Szaleństwo koloru! Kobaltowy eyeliner z Lovely

Wiecie, że ja z kolorami to tak na bakier raczej jestem. Nudna jest strasznie, w końcu nazwa bloga to nie przypadek.  Jednak w mej głowie narodził się pomysł na kolorową kreskę. W codziennym makijażu mam zawsze kreskę, cienie nakładam, gdy mam ochotę przeznaczyć więcej czasu na poranny makijaż. Okazja również była dobra, bo -49% w Rossmannie. Nie zastanawiałam się długo i do koszyka wpadł eyeliner w kobaltowym kolorze od Lovely.


Nie doczytałam, że jest to eyeliner matowy, ale no dobrze, nie będę się tego czepiać. To do czego się doczepię, to uczucie ściągnięcia powieki jakie mi towarzyszy po aplikacji produktu. Straszne. Początkowo myślałam, że to może kwestia tego, że nakładam produkt na powiekę bez żadnego cienia czy coś. Spróbowałam na bazie, efekt taki sam. Dodatkowo eyeliner po kilku chwilach pęka, wtedy też przechodzi uczucie ściągnięcia. Konsystencje produktu jest w porządku, nie jest za rzadka, ani za gęsta, jednak nie pozwala nałożyć jednakowo pokryć powieki. Są prześwity, a w niektórych miejscach zbyt gruba warstwa, która odznacza się intensywnością koloru.

Cieszę się, że nie wrzuciłam jeszcze jednego koloru, bo początkowo miałam taką ochotę. Niby zapłaciłam 4 złote, ale liczyłam na coś więcej. 

Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

48 komentarzy:

  1. nie miałam go, za to mam te dwa neonowe zielony i turkusowy i jestem zadowolona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie neony to jednak za dużo;)

      Usuń
    2. Dla mnie klasyczna czerń to już za wiele :) Nie używam.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ja pozostanę wierna czarnemu z L'Oreala:)

      Usuń
  3. Ja nie lubię eyelinerów właśnie przez to ściągnięcie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wcześniej miałam jakiś czarny z Eveline, ale on nie ściągał.

      Usuń
  4. A też miałam się na niego skusić. Dobrze, że jednak się nie zdecydowałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jednak zdecydowanie wolę kredki:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie z kredkami to tak nie za bardzo potrafię się dogadać;)

      Usuń
  6. Jak dla mnie niestety bardzo nieudany produkt :(
    U mnie pękał tuż po zaschnięciu, co na powiece wyglądało koszmarnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Pęka tuż po zaschnięciu, na oku wygląda to okropnie i niedbale.

      Usuń
  7. miałam go brać, bo taki kolor to kocham, ale wzięłam pigment z Kobo właśnie mocny granat i łącze go z Duraline więc jak widać dobrze zrobiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety lub też może stety nie znam tego eyelinera, ale z tego co widzę jednak nie ma nad czym ubolewać :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. parę lat temu używałam namiętnie czarnego i bardzo dobrze się spisywał :) innych nie miałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O czarnym słyszałam właśnie same pozytywne opinie, liczyłam, że ten też się okaże godnym polecenia.

      Usuń
  10. Ja uwielbiam kolorowe kreski, ale akurat tego eyelinera nie mam. Prześwitów nie toleruję i nie mam cierpliwości do poprawek, więc pewnie produkt wylądowałby w koszu po pierwszym użyciu... Intryguje mnie to pękanie - może trafiłaś na wcześniej otwarty albo po prostu stary produkt?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może, jest na to szansa, nie ma wszak pewności, że nikt przede mną go nie zmacał.

      Usuń
  11. ja ma czarny z lovely i jest ok. Chociaż nie jest zbyt trwały! Szkoda, że ten kolorowy się nie sprawdził... miałam na niego chęć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie czytałam, że są trwałe, ale widać zależy od koloru:(

      Usuń
  12. Ja preferuję wyłącznie czerń. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. a może był już dawno temu otwierany i dlatego tak pęka?

    OdpowiedzUsuń
  14. hmn... mam go (też kupiłam na promocji Rossmanowskiej) ale uczucia sciągnięcia powieki nie zaobserwowałam :D
    ani pękania... mój jest całkiem fajny jak na cenę - nawet bez promocji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No patrz, może faktycznie zależy to od tego kiedy był otwierany, trafiła Ci się nówka sztuka niemacana;)

      Usuń
  15. Ja jednak wolę malować kreskę kredką.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam w sumie dobry eyeliner, jednak o wiele bardziej wolę kredkę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mi już przeszła ochota na kolorowe linery. Jeszcze nie trafiłam na taki, który byłby dobry, więc zazwyczaj po prostu używam cienia i płynu Duraline od Inglota.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychodzi na to, że taka opcja jest najlepsza:)

      Usuń
  18. Ja stawiam głównie na czerń

    OdpowiedzUsuń
  19. Szkoda, że jego jakość jest tak marna, bo sam odcień zapowiadał się genialnie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie:( odcień jest piękny, głęboki i wyrazisty.

      Usuń
  20. Nie używam akurat eyelinera :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Szkoda, że się nie sprawdził... Chciałam go kupić ale jednak kupiłam tylko zielony Lovely butterfly

    OdpowiedzUsuń
  22. Odpowiedzi
    1. Na szczęście nie wydałam majątku:D

      Usuń
  23. Skusiłam się na błękitny z limitowanej edycji ale chyba nie jest matowy więc może będzie lepiej się spisywał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam, że te eyelinery mają fajną jakość:)

      Usuń

Dziękuję za komentarz! Odpowiadam na każdy i bardzo sobie cenię kontakt z moimi Czytelnikami. Komentować mogą tylko zalogowane osoby.

Nie jest to jednak miejsce na wklejanie linków, wiem jak trafić na stronę autora komentarza. Wszystkie wiadomości z linkami usuwam i nie odwiedzam takich blogów. Jeżeli chcesz, abym odwiedziła Twoją stronę napisz mi maila lub wiadomość na Instagramie.