Chwila dla siebie!

Lubię chodzić do kosmetyczki – wprawdzie ostatnio ogranicza się to do depilacji bikini, bo jest to miejsce, którego nie jestem w stanie samodzielnie zrobić. Często jednak sprawy porządkowe łączę z zabiegami na twarz: kawitacją, kwasami, czasem masażem. Lubię tak spędzony czas i bardzo się cieszę, że znalazłam kosmetyczkę, która wzbudza moje zaufanie. Wiecie również, że bardzo, ale to bardzo lubię maseczki. I jest jeden typ maseczki, który kojarzy mi się właśnie z relaksem w gabinecie kosmetyczki: "gumowe" maseczki algowe. I dziś będzie o takiej maseczce, mianowicie o ujędrniającej maseczce ze spriuliną peel-off firmy Calaya.


  • pomaga utrzymać skórę w zdrowej kondycji i wpływa regenerująco
  • poprawia jędrność i elastyczność skóry, zmniejsza rozstępy
  • idealnie odżywia i mineralizuje, dzięki czemu nadaje się do skór zniszczonych np: po opalaniu.
To co ja zauważałam po zastosowaniu tej maseczki, to bardzo ładne uspokojenie cery, jest ona również bardziej mięsista i pięknie zmatowiona. Zapewne wiecie, że spirulina posiada specyficzny morski zapaszek, tutaj na szczęście jest on naprawdę ledwo wyczuwalny.

Skład: Diatomaceous Earth, Algin, Calcium Sulfate, Tetrasodium Pyrophosphate, Spirulina Maxima Powder, Trisodium Phosphate, Citric Acid


Wydajność maski jest świetna, wystarczą 2 kopiaste łyżeczki, aby pokryć całą twarz. Proszek mieszamy z wodą, energicznie mieszamy i gotowe. Ja sobie tej maseczki nie żałuję i nie ma sensu, bo jak położymy za cienką warstwę, to później są problemy z jej ściągnięciem. Maseczkę możecie kupić tutaj i są do wyboru różne gramatury, ja mam 270 g  i myślę, że spokojnie wystarczy mi na długie miesiące stosowanie 2x w tygodniu.

Jak wygląda Wasza namiastka wizyty u kosmetyczki w domowym zaciszu?
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

56 komentarzy:

  1. Nie ufam kosmetyczkom, dlatego nie chodzę :) Ale maseczki uwielbiam sobie robić, zarówno takie algowe, jak i z glinki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie przy glinkowych denerwuje zmywanie:P

      Usuń
    2. Mnie również, ale przynoszą tak widoczne efekty, że warto się pomęczyć!

      Usuń
  2. ja zawsze kupuję gotowe maseczki najbardziej lubię te w płacie jeśli to odpowiednie nazewnictwo :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety nie mam czasu nawet na takie przyjemności ;) jedynie OCM 1,5minuty wieczorem ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja często robię sobie domowe SPA - glinka przynajmniej raz w tygodniu, często sięgam też po kawiatację oraz mezoterapię bezigłową ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawitacja mi się zepsuła, ale muszę odkupić!

      Usuń
  5. Uwielbiam maseczki peel - off, właśnie takie do samodzielnego rozrobienia.:) I to uczucie chłodu na twarzy podczas stosowania tego typu masek, ahh...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie najlepszy jest moment ściągnięcia maseczki:D

      Usuń
  6. zaciekawił mnie ten produkt, aż przeglądam asortyment tej stronki, mają na prawdę fajne kosmetyki ;) Może się na coś skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam jeszcze od nich hydrolat do twarzy i też jestem zadowolona:)

      Usuń
  7. Muszę poważnie zastanowić się nad jej zakupem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałam jeszcze maseczek w takiej formie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś nie przepadałam za maseczkami, teraz funduję sobie jakąś przynajmniej raz w tygodniu, co jak na moje lenistwo jest i tak sporym sukcesem :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedys tez nie! Ale od kilku mscy namietnie:)

      Usuń
  10. Maseczki peel off mają świetny wpływ na moją skórę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajny produkt, ja na razie używam białej glinki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez mam glinke, ale ona i ta maska to zupelnie inne dzialania i inne skojarzenia;)

      Usuń
  12. Ja wolę gotowce :) Choć pewnie jak taka by do mnie trafiła to też bym używała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj mieszanie idzie raz dwa, choc gotowcami nie gardze;)

      Usuń
  13. Ja ostatnio pokochałam maski algowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To moja pierwsza, nie liczac tych u kosmetyczki;)

      Usuń
  14. bardzo lubię wszelkie maseczki nawilżające, najbardziej tołpy taka niebieska, jest genialna :) niestety, nie mam kiedy chodzić do kosmetyczki, a by się przydało... albo taki relaksujący dzień w spa, o ranyyyyy.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze tej nie probowalam, zapisalam ją sobie:) oj dzien w SPA bylby boski!

      Usuń
  15. używam tylko tak zwane gotowce :) ale wierzę w działanie maseczek dlatego z przyjemnością po nie sięgam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez lubie gotowce, zawszs kilka minut mniej przygotowan;)

      Usuń
  16. U mnie zawsze ciężko jest z systematycznością... Dlatego ostatnio ograniczyłam się do glinki raz na jakiś czas. Jakoś nie umiem się ogarnąć w tej kwestii :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie takie minimum to 1x w tygodniu, jakos maseczkowanie weszlo mi w nawyk:)

      Usuń
  17. Ja dla odmiany do kosmetyczek chodzić nie lubię. Za to takie maseczki bardzo. Kawitację robię sobie sama :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi sie zepsula kawitacja, musze kupic nowa;) ale kosmetyczka zawsze poprawi to czego nie usune;)

      Usuń
  18. Raz miałam taką maseczkę peel of jeśli się nie mylę to z Rossmana i była całkiem fajna :) Chociaż tą również z chęcią bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam i kosmetyczki i maseczki ale najmniej skomplikowane :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj jest prosta obsluga: proszek, woda i gotowe:)

      Usuń
  20. Ostatnio spodobała mi się maska od Orientany migdał/szafran ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Orientany nic nie miałam jeszcze, a migdałowa maska pewnie pachnie cudnie!

      Usuń
  21. Ja niestety rzadko używam maseczek, a mam ich w domu sporo. Po prostu zapominam o ich istnieniu, a przecież można ich używać właśnie podczas jakiś innych czynności wykonywanych w domu. Dzięki za przypomnienie! Moze w weekend uda mi się użyć jakiejś maseczki :) a ta, o której piszesz jest interesująca i gdybym nie miała kilku, to pewnie bym się na nią skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo:) ja najbardziej lubię leżeć z maską na kanapie, ale z konieczności w maseczce mogę nawet zmywać naczynia;) choć po co:P
      I używaj maseczek, Twoja twarz będzie Ci wdzięczna:)

      Usuń
  22. A ja nie lubię maseczek peel-off. Denerwuje mnie ich ściąganie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo lubię algowe maseczki, jak wykończę aktualną to może się skuszę na taką :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Lubię maseczki, ale jakoś rzadko je stosuję :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Odpowiedzi
    1. Ja zaczynam je lubić:) bo ogólnie byłam przyzwyczajona do tych z glinki:)

      Usuń
  26. Lubię maski algowe, jednak sama mam problem z ich nałożeniem w taki sposób, żeby mi nie spływały :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz! Odpowiadam na każdy i bardzo sobie cenię kontakt z moimi Czytelnikami. Komentować mogą tylko zalogowane osoby.

Nie jest to jednak miejsce na wklejanie linków, wiem jak trafić na stronę autora komentarza. Wszystkie wiadomości z linkami usuwam i nie odwiedzam takich blogów. Jeżeli chcesz, abym odwiedziła Twoją stronę napisz mi maila lub wiadomość na Instagramie.

Copyright © 2016 Odcienie Nude - blog kosmetyczny , Blogger