Nowe wrogiem starego

Podczas wakacyjnego wypadu do Berlina zaopatrzyłam się w nową wersję mojej ulubionej maski - Mask of Magnaminty z Lush. Czytałam, że jest jeszcze lepsza, bardziej nawilżająca. W moim odczuciu ta maska robi niewiele, chyba nawet nic. Nie zauważyłam, aby cera po niej była nawilżona, oczyszczona, a pory nie są  zwężone, jak to miało miejsce przy starej wersji. Jak poprzednią byłam zachwycona, tak ta to rozczarowanie. To co zauważyłam, że maska nie zastygała jak poprzednio, to tyle z plusów, bo łatwiej ją zmyć. Bardzo żałuję, że nie wzięłam starej sprawdzonej formuły.


Skład: Honey, Kaolin, Bentonite, Talc, Glycerine, Phaseolus Angularis Seed, Oenothera Biennis Seed, Mentha Piperita Oil, Tagetes Erecta Flower Oil, Vanilla Planifolia, Limonene, Parfum, Chlorofyl (CI 75810)

I smutno mi. Zawsze zastanawiam się czym kierują się producenci, którzy zmieniają składy świetnych kosmetyków. Ciężko mi sobie przypomnieć zmiany, które zmiany wyszły na dobre. W przypadku mojej ulubionej maski, producent naprawdę chciał dobrze. Zmienił skład na lepsze, bez parabenów. Naprawdę się chwali takie zachowanie, ale szkoda, że działanie jest żadne.

W całej tej sytuacji plus jest taki, że producent zostawił dwie wersje kosmetyków i mam nadzieję, że tak zostanie.
,
    KOMENTARZE

54 komentarze:

  1. Szkoda , że się nie sprawdziła.
    Dobrze , że masz jeszcze drugą opcję :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam styczności z Lush'em ale coraz częściej widzę niezadowolone głosy i potwierdzone opinie, że kult Lush'a jest nadto przesadzony!
    Co do zmian składów - to chyba nigdy w żadnym kosmetyku nie wyszło jeszcze na lepsze - niestety!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety prawda:( dla mnie najwiekszym rozczarowaniem w Lush były kule do kąpieli. Wszytkie pachniały tak samo: słodko i bez wyrazu.

      Usuń
  3. Niestety zazwyczaj tak jest, że to co dobre muszą wycofać albo zmienić skład. Przynajmniej dobrze, że można sobie wybrać wersję, która bardziej odpowiada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To całe szczęście, oby to trwało jak najdłużej!

      Usuń
  4. No ciekawe, że nowsza wersja nie działa i że producent zostawił dwie w sprzedaży. To w sumie dość dziwne. Po co więc wprowadzał nową? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może stara formuła jest dostępna "do wyczerpania zapasów"?

      Usuń
  5. Nietypowe działanie producenta z zostawieniem na rynku wersji starej i nowej - jestem pod wrażeniem bo to dbałość o klientki :)) a zmiany raz się udają a raz nie ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba nie potrafię sobie przypomnieć zmian na lepsze:(

      Usuń
  6. Jestem zdziwiona że producent zostawił dwie wersje. Przeważnie stara odpada i zostaje nowa wersja. Tak więc masz wybór :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że tak pozostanie do mojej następnej wizyty w Lush:)

      Usuń
  7. Ehhh niestety tak to wygląda :/ ja też nie wiem co mają w głowach zmieniając świetny produkt na bubel. Ja myślę, że w takich przypadkach często działa efekt placebo. Wiadomo, że zmiana składu na gorszy to najprawdopodobniej zmiana ceny produkcji na niższą a płacimy tą samą lub większą kwote za coś, co już tak dobrze nie działa :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko wiesz, tu skład został zamieniony na lepszy, więc naprawdę nie wiem dlaczego nie widzę efektu:(

      Usuń
  8. Mnie lush jakoś nie kusi. Szkoda, ze "poprawili" formułę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie kiedyś kusił zdecydowanie bardziej:(

      Usuń
  9. Bardzo szkoda, że się nie sprawdziła, w szczególności, że tyle dobrego słyszy się o produktach tej marki :( :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lush w ogóle ma świetnie opinie, zyskuje na niedostępności;)

      Usuń
  10. Często właśnie tak jest, że zmieniając coś dobrego, wychodzi sporo gorsze :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam ochotę ją wypróbować, bo było wiele pozytywnych opinii na jej temat. Szkoda, że zrobili nową wersję, która jest gorsza od poprzedniej ;/ Niestety często tak bywa, że zmiany są na gorsze :C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście są dostępne dwie wersje:)

      Usuń
  12. Czasami właśnie tak bywa. Chcą ulepszyć, a spartolą :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Też nie lubię zmian składów, czasami w ten sposób robią sobie strzał w kolano :/

    OdpowiedzUsuń
  14. bardzo dziwne, że maska nic nie robi, bo przecież miód i glinka powinny być w stanie coś tam dokonać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem w szok, bo moja skóra lubi się z glinką, ale ani pory nie były zwężone, oczyszczone, czy twarz nawilżona:(

      Usuń
  15. Już dawno nie odwiedzałam tego sklepu i muszę się tam jak najszybciej przejść bo może mają już w ofercie walentynkowe kule do kąpieli :) Szkoda, że tak wyszło z tą maską.

    OdpowiedzUsuń
  16. Hmmm... szkoda
    Nie mialam nic i raczej nie będę sie porywać na zakupy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pewnie jeszcze coś z Lush zakupię, ale bez szaleństw:)

      Usuń
  17. Zmiany w kosmetykach zazwyczaj wychodzą na gorsze :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak to już jest, że producenci często zmieniają formuły lub wycofują świetne kosmetyki :( Kompletnie nie rozumiem dlaczego...

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie miałam nigdy nic z LUSH, ale jakoś te produkty nie bardzo mnie kuszą... szkoda, że mimo Twoich oczekiwań, nie zdziałała nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, poprzednia wersja była super, ta nijaka:(

      Usuń
  20. Z tego co widzę, to miałam starszą wersję, bo byłam z niej niesamowicie zadowolona. Wolałabym jednak nie trafić na tą nowszą wersję podczas przyszłych zakupów :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście można poznać po składzie, która wersja to która:)

      Usuń
  21. Eh, starą wersję bardzo lubiłam, to jedna z niewielu masek, po której zmyciu naprawdę widziałam efekt! Oby tylko zostawili tak, jak jest teraz - czyli nowa i stara wersja dostępne równolegle w sklepie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja potrzebowałam używać regularnie, aby zobaczyć efekt, ale twarz wyglądała świetnie po czasie! Oby...

      Usuń
  22. Fajnie, że przynajmniej zostawili jeszcze starą wersję, rzadko się to zdarza.

    OdpowiedzUsuń
  23. O buuuu! co za dranie! To jedna z moich niegdyś ulubionych maseczek! Miałam daaaawno temu, ostatnio znów mnie naszła ochotę na powrót do korzeni.. a tu taki psikus :( chlip

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też była ulubiona, chyba zaraz po glince białej. Mam nadzieję tylko, że ta stara wersja będzie jak najdłużej w ofercie

      Usuń
  24. Czasami tak jest:/ Nie lubię tego...

    OdpowiedzUsuń
  25. Też sobie nie mogę przypomnieć kosmetyku, któremu zmiany wyszły na dobre :(

    OdpowiedzUsuń
  26. Mnie jakoś ta maseczka nie zachwyciła, może dlatego że miałam nową wersje? Zdecydowanie wole inne produkty z Lush :)

    OdpowiedzUsuń