Zużycia lutego

Zużycia lutego
Luty powoli dobiega końca, więc czas na podsumowania. Tradycyjnie miesiąc żegnam od pustych opakowań, czyli kosmetyków, które zużyłam w lutym!

Zapraszam na zużycia lutego.

Moje drugie podejście do maseczek w płachcie - Calluna Medica

Moje drugie podejście do maseczek w płachcie - Calluna Medica
Uwielbiam maseczki! Maska ląduję na mojej twarzy minimum 2x w tygodniu, zazwyczaj jest to 3-4 razy i widzę, że moja twarz dzięki nim wygląda lepiej. Wprawdzie rzadko używanie maski połączone jest z relaksem i domowym SPA, bo częściej z maseczką na twarzy sprzątam w łazience niż leżakuję w wannie, ale mam nadzieję, że moja twarz się nie gniewa za to.

Bohaterami dzisiejszego wpisu są dwie maseczki polskiej marki Calluna Medica, a na końcu wpisu dowiesz się czy moje drugie podejście do maseczek w płachcie było lepsze niż pierwsze.

Zakupy ubraniowe i buty z Auchana za 20 zł

Zakupy ubraniowe i buty z Auchana za 20 zł
Kiedyś bardzo nie lubiłam zakupów na Zalando. Uważałam, że jest tam drogo i NIC nie ma. Ale z biegiem czasu, gdy przeprowadziłam się do mniejszego miasta, gdzie nie miałam na wyciągnięcie wielu sklepów to zaczęłam wchodzić na stronę i raz na jakiś czas znajdę co mnie zainteresuje. Nadal uważam, że wiele rzeczy jest tam drogich, ale czasem coś się znajdzie w sensownej cenie i jakości. No i na pewno plus, że mają “darmowy zwrot”. Celowo piszę w cudzysłowie, bo doskonale zdaję sobie sprawę, że jest to wliczone w cenę produktu i marka wychodzi na swoje.

Naturalny Photoshop - Immediate Beauty Powder

Naturalny Photoshop - Immediate Beauty Powder
Kiedy kupowałam swoje pierwsze (i ostatnie) Meteoryty w kulkach spodziewałam się efektu wow na swojej twarzy. W końcu tyle czytałam, że twarz wygląda jak po Photoshopie, że cera wygląda lepiej i jest to boski produkt. 

Moja pierwsza aplikacja tego pudru była wielkim rozczarowaniem. Brokat i tyle. Zero  efektu rozmycia, tego "czegoś". 

Wiem, że sporo osób jest zachwycona efektem jaki daje, ale kulki nie współgrały z moją cerą. Meteoryty puściłam w świat, a sobie zostawiłam opakowanie, bo jest urocze.  Już nigdy potem nie myślałam o tych rozświetlających kulkach, ale gdzieś po głowie chodził produkt, który spowodowałby, że twarz wyglądałaby wow.

Na puder rozświetlajaco-modelujący marki Pixie Cosmetics trafiłam przypadkiem, dostałam je w próbkach, gdy wybierałam kolor podkładu na lato. 

Mój codzienny makijaż do pracy - luty 2018

Mój codzienny makijaż do pracy - luty 2018
Mój codzienny makijaż jest delikatny i naturalny. Rano, szczególnie w zimie przy ciemności za oknem, nie mam ochoty na długie zabawy pędzlem. Podkład, kreska, tusz, coś na policzki i jestem gotowa do wyjścia.


Spice of India

Spice of India
Ostatnio życie zmusiło mnie do balsamowania ciała. Moja skóra po depilacji laserowej stała się jeszcze bardziej sucha niż zazwyczaj i wyciągnęłam z zapasów regenerujące  masło do ciała Spice of India marki Iossi.

Świece Doroty Szelągowskiej

Świece Doroty Szelągowskiej
Jeżeli śledzisz mnie jakiś czas to na pewno wiesz, że uwielbiam piękne zapachy. W listopadzie pokazałam listę rzeczy, która mi się marzą. Jedną z nich była świeca Doroty Szelągowskiej.

Manicure na walentynki

Manicure na walentynki
Walentynki to dla mnie bardzo miłe święto. Wiem, że bardzo skomercjalizowane, ale wg mnie tak samo jak Boże Narodzenie, ale to czy Ty ulegniesz presji kupowania i negatywnym emocjom zależy tylko i wyłącznie od Ciebie.

Kocha się kogoś codziennie, tak samo jak jest z kimś rodziną, więc dla mnie to nic złego ani nic strasznego tego dnia dostać czekoladowe serduszko. Czy dedykowany dzień dla zakochanych jest naprawdę czymś strasznym? To tak jakby powiedzieć, że Dzień Dziecka też jest fuj.

Ulubieńcy stycznia

Ulubieńcy stycznia
Czas na dobre pożegnać styczeń! Będzie jeden kosmetyk, zapach, sweterek i jedzenie! Bardzo przekrojowi ulubieńcy - zapraszam!

Gofry

Bardzo rzadko dzielę się tutaj jedzeniem, ale w tym styczniu tak bardzo rozsmakowałam się w gofrach, że chciałam je umieścić w tym wpisie. W styczniu byłam chora i chciałam się wzmocnić miodem, a jedyna wersja, w której jestem w stanie zjeść miód jest wersja na gofrach.


Gofry robię klasyczne, żadne wersje fit. Raz zrobiłam z kaszy jaglanej, ale to nie było to. Korzystam z tego przepisu (pomijam cukier i sól, od cukru szybciej robią się brązowe). Robię z połowy porcji i zawsze mi wychodzą. Jeżeli jakiegoś nie zmieszczę i chce sobie odgrzać to wrzucam go do tostera, z którego wyskakują grzanki i jest niczym wyjęty z gofrownicy. Mniam!


Rainbow Cookie

To najpiękniejszy zapach z kolekcji Enjoy The Simple Things. Maślany, kremowy, ale nie mdły. Zdecydowanie polecam i bardzo często towarzyszył po pracy.



Tusz do rzęs

Dopuściłam się zdrady ulubionego tuszu do rzęs i nie żałuję! Miniatura tuszu Velvet Noir marki Marc Jacobs pięknie rozdziela rzęsy, nie obciąża moich cieniutkich włosków. Wg producenta jest on pogrubiający, ale wg mnie średnio pogrubia, co mi nie przeszkadza, bo moje rzęsy przy takich tuszach zazwyczaj są sklejone, a tu nic takiego się nie dzieje. Pasuje mi nawet jego tradycyjna szczoteczka.


Futrzak

Kremowy sweter marzył mi się już jakiś czas, ale żaden nie trafiał w moje gusta. A to skład, a to krój, a to cena. Ciągle coś. Aż wpadł mi w rączki kremowy futrzak ze Stradivariusa. Nie jest to sweter idealny, bo ma długie rękawy, a wole 3/4, ma dekolt w serek, a ja wolę w łódkę/okrągły, jest wykony z poliamidu, ale jak go ubrałam to się zakochałam.  Jest milusi, czuję się w nim dobrze i tak zimowo. Nie jest to sweter życia, ale bardzo przyjemnie mi się go nosiło w styczniu i był częstym tłem na zdjęciach.

Co Cię urzekło w styczniu?