Ulubione w styczniu

Ulubione w styczniu

Ulubione w styczniu

Pora rozpocząć nową tradycją na blogasku – ulubieńców miesiąca! 


W styczniu będą to dwa specyfiki do pielęgnacji.



Pierwszy z nich to klasyczna pomadka z Nivea. Oczywiście moim niekwestionowanym liderem jest masełko waniliowe, które opisywałam tutaj, ale w tym miesiącu jak nigdy co chwile gdzieś latałam po pracy, a to Ikea, a to Casto czy jakieś inne Paraktikery, bo trzeba coś dokupić i co chwile miałam wysuszone usta to wiatru:/ Masełko po pierwsze mi się gubiło w torebce i tak trochę niehigienicznie paluchami jak właśnie macałam gwoździe albo przekładałam coś w aucie, a sztyft załatwiał sprawę bezproblemowo. Ogólnie to taki tłusty, parafinowy zlepek, ale przy minus sto stopni i wietrze sprawdza się idelanie.


Drugi to krem dla dzieci chroniący przed zimnem i wiatrem (Wind-und Wettercreme) z Babydream, ale stara wersja. Tłuścioszek, którego nakładam wieczorami, a rano mam buzię gładką i jędrną jak pupa niemowlaka. Ładnie pachnie, tak dzieciowo, choć facetowi pachnie ten krem, jak w hotelach Ibis i mówi do mnie per Ibisiątko. Bardzo lubię ten zapach. Trzeba jednak pamiętać, że świeci się o nim straszliwie, ale w nocy to przecież można. Absolutnie nie zapycha. 


Co Was  zachwyciło w styczniu?
Mam 27 lat i ciągle walczę z trądzikiem. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;)

Zakupy

Zakupy

Zakupy

Uzbierało mi się tego! Prócz tego co dziś pokaże, w tym miesiącu zakupiłam również:


Włosy:




  • Odżywka Ultra Doux  z Garniera z avocado i masłem shea – 6,99 – kiedyś miałam i mnie nie zachwyciła, ale tym razem jest lepiej. Robi dobrze moim włosom;)
  • Suchy szampon z Batiste dla ciemnowłosych – 16,99 – ulubieniec. Opisywałam tutaj.
  • Olejek łopianowy z pokrzywą – 4,99 – miałam wersję z papryką, jestem ciekawa jak ta się spisze.
  • Skocnentrowany szampon wzmacniający z Pharmaceris – 23,99 – ładnie pachnie, dobrze oczyszcza.
Ciało:




  • Olejek Alterra z limonką i oliwką – 13,99 – zapach ma lepszy niż jego brat z papają i migdałem, ale chyba poczeka do lata, wtedy będzie bardziej mi pasował zapachowo;)
  • Zmywacz do paznokci Sally Hansen - 9,99 - ogólnie uwielbiam ten Issany, ale miła odmiana może być;)
  • Babydream krem do ciała i twarzy – 4,99 – udało mi się dorwać gdzieś wersję ze starym składem, na pewno sprawdza się na otarcia.

Twarz:




  • Mini wody termalne Urage 50 ml – 7,99 - facet zażyczył sobie mini wody do kosmetyczki na wyjazdy i do torby. Mówi ma! Ja sobie jedną też wrzuciłam do torby. 
  • Maseczki do twarzy Ziaja – 1,59 za szt. - z gliną zieloną (nawilżająca), z gliną szarą (oczyszczająca), z glinką żółtą (antystresowa) i z brązową (regenerująca) – nie mam jej na zdjęcu, bo jest w trakcie użytkowania i pachnie kakao! Ja nie lubię tego w kosmetykach;(((
  • Maska peel-off z witaminą C – 4,50 – musiałam coś dobrać do zakupu Meteorytów, aby móc wykorzystać bon. W zestwie są dwie maseczki, jedną już użyłam.
Stałam się jakimś maseczkowym potworkiem!

Jak Wasze zakupy w styczniu?

ps. nie wiem co jest, ale znowu mi blogger zjada jakość zdjęć! Jak ładowałam było wszytko okay, a tu taka dupa!


Mam 27 lat i ciągle walczę z trądzikiem. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;)

Mini denko

Mini denko

Mini denko

W tym miesiącu poszło kiepściutko, ale nie mam ochoty trzymać pustych opakowań, tym bardziej, że jednego potrzebuję do czegoś :P 




I tadam, oto mini denko na początek 2014 roku:




  • Dezodorant do stóp i dezodorant do butów  Fuss wohl z Rossmanna – tanie i dobre, lubię takie produkty. Ładnie pachną, robią co mają robić. Butelka do butów już kupiona nowa, do stóp poczekamy na upały;)
  • Woda termalna Uriage – uwielbiam ja i facet, stąd pewnie będzie użycie 1 butelka na miesiąc;) 


  • Olejek łopianowy z czerwoną papryką – ulubieniec do włosów. Wczoraj go opisywałam tutaj
  • Balsam do ciała z Organique – w sumie okay, ale za taką cenę oczekuję więcej. Recenzja tutaj.
  • Maseczka z glinką zieloną z Ziai – miałam kiedyś jedno opakowanie, ale ot taka masaczka, ale teraz gdy moja twarz jest w trakcie nakładania kwasów i mam pełno suchy skórek sprawuje się wyśmienicie. Kupiłam kolejne opakowanie;)
  • Maseczka peel-off z witaminą C i olejkiem z pomarańczy – ładnie pachnie;) większego efektu nie dostrzegłam.

Jak Wam poszło w styczniu? Miałyście któryś z moich produktów?

ps.coś mi blogspot zjada jakość zdjęć;((((


Mam 27 lat i ciągle walczę z trądzikiem. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;)

Olejek lopainowy z czerwona papryka

Olejek lopainowy z czerwona papryka

Olejek lopainowy z czerwona papryka

Mój olejek numer jeden!

Dane techniczne:
  • 100 ml olejku za ceną 4,99 w promocji, bez ok.7
  • Opakowanie plastikowe
  • Dziubek, a raczej ogromna dziurka do wylewania olejku, ostrożność mile widziana przy wylewaniu;)
  • Zapach – na mój nos chyba bezzapachowy
  • Bardzo prosty skład: Vegetable oil. SC-CO2 - extract Arctium Lappa (Burdock), Capsium Annuin Resih BHT

Do tej pory to mój ulubiony olejek. Nakładam go na kilka sposobów. Pierwszy to przed myciem, na całą długość, również na skalp. Nie mam problemów z jego zmywaniem, włosy dodatkowo się po nim nie przetłuszczają szybciej. Czy zauważyłam dodatkowy wysyp włosków? Na pewno, ogólnie odkąd zaczęłam olejowanie/wcieranie zauważyłam, że moje włosy są grubsze i bardziej mięsiste. Jak sam olejek na to wpłynął? Nie wiem do końca. Producent zaleca nakładanie go na 20-30 minut przed myciem na skalp, ale co on tam wie;) Nie zauważyłam żadnego mrowienia, czy szczypania jeżeli trzymam 2 godziny, czy nawet całą noc.

Tutaj jeszcze informacje, które znajdziemy na odwrocie opakowania:





Olejek lubię dodawać do masek/odżywek, są wtedy bardziej ogarnięte i nie puszczą się pierwszego dnia jakby startowały w konkursie na najbardziej nastroszoną miotłę w wsi. Na drugi dzień lubię nałożyć go na końcówki, ładnie się wtedy błyszczą i są dociążone. Nie mogę go nakładać na lekko wilgotne, bo wtedy tłuścioch gwarantowany.

Jest to pierwszy olejek, który w całości zużyłam na włosy. Olejki u mnie się nie marnują, bo uwielbiam je na ciało, ale większość które kupowałam do włosów nie sprawdziły się.
Kupiłam teraz wersję ze skrzypem polnym – choć właśnie sobie uświadomiłam, że taki ziołowy może lekko przesuszać włosy, ale zobaczymy.


Miałyście ten olejek? Jakie się u Was najlepiej sprawdzają? 
Mam 27 lat i ciągle walczę z trądzikiem. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;)

Blusher Lovely 02 – mineralny róż nr 2

Blusher Lovely  02 – mineralny róż nr 2

Blusher Lovely 02 – mineralny róż nr 2

Co do mineralności różu nie wierzę, bo próbowałam odszukać skład  kosmetyku, ale nie udało mi się. Faktem jest jednak, że na twarzy nie robi żadnej krzywdy i to się liczy.

Róż ten mam u siebie od dobrego roku, jak nie dłużej… był swojego czasu moim JEDYNYM różem, od tamtego czasu zbiór mi się rozrósł…


Produkt jest zamknięty w plastikowym opakowaniu – ogólnie spoko, dobrze się trzyma, nic nie pęka, nie jest jakoś tandetne. Jedyny minus jest taki, że jest odkręcany, a nie otwierany. Cena to ok. 9zł w Rossmannie za 4 gramy różu. Pachnie delikatnie i ledwo wyczuwalnie.



Sam róż jest w kolorze łososia? Brzoskwini? Ogólnie jest ciepły i bardzo lubię swoją żółtawą twarz w takich kolorach. Mój nadworny kolorysta twierdzi, że jest w kolorze wczesnego lima, ale chyba dawno w oko nie dostał;) Myślicie, że mu przyprawić limo?:D




W opakowaniu jest milion różnych drobinek, ale na twarzy są one praktycznie niewidoczne.



Sam róż daje bardzo ładne, satynowe wykończenie, absolutnie nie jest płaski i matowy. 


Jestem pod wrażeniem takiego efektu za 9 ziko:D (choć pewnie kupiłam go taniej;)) Dodatkowo trzyma się cały dzień na twarzy, trochę blaknie po 7-8 h, ale wciąż jest widoczny.


Ogólnie jest to mój róż numer jeden w miesiącach cieplejszych, w zimie wolę róże bardziej różowe, ale absolutnie go polecam – jest niepozorny w opakowaniu, a po użyciu wspaniały. 

W ogóle marka Lovely bardzo mnie zadziwiła – wspaniały tusz Pump up, do którego wrócą na 100%, całkiem udana paletka NUDE, śnieżne piaski, a cena nadal bardzo przystępna dla obywatela.


Mam 27 lat i ciągle walczę z trądzikiem. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;)

TAG - kierowczynia byc;)

TAG - kierowczynia byc;)

TAG - kierowczynia byc;)

TAG krąży, podoba mi się, więc oto i Ewa-kierowczyni. 

1. Za którym razem zdałaś/eś prawo jazdy?
Eh… za czwartym;) dwa razy z placu nie wyjechałam, bo łuk stanowił dla mnie rzecz nieosiągalną:P Ogólnie czas kiedy czekałam na kolejne egzamin to najgorszy czas ever! Sisi potwierdzą.

2. Od ilu lat masz prawo jazdy?
Od dwóch.

3. Jakie kategorie prawa jazdy posiadasz?
B i tyle mi styka. Motory nie dla mnie, ale marzy mi się przejażdżka ogromnym, załadowanym tirem:P

4. Jakim samochodem odbyłaś/eś swoją pierwszą samodzielną jazdę?
Mam problem aby sobie przypomnieć – czy było to moje obecne autko Rover 214 czy stare rozklekotane Volvo V50 kolegi faceta… no nie mogę sobie przypomnieć;)

5. Za co dostałaś/eś pierwszy mandat?
Jeszcze nie dostałam;) 

6. Twój ulubiony zapach do samochodu.
Nie mam ulubionego. Ostatnio włożyłam kawałek tarty Yankee Candle mandarynka i żurawina i  cudownie go czuć!

7. Jakiego rodzaju muzyki słuchasz jeżdżąc autem?
Słucham radia Złote Przeboje, a ja mnie wnerwia (a mnie łatwo wnerwić;)), to odpalam  pendrajwa, a tam słucham tylko kilku kawałków: nr 1 Katiusza i hymn Rosji;) Eye of the tiger, Living On My Own Queen (najlepsza ich piosenka!), Tom Jones It's not unusual, piosenka z Kochanych Kłopotów i jakieś starocie Kultu;) czy Najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny;)
Ogólnie wszelaki mix staroci, żadne tam nowości.

8. Co jest dla Ciebie "must have" w twoim aucie?
Chyba nie ma czegoś takiego… ew.skrobaczka, mam taką fajną z biedronki z cieplusim futerkiem:D

9. Jak często sprzątasz swoje auto?
Nie sprzątam w nim… robi to mój facet;) ogólnie mam porządek w aucie, tylko za rzadko odkurzany jest...;)

10. Jaka była twoja najdalsza podróż samochodem jako kierowca?
Najdalsza...żadna;) jeżdżę tylko po mieście. Choć ostanio w jechałam pierwszy raz autostradą:D Łatwiej i szybciej było niż jechać przez centrum.

11. Czy zdarzyło ci się kiedyś złapać gumę i zmieniać przebitą oponę?
Na szczęście nie – ale wiem jak trzeba się zachować w takiej sytuacji! Zatrzymać jakiegoś faceta i udać słodką, delikatną kobietkę;) zrobić płaczące oczy i o, opona zmieniona:D

12. Mapa papierowa czy nawigacja?
Nie lubię nawigacji. Jak jadę w nowe miejsce to patrzę jak dojechać w Google, potem spisuje na karteczce kiedy w jaką stronę jechać i se daję radę;)

13. Czy lubisz podróżować jako pasażer?
Tak, ale tylko i wyłącznie ze swoim facetem i w jego aucie. W swoim muszę jako kierowca, nie lubię jak mój facet prowadzi moje auto, bo jest MOJE;) a u innych czuje się mega niekomfortowo. Np. z Sisi co ma dłużej prawko niż ja czułam się strasznie.

14. Preferujesz spokojną czy szybką jazdę autem?
Dynamiczną i szybką;) Przy spokojnej i wolnej jest mi niedobrze (jako pasażer), a jako kierowca szybko mnie to drażni, że ludzie jadą taaak wolno…. Ostanio jechałam z wozem przeprowadzkowym coby wiedzieli gdzie jechać i te 50km/h mnie zabijało...I jestem tą kobietą, co mówi facetwi a machnąłbyś to auto, a nie Misiu zwolnij;)

15. Czy zawsze zwracasz uwagę na znaki?
Raczej tak;) ale to nie znaczy, że postępuję wg nich;) jestem mistrzynią wjeżdżania pod prąd na parking.

16. Co najbardziej denerwuje Cię u innych kierowców.

  • Zawalanie lewego pasa. Szczególnie jak jakaś pańcia jedzie 40-50, bo za 2 km skręca w lewo. No okropieńtwo. Mam ochotę takiej od razu nawklepać:P
  • Ruszanie jak ciota. Ja wiem, że nie każy musi ruszać z kopyta, ale matko jedyna u niektórych to naprawdę jest taaaaak wolno!
  • Ciągle hamowanie – naprawdę można operować gazem do zwalniana, wystarczy zdjąć nogę z gazu, samo auto zwolni, potem hamować, a nie co chwila mrygają mi światła czerwone przed oczyma.

17. Jaką porą roku najbardziej lubisz jeździć autem i dlaczego?
Wiosną i latem. Jesienią i zimą – szybko robi się ciemno, jest ślisko, a ja nie mam napędu na 4 koła;)

18. Jazda w dzień czy w nocy?
W dzień. W nocy, czy po zmierzchu strasznie drażnią mnie porozpalane świtała… Męczą mi się oczy i nie czuję się komfortowo. Zdecydowanie w dzień.

19. W czasie upału otwarta szyba czy klimatyzacja?
Nie mam klimy w swoim aucie;) więc uchylone okno, ale nigdy nie przeciąg!!

20. Jaki jest twój wymarzony samochód?

W kategorii realne auto:  
  • do trzydziestu paru lat

  • Po 30







  • Około 40





W kategorii jak będę już obrzydliwie bogata to:
  •  Aston Martin


  • albo taki Bentli:

I mój hit jak chodzi o kobiety za kierownicą. Otóż. Ja parkować potrafie tylko w 2 sposóby, nie umiem tyłem. Czasem zaparkuje jak ciota. Raz dostałam karnego kutasa. Czasem zaprakuje tak, że potem wyjeżdżam na 15 razy. Ale JA SAMA potrafię zaparkować. Ostanio czekam pod blokiem, paczę co pańcia w Peżocie 206 (małe głownieko) robi - wjeżdza, wyjeżdża czy coś. Z pańcią nigdy nie wiadomo, ale miejsce mi blokuje;) no ale dobrze, po chwili schodzi jej facet, wiada za kółko i jej wparkowuje... Padłam, tak już 2 razy widziałam jak lala dzwoni do faceta by jej auto zaparkował... a tam naprawdę średnio rozgarnięta pańcia (czytaj ja) zaparkuje na 2-3 razy.

Eh;) jakimi kierowniczkami Wy jesteście? Potraficie zaparkować same?;)

Zdjęcia pochodzą z internetu

Mam 27 lat i ciągle walczę z trądzikiem. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;)

White Barn No. 3 Renew&Refresh

White Barn No. 3 Renew&Refresh

White Barn No. 3 Renew&Refresh

Ależ pracy przy przeprowadzce – wprawdzie to druga zmiana mieszkania, ale pierwsza to było wprowadzenie się… i wiecie walizka z ubraniami i kilka rzeczy, które facet brał do siebie partiami, co by nie przestraszył się jakbym przyjechała na raz z całym majdanem;) i raz dwa, i po krzyku, a teraz milion rzeczy – rowery, naczynia, milion facetowych koszul, jego zabawki…dużo tego, oj dużo. Ale ogrzewanie podłogowe w łazience jest tego warte! 

W międzyczasie porobiłam jakieś kosmetyczne zakupy w obawie, że na mojej wsi nie będzie żadnej drogerii z prawdziwego zdarzenia (i się nie myliłam;)), ale wiecie jakiś tam olejek, jakiś szampon, maseczka – ogólnie jak się ogarnę, to zrobię jakieś  foteczki, ale „najważniejszy” zakup prezentuję  dziś. To świeczka z Bath&Body Works – chciałam, aby w nowym domku był jakiś nowy zapach, który przy okazji zabije zapach farby.


Do Wawy jakoś mi teraz nie po drodze, a że facet jest co tydzień, to poprosiłam go by zakupił nam jakąś świeczkę na nową chatę – zapach miał być delikatny, ale wyczuwalny;) i nie żadne korzenne nuty, bo mam przyprawioną dynię w żelu antybakteryjnym i mnie głowa często od niego boli. Oczywiście obiektem westchnień była francuska bagietka, ale znowu jej nie było. 

Facet się 3x pytał, czy chce świeczkę za 5 dych, ale mówię mu że przecież to tylko cena jak za dwie butelki wina i ja się go nie czepiam, jak przewala kasę na wino, a jak  na dobrą kobietę przystało nawet sama wracając z pracy mu zakupię, więc niech lepiej wybiera ładny zapach i nie dyskutuje…;) no i jakby nie patrzeć pro -50%, więc jestem oszczędna dodatkowo.

Wybór padł na zapach Renew&Refresh:



Świeczka pachnie kwiatami w oddali, lekko świeżym praniem, dalekim polem, jakąś przejażdżką konno w lecie (nie pytajcie skąd mi się to wzięło;))… 
Zapach jest wyczuwany, delikatny, czuć go bardzo fajnie po zapaleniu, ale bez zapalania też opatula pokój uroczym zapachem… Niedawno była za oknami wiosna, więc idealnie się wpisywała w klimat, choć dziś 15 minutowe skrobanko szyby zapowiada jednak ZIMĘ.

Świeczka kosztowała 46zł, co do wydajności – zobaczymy:)


Pozdrawiam z nowego domku!

-- 
Dopisane w styczniu 2015 - świeca okazała się bardz wydajne, spokojnie wystarczyła na kilkanaście długich paleń. 

Mam 27 lat i ciągle walczę z trądzikiem. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;)

Maska Elseve Total Repair 5

Maska Elseve Total Repair 5

Maska Elseve Total Repair 5

To chyba jedna z moich ulubionych maseczek, a na pewno taka, którą odkupię. 

Maska ma dosyć wygodny pojemnik, jednak po prysznicem czasem ciężko ją odkręcić. Za 250 ml maski o uroczym, intensywnym i przyjemny dla nosa zapachu płacimy ok.14-20 złotych. Wydajność jest całkiem, całkiem, ale ja nigdy jej sobie nie żałuję i mam długie włosy, za łopatki.



Producent obiecuje:
  • Odbudowę włókna włosa -  już to widzę;)
  • Witalność – taaaaa;)
  • Miękkość – zgadzam się
  • Odporność – na co? Na przeziębienia?
  • Połysk – w sumie racja


Działanie, które ja zauważyłam dodatkowo – bardzo ładnie wygładza włosy, nie puszy ich, łatwiej je można rozczesać (choć ja i tak jestem kobietą-kołtunkiem). Konsystencja bardzo przyjemna, nie jest mega gęsta, nie spływa jednak z włosów. Jednak  zauważyłam, że położona zbyt hojnie może przetłuszczać włosy.  Najlepiej się sprawdza u mnie, gdy stosuję ją przed myciem, a na koniec nałożę jakąś lekką odżywkę. Wrócę do niej ponownie jak skończę obecną maseczkę z Planety Organica.


Skład: Aqua, Cetearyl Alkohol, Behentrimonium Chloride, Glicerin, Cetyl Esters, Hydroxypropyltrimonium Hydrolyzed Wheat Proteins, Dodecene, Phenoxyethanol, Arganine, Chlorhexidine Digluconate, Poloxamer 407, Limonene, Linalool, Benzyl Salicylate, Isopropyl Mystrate, 2-oleamido-1,3-Octadecanediol, Serine, BHT, Citric Acid, Butylphentyl Methylpropional, Lauryl PEG/PPG - 18/18 Methicone, Glutamic Acid, Hexyl Cinnamal, Glyceryl Linoleate, Glyceryl Oleate, Glyceryl Linolate, Parfum

Miałyście ją u siebie w kosmetyczce?

ps.zaczynam akcję przeprowadzka, będzie mnie trochę mniej, ale wrócę, wrócę!


Mam 27 lat i ciągle walczę z trądzikiem. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;)

Olejek migadł i papaja od Alterry

Olejek migadł i papaja od Alterry

Olejek migadł i papaja od Alterry

Wprawdzie olejek migdał i papaja z Alterry pojawił się w moim denkowym poście <KLIK>, ale ja mam wszelaką słabość do olejków i opakowań z pompką, więc post głownie dla mnie, aby zapamiętać by ponownie nie kupować tego produktu.


W buteleczce z pompką mamy 100 ml olejku. Cena to ok. 14-18 zł w zależności czy jest pro czy też jej nie ma. Produktu używałam do olejowania włosów – tu sprawdzał się średnio, moje włosy chyba nie przepadają za olejkiem migdałowym. Nie widziałam żadnego efektu po jego użyciu, a np. po łopianowym widzę. Do ciała sprawdził się bardzo fajne – dobrze nawilżał i natłuszczał skórę, był dość wydajny, nie był mega tłusty po zaaplikowaniu na skórę. Jednak coś co mnie w tym olejku zabija to ZAPACH. Okropny, niby słodki, niby nienachlany, ale totalnie nie przypadł mi do gustu. Nie, nie i jeszcze raz nie. Zdecydowanie bardziej przypadł mi go gustu ten z pomarańczą  i do niego pewnie kiedyś wrócę. Papai i migdałowi mówię nie!


Skład:


Która wersja olejku Wam najbardziej przypadła do gustu?
Mam 27 lat i ciągle walczę z trądzikiem. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;)

Koszmarek

Koszmarek

Koszmarek

Jakieś wieki tamu była pormocja w Rossmannie – 40% na kosmetyki do twarzy. Skusiłam się wtedy na krem z retionolem L'arisse . Kosztował niewiele, ok.10-15 zł, ale bubel z niego jakich mało.




Po pierwsze zapchał mnie. Ja wiem, że mam cerę mieszaną, że czasem jakiś pryszczol się zrobi, że retinol może powodować „oczyszczanie” się cery, ale lata świetlne nie miałam bolących podskórnych gul!!  Dodatkowo krem bardzo brzydko pachnie, mam wrażenie, że jest zepsuty, mimo że data ważności opiewa na kilka dobrych miesięcy...



Skład jakby ktoś chciał:


A kysz gagatku, lecisz do kosza!

Mam 27 lat i ciągle walczę z trądzikiem. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;)

Guerlain Meteorites

Guerlain Meteorites

Guerlain Meteorites

Podjęłam męską decyzję i dokonałam wyboru....zastanawiałam się nad dwiema wersjami meteorytów <KLIK>. Wygrał "zdrowy rozsądek" o ile można tak mówić w sytuacji, gdy coś kupuję dla zwykłe chciejsctwa... choć "wytłumaczeniem" może być fakt, że prasowane meteoryty <KLIK> szybko mi ubywają z kosmetyczki, a tego bardzo nie chce...





Zdecydowałam się na wersję 02 teint beige - po pierwsze chciałam mieć coś już teraz natychmiast, bez zbędnego czekania. Czyli po prostu iść i kupić;) Po drugie... mam mniej kasy, szykują się większe wydatki w związku z domem, więc nie chciałam jej wydawać na głupotki... wykorzystałam swój bon do Douglasa z pracy (chwała za to, że je mam!), więc nie bolało po kieszeni. Po trzecie jednak trochę się bałam disco i zbytniego wybielenia, i jednak wolę pomacać przed zakupem.

Trafiły w me łapki:




Zapach jest wyczuwany, ponoć fiołkowy;) ale dla mnie to taki typowy pudrowy zapach. Śliczne opakowanie:D Cena w Douglasie to 219 zł, ja miałam jakąś zniżkę 10%. 





Kulki są w kolorze białym z drobinkami, brzoskiniowym, lekko złotwym, brązowym, różowym i fioletowym. 

Pierwsze wrażenie jest bardzo nieprezyzyjne, bo głównie jest to zadowolenie, że je MAM;) 

Jak u Was jest z meteorytami? Macie, chcecie, czy jesteści twarde?
Mam 27 lat i ciągle walczę z trądzikiem. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;)

Śmierdziele w rybkach

Śmierdziele w rybkach

Śmierdziele w rybkach

Mowa dziś  o słynnych rybkach z firmy Gal – Dermogal wit. A+E oraz odżywce keratynowej.


Każde z opakowań zawiera po 48 sztuki rybek. Cena to ok.12-15 zł, dostępne w aptekach.


Dermogal jest przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry wrażliwej oraz z problemami.  Ja mam cerę mieszaną, czasem wyskoczy mi jakaś niespodzianka, ale nie zapchał mojej cery. W sumie nie miał też za bardzo jak, bo użyłam go może 5-6 razy. Produkt śmierdzi mi mokrą szmatą/psem. Nie jestem w stanie znieść tego zapachu. Efekt jaki daje jest fajny, skóra napięta, wygładzona, elastyczna, ale ten paskudny zapach…. Fuj! Choć to kwestia bardzo indywidualna, Siostrze pachnie ORZECHAMI i produkt bardzo lubi ten produkt, ja jej cały oddałam;)

Skład: Oenothera Biennis (Evening Primrose) Oil, Gelatin, Glycerin, Tocopheryl acetate, Retinyl palmitate


Odżywka keratynowa – jej zapach również nie przypadł mi do gustu. Nie jest tak tragiczny jak u poprzednika. Jest raczej ziołowy?morski? Ciężko mi go opisać. 1 kapsułka wystarcza na dwukrotne użycie. Po użyciu skóra jest dość tłusta – ale nie jest to jakaś przyjemna warstewka, ale tak gruba, lepiąca. Nie lubię używać tego produktu, wolę jakiś balsam do paznokci, który lepiej się wchłania. Efektów jako takich nie zauważyłam, bo za krótko stosowałam, ale moja Mama jest bardzo zadowolona – przestały jej się paznokcie łamać i rozdwajać, skórki się nie zadzierały.

Skład: Ricinus Communis Seed Oil, Gelatin, Glycerin, Oenothera Biennis Oil, Borago Officinalis Seed Oil, Malaleuca Alternifolia Leaf Water, Parfum, Tocopheryl acetate, Retinyl palmitate, CI 42051, Titanum dioxide, Mica

Też Wam śmierdzą te produkty?



Mam 27 lat i ciągle walczę z trądzikiem. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;)

Mini zakupy

Mini zakupy

Mini zakupy

4 dni w nowym roku, a ja już musiałam coś kupić;) no dobra, POTRZEBOWAŁAM, naprawdę!!



Skoczyłam do Superpharmy po wodę termalną Uriage – uwielbiam ją, jednak przy dwóch osobach i stosowaniu 2x dziennie trochę szybko schodzi. Kupiłam od razu 3 na zapas, bo do tej drogerii mam nie po drodze,  a jak się przeprowadzę, to już w ogóle…. wątpię by na mojej wsi ją mieli;) W ogóle nie ma tam drogerii,  a przynajmniej nie zauważyłam nic w głownym pasażu handlowym...aaa!!
Wzięłam jeszcze jakieś podkówki pod ślepia, czyli wygładzające kolagenowe płatki pod oczy przeciw cieniom i opuchliźnie. Nigdy nie miałam, zobaczymy jak wpłyną na poziom relaksacji, bo w inne działania nie wierzę. A no i jestem dumna, bo promocja -40% na kolorówkę nie wzbudziła we mnie chęci posiadania kolejnego kolorowego produktu! Nawet nie podziałało to, że w koszyczku na lakiery mam miejsce na 3 nowe!



Do Rossmana udałam się głownie po oliwkę z serii Babydrem fur Mama – uwielbiam za zapach:D chciałam też z Hipp, ale nie było. Swoją drogą... zrobiły mi się rozstępy, są jeszcze czerwone. Macie jakiś sposób na to by nie powstawały nowe? Chyba zrobiły mi się po odstawieniu oliwki, którą bardzo często stosowałam mi się to stało, no i trochę przytyłam, ale nie ma tragedii… jednak nie wiem czy sama oliwka 3x dziennie da radę.
Kupiłam też płyn dwufazowy z Lirene do zmywania makijażu oka. Jakoś nie umiem zmywać micelami, czy normalnymi specyfikami.  Cena oliwki 12,99, płynu 9,99.



Wchodząc do spożywczaka zauważyłam na dolnej półce gazetkę Flesz z żelem pod prysznic za 2,49... Swoją drogą nigdy nie patrze w tamte rejony, bo gazet nie kupuję, ale kosmetyk wypatrzyłam w 3 sekundy. Luksja Care pro ze składnikami balsamu do ciała z olejem sezamowym, całkiem ładnie pachnie i nie ma parafiny.   Ale gazeta – o Em dż. Przejrzałam w 3 minuty i poleciała do kosza. Ktoś to naprawdę kupuje bo lubi?!



Ostatnio Ania z bloga madebyania robiła małą wyprzedaż i skusiłam się na tester różu Fresh Bloom Allover Colour od Clinique w kolorze Poppy Plum… jest śliczny;) Skusiłam się głownie ze względu na to, że ostatnio sprzedałam kilka kosmetyków, z których nie korzystałam i zrobił mi się luz w koszyczku... no i tak ślicznie wygląda.   Cena 22zł plus lekki strsik, bo jak zwykle zaparkowałam na partyzanta. 

Jak Wasze zakupy w styczniu? Kupiłyście już coś?

Ps. Dylemat z meteorytami <KLIK> został rozwiązany, za kilka dni pokaże co wybrałam:D




                                                                                                                              
Mam 27 lat i ciągle walczę z trądzikiem. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;)
Copyright © 2016 Odcienie Nude - blog kosmetyczny , Blogger