Co warto kupić w Rossmannie? Usta i paznokcie. Moje plany zakupowe i dylematy

Taki wpis popełniłam przy okazji ostatniej promocji – odsyłam do niego klik klik. Dla leniwych: polecam lakiery z Rimmela, preparat do skórek Sally Hansen, konturówki Essence (w niektórych Rossmannach jest nadal ta marka?), masełko do ust z Nivea i zastygające szminki z Bourjois. Choć chyba w tej chwili są już lepsze i tańsze na rynku.

Pielęgnacja ciała z marką Go Cranberry

Żurawina opanowała moją łazienkę! Jest pod prysznicem, w pielęgnacji twarzy. Dziś napiszę kilka słów o kosmetykach do ciała marki Go Cranberry.

Żałuję, że nie potrafię piec ciast

Chociaż z drugiej strony może i dobrze, bo bym piekła codziennie i bym się toczyła ze swojego dwunastego piętra, a nie schodziła z gracją jak sarenka. Do takiego wniosku doszłam, gdy odpaliłam wosk z jesienne kolekcji - Rhubarb Crumble

Foreo Luna Mini – opinia po prawie dwóch latach

Ostatnio byłam w Douglasie, w rękę wpadła mi nowa Luna, która zachwyciła mnie ultra miękkością swoich włosków. Pomyślałam, że to dobry czas, aby podzielić się swoją opinią o tym sprzęcie. Nie będę opisywała szczegółów technicznych, bo tego dużo w Internecie,  a bardziej skupię się na swoich doświadczeniach z nią i odpowiem na pytanie czy kupiłabym ją drugi raz.

Swoją Lunę kupiłam w grudniu 2014, cena wyjściowa to 499 zł, ja kupiłam z 20% rabatem i wykorzystałam bon z pracy, więc jej zakup nie bolał mnie aż tak. 
W tamtym czasie miałam spore problemy z cerą. Liczyłam, że moja twarz jakoś się ogarnie przez lepsze oczyszczanie, ale nic z tego.  Przestałam jej używać (bałam się, że bardziej rozniosę zmiany), a w marcu zaczęłam brać hormony i twarz się zaczęła uspokajać. Opisywałam to w aktualizacjach trądzikowych.

Idealna paletka na jesień – Chocolate Vice Makeup Revolution

Znowu trochę jesiennie, ale tak się cieszę z jej obecności! Jesienią mam  jakoś więcej czasu, chociaż dzień kończy się szybciej. Teraz mam też większą ochotę na makijaż, może dlatego, że wszystko nie spływa, a i wszechogarniającą szarość trzeba podkolorować. Paletka Chocolate Vice ma przepiękne, ciepłe, jesienne barwy. Można wyczarować nią piękną złotą jesień na oku. Albo postawić tylko na klasyczne brązy.

ZAPACHY NA JESIEŃ 2016

Idzie jesień! Cieszę się z tego niesamowicie, będzie pora na długie leniwe wieczory, kąpiele, na chodzenie w rajstopach (naprawdę lubię!) i w ciepłych swetrach. I  w cięższych zapachach, jestem osobą, która preferuje inne zapachy na różne pory roku, inne kolory lakierów do paznokci. Choć np. mój-prawie teść ma również krawaty na różne pory roku.

Wiem, ze wiele osób ubolewa, że będzie teraz szaro, chłodno i wilgotno. Kiedyś też nie lubiłam tego okresu, ale odkąd mam samochód (czyli ponad 4 lata) nie straszne mi marznięcie na przystanku i w deszczu. A i kaloszki też poprawiają nastrój w deszczowe dni, bo nie muszę się martwić o zamoczenie butów. Jednak to samochód zdecydowanie podniósł komfort mojego życia w zimnych miesiącach.

Jesień wcale nie musi być wcale taka zła, a umilić ją mogą przepiękne zapachy. Ostatnio poszłam do drogerii i poszukałam zapachów, które mogłabym nosić tej jesieni. Oto moje typy:

Świetna kredka do brwi z Golden Rose + porównanie 10 produktów do brwi

W ostatnich ulubieńcach pokazywałam kredkę do brwi z Golden Rose, jakiś czas temu w ulubieńcach pokazałam kredkę z Wibo, a i nadal uwielbiam żel z Essence. Postanowiłam pokazać je i kilka innych produktów jeszcze raz, i napisać do jakich potrzeb nadają się najlepiej. Na początku chce też zaznaczyć, że nie mam bzika na punkcie brwi, same z siebie są dosyć gęste i ciemne, nie zależy mi na efekcie #instabrow, a ich lekkim podkreśleniu, wypełnieniu. To co, zaczynamy od ostatniego ulubieńca, a potem inne produkty.


DŁUGOTRWAŁA KONTURÓWKA DO BRWI GOLDEN ROSE (LONGSTAY PRECISE BROWLINER)

Ta kredka posiada niesamowitą spiralkę. Jest ona dosyć ostra i mała (mniejsza niż ta w Wibo), pięknie można nią wyczesać produkt. Kredka ma bardzo cieniutki rysik (nie byłam w stanie zrobić jego zdjęcia, fokus mi się gubił) i można dorysować sobie co nieco, bardzo precyzyjnie wypełnia przestrzenie między włoskami. Daje efekt bardziej zadbanych, naturalnych brwi. Nie jest to kredka bez wad, jeżeli za bardzo wykręcę rysik to potrafi się złamać. Jedna z Was na Instagramie pisała mi również, że szybko się zużywa. Dla mnie jeżeli wystarczy na 2 miesiące to jest to w porządku. Kosztuje 19,90, więc jest to cena do zaakceptowania przy takiej wydajności. Jak będzie - dam znać w zużyciach jakiegoś miesiąca. Jakość opakowania bardzo dobra, zdecydowanie lepsza niż w kredce Wibo. 

KOLORY

Dostępna jest w 5 kolorach – są dwa chłodne brązy, dwa jaśniejsze i jeden taki szaro-brązowy. Ja mam 101, choć zastanawiałam się też na 103, bo nie widziałam między nimi specjalnej różnicy. 101 to taki chłodny brąz, na zdjęciu jest przekłamany efekt, ale nie jestem w stanie tego skorygować.  Najlepiej iść i pomacać sobie wszystkie kolory.


PORÓWNANIE INNYCH PRODUKTÓW DO BRWI

  • Kredka do brwi Wibo – jeżeli zależy Ci na pogrubieniu włosów i ich zagęszczeniu, nie pokreślisz nią precyzyjnie brwi
  • Kredka i pisak Makeup Revolutnion – kredka jest fajna, choć nie jest tak precyzyjna jak ta z Golden Rose, ale pisak się rozlewa. Ogólnie najsłabszy produkt z tego zestawienia.
  • Żel do brwi z Essence – daje efekt lekko zagęszczonych włosów, ujarzmia brwi, ale nie ma właściwości mocno utrwalających. Są dwa kolory i ma świetną małą szczotkę!
  • Żel do brwi z L’Oreal – on przepięknie utrwala brwi! Są nie do ruszenia! Jest kilka wariantów kolorystycznych i bezbarwny.
  • Żel do brwi z P2 – ma fajną malutką szczoteczkę i hardcorowo utrwala. Nie opisywałam go na blogu, oddałam Siostrze, bo ona lubi bardzo utrwalone brwi.
  • Paletka do brwi Sleek –  ma cień kremowy i pudrowy, kremowym możesz bardzo precyzyjnie wyrysować i zaznaczyć brwi. #instabrow mogą być Twoje.
  • Żel do brwi z Wibo  – uwaga ma metaliczny kolor! Ma fajną szczoteczkę, która jest rzadka, włoski trzyma lepiej niż ten z Essence, ale gorzej niż z L’Oreal. Taki przeciętniak
  • Żel do brwi z Catrice – ma średni brąz, gęstą szczotkę i utrwala podobnie do tego z Wibo. Również przeciętniak.

W zestawieniu nie ma cieni, choć używam ich bardzo często. Zazwyczaj biorę jakiś ciemny chłodny brąz z paletki, której używam do oczu. Ładnie wypełniają brwi, a efekt nadal jest naturalny, dodatkowo przeczeszę brwi żelem/spiralką i jest okay. Nie zauważyłam specjalnej różnicy w jakości czy używam cienia z Naked, Makeup Revolution czy Wibo, stąd nie ma ich tu w zestawieniu.

Na koniec chcę też polecić świetną pęsetę do wyrywania włosków - taka szpiczasta z Elite


Jakie się Twoje ulubione produkty do brwi?


Wild Fig + pytanie o polecane seriale

Powoli zbliża się sezon na figi, ale w moich okolicznych sklepach jeszcze nie znalazłam tego owocu. A koniecznie chce go spróbować, gdyż zapach wosku Wild Fig szalenie przypadł mi do gustu.

Gadżet: żelowe skarpetki Calypso

Pielęgnacja stóp nie jest moją mocną stroną. Dbam jak mogę, acz nie czynię tego z lekkością i dodatkowo uwielbiam chodzić na bosaka. To nie pomaga. Ostatnio w moje dłonie (a raczej na stopy) wpadły żelowe skarpetki  Calypso z olejkiem jaśminowym. Ciekawe co myślę o tym gadżecie?


ŻELOWE SKARPETKI  CALYPSO

Na moją stopę o rozmiarze w porywach do 36 skarpetki są za duże, jednak dziewczyny noszące rozmiar 39 i więcej pewnie będą narzekały, że są za małe. Pod spodem skarpetki mają gumki antypoślizgowe, można w nich maszerować bez obawy wywinięcia orła. Jeżeli jednak macie błyszczącą podłogę to nie polecam, bo zostawiają ślady.

DZIAŁANIE

Producent zaleca nosić skarpetki 30 minut (dwa razy w tygodniu) i po tym czasie moje stópki są gładkie i ładnie nawilżone. Efekt ten nie utrzymuje się jednak zbyt długo, po kilku godzinach mija. Jeżeli macie zadbane stopy to te skarpetki będą podtrzymywać efekt wypielęgnowanych stóp (choć szybciej i łatwiej posmarować stopy kremem), ale jeżeli stopy wymagają pielęgnacji to trzeba wziąć tarkę i porządny krem, a nie ten gadżet. Jednak, aby nie było, że to tak bez szału to znalazłam fajny patent na te skarpetki. Można je wrzucić na kilka minut do lodówki/zamrażarki i nałożyć takie lodowate na stopy – idealny patent na upały. Mniej zachodu niż miska z zimną wodą, a puchnące stopy poczują ukojenie. W tym roku może już Wam się to nie przyda, bo dziś ma być ostatni dzień upałów (w końcu!), ale w kolejnym roku – czemu nie.


Producent przewiduje, że można ich użyć ok. 25 razy. Ja użyłam z 10x i nadal mają właściwości pielęgnacyjne. Można też je przemyć pod wodą jak nam się ubrudzą. Należy je przechowywać w dołączonym woreczku. Cena to ok. 35 zł.

SKŁAD

Hydrogenated Butadiene, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Olea Europea Fruit Oil, Tocopherol, Jasminum Officinale Oil, Linalol, Benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde


Komu dziś gorąco? Komu żal upałów?


Dwa podkłady: MATT oraz COVER od Bielendy

Marka Bielenda już jakiś czas temu wypuściła trzy podkłady: matujący, kryjący oraz liftingujący. Jak jeszcze nie mam co podnosić, ale jak chodzi o krycie i matowienie to czemu nie, chętnie sprawdziłam ich działanie. W ostatnich nowościach wspomniałam, że jeden z nich wywarł pozytywne wrażenie i od niego zacznę. Dla przypomnienia krótki opis mojej cery: moje czoło lubi się świecić, reszta jest w miarę normalna. Typowych pryszczy brak, ale jakieś drobne przebarwienia, piegi, które lubię i żółty odcień skóry.

Serum marki Fitomed - lukrecja gładka oraz odżywcze

Z marki Fitomed szalenie lubię wodę różaną, glinkę białą oraz Mój Krem nr 12. W ostatnim czasie używałam dwóch nowości: serum lukrecja gładka oraz serum olejkowe odżywcze i o nich będzie dzisiejszy wpis. Dla przypomnienia dodam, że moja cera jest cerą mieszaną – lekko przetłuszczające się czoło, reszta raczej normalna, walczę z zaskórnikami, typowych ropnych pryszczy brak.

Nudziakowa paleta - Laid Bare, Lily Lolo

Nigdy dość nudziakowych paletek (od takich kolorów na oku wzięła się nazwa bloga)! Kocham je, czuję się w nich najlepiej, są idealne do pracy, na spotkanie z koleżanką, do wykonania szybkiego makijażu, aby podkreślić oko. Dziś Wam przestawię paltkę cieni mineralnych Lily Lolo w kolorze Laid Bare

White Tea Yankee Candle

Uwielbiam się relaksować w czystym mieszkaniu. Ba, sprzątania nie traktuję jako przykrego obowiązku, a jako rzecz, która jest wstępem do relaksu. Wiadomo, że latanie na szmacie nie jest moim ulubionym zajęciem, bo wolę machać nóżką niż czyścić białą błyszczącą podłogę (mam faceta z fantazją, a jego obecnie ulubiony kolor to BIAŁY i mamy BIAŁE mieszkanie), ale nie robię z powodu sprzątania dramatu. Może nie gotuję (bo nie lubię, ale jak ugotuję to klękajcie narody), ale sprzątam, robię pranie i dbam  o piękne zapachy w domu. I dziś o zapachu - White Tea.

Coaching – czym jest, czym NIE jest, jak wygląda sesja coachingowa

Na słowo coaching mam alergię. A raczej na to jak ludzie nie wiedzą czym jest, jak wygląda sesja coachingowa i używają tego określenia. A najbardziej już denerwuje mnie jak ludzie utożsamiają coaching z DORADZANIEM. Kiedyś na jakimś filmiku na YT usłyszałam, że dziewczyna chciałaby w przyszłości coachem, bo lubi doradzać. Krew mnie zalała. Te dwa słowa mają totalnie inne znaczenie i coach nie doradza. Doradza konsultant albo sąsiadka, a nie coach. Coach zadaje pytania. 

 KIM JESTEM, ABY SIĘ WYMĄDRZAĆ


Mam sporą wiedzę o coachingu – jestem po szkoleniach z coachingu indywidualnego, grupowego, zespołowego, po studiach psychologicznych.  Brałam udział w sesjach coachingowych, byłam coachem i klientem, obserwatorem sesji. Swoją wiedzę w tym zakresie zgłębiam od ok. 2-3 lat i wykorzystuję elementy coachingu w życiu zawodowym. Ba, chyba nawet mi za to płacą.


Ulubieńcy sierpnia

Sierpień był u mnie szalony. Przeprowadzka z jednego mieszkania do drugiego w Zielonej, potem moja z Poznania do Zielonej. Wszystko przeplatane bólem głowy, tysiącem kartonów, sprzątaniem po remoncie. Czas ten uprzyjemniały mi paczki, które pokazywałam w ostatnim poście i tutaj. Dziś pokażę Wam kilku ulubieńców, które umilały mi sierpień, a jeden nawet uratował mnie z opresji!

Nowości sierpnia - pielęgnacja

Dziś kolejna porcja nowości z sierpnia, tym razem tylko pielęgnacja, jeden fajny gadżet pielęgnacyjny i kosmetyki z konopi siewnej.  Zapraszam Was z kubkiem kawy albo innego napoju, bo będzie dużo literek i obrazków.

Nowości sierpnia - kolorówka

Wpis z nowościami podzieliłam na dwie części – będzie więcej radości, więcej uciechy dla oka i dla duszy. Bo sierpień był bardzo, ale to bardzo bogaty

To co zapraszam z popołudniową kawą  na porcję niedzielnej przyjemności.

Zużycia sierpnia

W dzisiejszym wpisie jest sporo rzeczy z kolorówki – głównie moi ulubieńcy, produkty do których często wracam. Jakoś mniej pielęgnacji, ale tak wyszło. Przypominam Wam również o jednym z moich ulubionych postów - "Ile kosmetyków zużywa kobieta w ciągu roku". Przepraszam też za różnice w temperaturze zdjęć, ale korzystam  z lata  i naturalnego światła. 

To co zapraszam na post z kosmetykami, które zużyłam w poprzednim miejscu i już za kilka godzin weekend!

Żurawinowe rozdanie

Ostatnio otrzymałam dużo kosmetyków marki Go Cranberry – goszczą u mnie pod prysznicem oraz w pielęgnacji twarzy. Jestem zachwycona ich żurawinowym zapachem! Składy kosmetyków są przyjazne dla naszej skóry, a receptury odpowiednie również dla wegan  i wegetarian. Niedługo pojawią się wpisy z moją opinią o tych kosmetykach, ale póki co mam dla Was kilka kosmetyków tej marki:
  • aksamitny żel pod prysznic
  • krem do pielęgnacji szyi i dekoltu
  • maskę do włosów

Biovax bambus&olej avocado

Nie mogę się nazwać włosomaniaczką. Włosy mam, są długie, nigdy na oczy nie widziały  farby. Same w sobie są delikatne, lubią się plątać, od nasady przetłuszczające się, końcówki lubiące się przesuszać. Od szamponu oczekuję oczyszczenia, od maski ładnego nawilżenia, ułatwienia w rozczesywaniu moich kudełków.  Nie mam bzika na punkcie włosów, ale myć trzeba, więc dziś przedstawię serię Biovax bambus&olej avocado, którą ostatnio używam. Cała seria kosmetyków z tej linii  za zadanie pogrubić i zagęścić włosy.