości 50 zł. Wystarczy zostawić komentarz i lubić FB StrefaUrody.pl oraz Odcienie Nude Blog. W komentarzu dajcie znać pod jaką nazwą użytkownika lubicie strony na FB.

Uzupełniając poniższy formularz możecie zapisać się do newslettera drogerii StrafaUrody.pl







Macie doświadczenie z kosmetykami Ingrid? Jakie tanie marki lubicie? 


Coralista, Lily Lolo

Uwielbiam róże wpadające w brzoskwinie. Uważam, że moja żółtawa cera w takim się prezentuje najlepiej, a na pewno ja się czuję najlepiej. Moja przygoda z kosmetykami trwa już jakiś czas, na blogu możecie poczytać o:

Pięknie pachnący samochód - car stick od Yankee Candle

Uwielbiam jak w moim samochodzie pięknie pachnie. W swojej 500 mam w środku czysto, posprzątane i jest w niej przyjemny aromat. Może na zewnątrz jest lekko brudna Ewa, nie lekko, a mocno, masz miliony much na zderzaku, ale przemierzałam nią co tydzień kilkaset kilometrów i uważam, że mycie jej było wtedy bez sensu, ale obiecuję, że na dniach oddam ją do czyszczenia, bo jest już prawdziwym autem miejskim, a nie dalekodystansowcem

Miesiąc z drogerią StrefaUrody.pl - WAKACYJNA KOSMETYCZKA

Jesteście już po urlopie? A może dopiero go planujecie? Ja wakacji jako takich nie planuję, bo chce w końcu odpocząć po prawie roku wiecznych wyjazdów i nacieszyć się nowym mieszkaniem, posiedzieć z książką i nic nie musieć, a wszystko chcieć. Znając życie pewnie wybierzemy się na kilka dni we wrześniu nad nasze morze – lubię wypustoszały Bałtyk, gdy nie ma hałasów i miliona parawanów, a wiatr hula po kościach. 

Ulubieńcy lipca

Lipiec był u mnie czasem remontu, początkiem akcji przeprowadzkowej, bardzo wyjazdowy i upłynął jak szalony. Cieszę się, że już się kończył, bo nie miałam w nim zbyt wiele czasu dla siebie i swoich przyjemności.

Zużycia lipca

Dziś pora na kolejny tradycyjny post na początku miesiąca - zużycia. To jeden z moich ulubionych postów, na koniec roku zrobię nowe zestawienie Ile kosmetyków zużywa kobieta, a w tym przypadku ja;)

Zapraszam Was na kilka słów o kosmetykach, które zużyłam. 


Póki co zapraszam Was na lipcowe zużycia. 

TWARZ

WŁOSY

  • Maska Color, Kallos - jedna z moich ulubionych masek. Kolejne opakowanie na pewno będzie, tylko mniejsze, bo duże opakowanie mnie trochę znudziło.
  • Szampon dodający obojętności, Alverde - niestety nie jest tak fajny jak jego poprzednie wersja, bo nie przedłuża mi świeżości włosów. 
  • Odżywka do włosów drogocenne olejki, Timotei - przeciętna, obciążała mi włosy, nie specjalnie ułatwiała rozczesywanie, ogólnie nie dla mnie. Ma parafinę w składzie.

CIAŁO

  • Pianka do golenia Słodka Mandarynka, Balea - jeden z nielicznych kosmetyków z DM, do którego wrócę z miłą chęcią.
  • Olejek do mycia, Bioderma - bardzo, ale to bardzo chciałam, aby ten kosmetyk był świetny i abym nie musiała sie po nim balsamować w ogóle. To było nieosiągalne, ale nie wysuszał skóry, koił ją, mogłam się smarować olejkiem co 2-3 dzień. Wiele olejków pod prysznic ma brzydki, rybi zapach, ten pachnie ładnie, lekko kosmetycznie i nienachalnie. 

PAZNOKCIE

  • Topcoat, Poshe - mój ukochany, kolejna buteleczka w użyciu.
  • Brokatowy lakier, Lovely - jedna z limitowanek Lovely sprzed 2?lat, jakoś tak. Piękny lakier z milionem większych i mniejszych drobinek srebra. Zgęstniał, ale 4/5 lakier zużyłam.

INNE

Podsumowanie:
  • 10 kosmetyktów pielęgnacyjnych
  • 2 produkty do paznokcie
  • 1 opakowanie wacików
  • 1 gąbeczkę celulozową

Jak Wasze zużycia?

Nowości lipca

Lipiec za nami! W dzisiejszym poście podzielę się z Wami kosmetykami, które zawitały w mojej kosmetyczce/łazience. Ostatnio pokazywałam nowości z Semilac, dziś pora na resztę. Weźcie kubek czegoś do picia i zapraszam.

Przepraszam też za różne oświetlenie zdjęć - ostatnio robię je na bieżąco, bo wtedy łatwiej mi ogarnąć tego posta, ostatnio wychodzą z tego tasiemce, ale wiem, że je lubicie. 

Nowości - nowe lakiery Semilac Unique i owocowe oliwki

Dziś jeden z Waszych ulubionych postów-  nowości! Pokażę Wam nowe lakiery hybrydowe z kolekcji Unique (odpowiedników tradycyjnych na chwilę obecną nie ma) oraz owocowe oliwki do pielęgnacji skórek i paznokci. Wszytko oczywiście marki Semilac.

Domowa mikrodermabrazja + kosmetyczny news!

Kiedy podjęlięliśmy decyzje o wyprowadzce z Poznania, pierwsze co  przyszło mi do głowy – kurczę będę musiała znaleźć nową kosmetyczkę! 4 lata temu miałam ten sam problem, po jakimś dobrym roku natrafiłam na godną zaufania i we wtorek mam ostatnią wizytę u niej. Nie wiem po jakim czasie uda mi się znaleźć taką w Zielonej Górze (wszelkie polecenia mile widziane!), ale w ostatnim czasie zaczęłam myśleć o domowej mikrodermabrazji.

Główne zalety mikrodermabrazji to przepiękne pozbycie się martwego naskórka, spłycenie blizn, pomoc w walce z zaskórnikami, przebarwieniami. Kilka lat temu miałam serię zabiegów (przy walce z trądzikiem – link do mojej historii trądzikowej, gdzie to wszystko opisałam) i byłam szalenie zadowolona. Chciałabym włączyć mikrodermabrazję do swojej pielęgnacji, obok kawitacji, którą nadal bardzo lubię i regularnie używam.



Zastanawiam się tak naprawdę czy kupić sobie taką domową mikrodermabrazję czy może taki przenośny kombajn do mikrodermabrazji. Czy macie doświadczenie z takim sprzętem? A może Wasza kosmetyczka używa przenośnej i jesteście też zadowolone? Te modele pochodzą ze sklepu http://importmania.pl/, gdzie dostępnych jest kilka modeli tego sprzętu. 


Oczywiście wiem, że z takimi sprzętami nie ma zabawy, można zrobić sobie krzywdę. Ja w ostatnim czasie podjęłam spontaniczną decyzję (myślałam o tym dwa lata!), że moja pasja kosmetyczna wejdzie na wyższy poziom – zapisałam się do szkoły kosmetycznej i zobaczymy co z tego wyjdzie! Trzymajcie kciuki! 

Jak zmniejszyć (zwiększyć) obwód stanika?

Pomysłodawcą tego posta jest moja Siostra, która zobaczyła coś przy moim staniku, wyraziła zainteresowanie, a po chwili oburzenie, że mam TAKIE coś i jej nie powiedziałam.

Hit za grosze! Konturówki do ust Essence + świetna ostrzynka

Nigdy nie byłam specjalnie szminkowa i ogólnie ustowa. Ale jakoś tak sporo produktów do ust wpadło mi niespodziewanie (naprawdę!;) i przełamuję się, aby nosić pomalowane usta. Szczególnie, że twarz wygląda naprawdę ładnie, nie jest zaczerwieniona ani pryszczata. To dodaje mi odwagi, aby nosić kolorowe usta.

Blogerka urodowa i sporty ekstremalne

Nie jestem sportowym zwierzęciem, ze sportów lubię leżenie na kanapie i machanie nóżką. Nie spotkacie mnie na siłowi, ani na bieganiu. Na w-f lubiłam aerobik i czwartkowe rozciąganie leżenie na matach, siatkówki unikałam jak ognia, bo bolały mnie moje małe ręce i nie chciałam zniszczyć okularów; biegać nie lubiłam, bo zawsze byłam ostatnia. Grając w squash najbardziej lubiłam jęczeć jak Szarapowa grająca w tenisa. Lubię jeździć na rowerze i pływać, ale to raczej rekreacja w moim wydaniu niż sportowe osiągnięcia. Bliżej mi w sporcie do emeryta niż do kobiety w kwiecie wieku.