NEOSTRATA Skin Active Intensive Eye Therapy liftingująco-wypełniający krem pod oczy

NEOSTRATA Skin Active Intensive Eye Therapy liftingująco-wypełniający krem pod oczy


W pielęgnacji swojej twarzy jestem dość stała i w ciągu ostatniego roku było niewiele zmian pod tym kątem. Jednak zupełnie inaczej podchodzę do pielęgnacji okolicy oczu, tu uwielbiam nowości. Kosmetykiem, który stosuję od kilku miesięcy jest NEOSTRATA Skin Active Intensive Eye Therapy liftingująco-wypełniający krem pod oczy i dziś zapraszam Cię na jego recenzję. 


W ramach wstępu napiszę, że jestem po 30, w miarę dobrze śpię w ostatnim czasie i nie mam większy problemów z okolicą oczu. Skóra w tym obszarze ma kilka delikatnych zagłębień, nie jest cienka, ani wrażliwa, ale łatwo ja przeciążyć i sprawić, że będę mieć "zapchany" obszar poniżej okolicy oczu. Moim głównym oczekiwaniem do kremu pod oczy jest to, aby był lekki, skóra ma być nawilżona, a zmarszczki mniej widoczne. Niby nic wielkiego, ale wcale nie tak łatwo znaleźć dobry krem pod oczy. 


NEOSTRATA Skin Active Intensive Eye Therapy liftingująco-wypełniający krem pod oczy


neostrata-skin-active-intensive-eye-therapy-liftingujaco-wypelniajacy-krem-pod oczy-recenzja


Kosmetyk przeznaczony jest do delikatnej skóry wokół oczu. W swoim składzie zawiera ekstrakt z komórek macierzystych jabłka, peptydy (kocham peptydy miłością wielką), kofeinę, kwas hialuronowy i witaminę E. Producent obiecuje bardziej napiętą, jędrną i nawilżoną skórę. Zmarszczki powinny być wypełnione od wewnątrz, obrzęk zredukowany, a skóra mieć blask. 


W składzie kosmetyku nie ma substancji parfum. Jedyny składnik zapachowy jaki wyłapałam to Caramel, który pełni z jednej strony rolę barwnika, a z drugiej może maskować zapach. W moim odczuciu sam zapach kremu jest praktycznie niewyczuwalny. Jak bardzo mocno się wczuję to wyczuwam typowy kremowy zapach, ale podczas aplikacji absolutnie go nie czuję. 


neostrata-skin-active-intensive-eye-therapy-liftingujaco-wypelniajacy-krem-pod oczy-recenzja


Działanie


Cudowne! Uwielbiam ten krem, gdyż jest niezwykle lekki, a skóra po jego użyciu wygląda o wiele lepiej. Jego konsystencja przypomina trochę bazę silikonową i choć może to brzmieć źle, bo teraz prym wiedzie wszystko to co naturalne, to pod oczami sprawdza mi się świetnie. Wystarczy naprawdę ociupinka wielkości główki od szpilki, aby skóra pod oczami była niesamowicie wygładzona bez wyczuwalnej warstwy. Skóra po jego użyciu jest "matowa", czyli po prostu nie widać, że był na nią nałożony krem. Świetnie się sprawdza pod makijaż, również ten mineralny. 


Jeżeli w Twojej głowie pojawia się chochlik mówi, że no tak taki efekt, to przez te silikony i jest to powierzchowne działanie, że efekt ten jest widoczny tylko po aplikacji kremu - tak nie jest. Z kosmetykami mam tak, że czasem mam na coś fokus, ale w gonitwie codziennych obowiązków zapominam i nie stosuję kremu pod oczy codziennie, a czasem co drugi dzień i tylko wieczorem. Mimo tej nieregularności jestem w stanie stwierdzić, że w ostatnim czasie moja okolica oczu wygląda lepiej.  Skóra w tym miejscu ma jaśniejszy, bardziej wyrównany koloryt, zmarszczki są naprawdę delikatnymi kreseczkami. Jest grubsza, bardziej mięsista - tu zakładam działanie peptydów, które są dla mnie składnikiem obowiązkowym w kremach pod oczy i do twarzy. 


neostrata-skin-active-intensive-eye-therapy-liftingujaco-wypelniajacy-krem-pod oczy-recenzja


Podsumowanie


NEOSTRATA Skin Active Intensive Eye Therapy liftingująco-wypełniający krem pod oczy zrobił na mnie duże wrażenie i stosuję go z wielką przyjemnością. Ostatnio tak pozytywne odczucia miałam przy odmładzającym kremie pod oczy na noc Medik8, ale ten z dzisiejszego wpisu ma lżejszą konsystencję i nie nie potrzebuje nawet pół sekundy na wchłonięcie. Do tego jest PIEKIELNIE wydajny i myślę, że z recenzją kolejnego kremu pod oczy nie przyjdę prędzej niż w kolejnym roku!


Kosmetyk otrzymałam w ramach współpracy ze sklepem 4skin, miejscem, gdzie kupisz wiele profesjonalnych kosmetyków do pielęgnacji. 


5 trików, które sprawiają, że mniej przetłuszczają mi się włosy + świetna wcierka Anwen Grow Me Tender

5 trików, które sprawiają, że mniej przetłuszczają mi się włosy + świetna wcierka Anwen Grow Me Tender

 

Moją włosową zmorą jest to, że szybko się przetłuszczają. Muszę je myć co drugi dzień. W gorszych okresach mają świeżość 1.5 dnia, w lepszy 2.5. Marzę o tym, aby móc je myć co trzeci dzień. Obecnie coraz bardziej się zbliżam ku temu i postanowiłam, że podzielę się z Tobą moimi trikami. Zanim jednak to zrobię to krótki wstęp dlaczego w ostatnim czasie się na tym mocno skupiam. 


W ciągu ostatniego roku dwa razy miałam nakładany toner, a w zasadzie farbę półtrwałą Goldwell Colorance. Pierwszy raz zimą, drugi w połowie wiosny. Po pierwszym razie włosy zaczęły mi się bardzo przetłuszczać. Rozmawiałam o tym z fryzjerem i mówi, że to niemożliwe, aby przyczyną było farbowanie, że to kwestia ogrzewania, czapek itp. Brzmiało to sensownie, ale sytuacja powtórzyła się niedawno. Wtedy już o przypadku nie było mowy, coś takiego miałam również po hennie. 



5 trików, które sprawiają, że mniej przetłuszczają mi się włosy


Byłam bardzo zła na to, że moje włosy, a w zasadzie skóra głowy jest nieświeża już dzień po umyciu. Czułam się przez to niekomfortowo, nawet gdy przez 90% czasu siedzę w domu. Strasznie mnie to denerwowało, a nie miałam ochoty na codzienne mycie włosów, bo zajmuje to dużo czasu. Trzy z podanych trików na ograniczenie przetłuszczania się skóry głowy stosuję od bardzo długiego czasu, ale dwa ostatnie to game changer w mojej pielęgnacji moich włosów, które przyniosły niemal natychmiastową poprawę po wzmożonym przetłuszczaniu się. Jesteś ciekawa jakie? Zapraszam do lektury! 


5-trikow-ktore-sprawiaja-że-mniej-przetluszczaja-mi-sie-wlosy


Trik 1: podwójne mycie włosów


Ten sposób mycia stosuję już od kilku lat i gdyby nie on to musiałabym myć włosy codzienne przez cały rok! Pierwsze mycie włosów traktuję jako wstępne, na szybko. Spieniam szampon, chwilę masuję skórę głowy i od razu spłukuję. Dzięki temu włosy są bardziej mokre, bo jednak mając jest tłuste ciężko je dokładnie zmoczyć i usunąć brud za pierwszym razem. Drugie mycie jest już bardziej dokładne, zostawiam również pianę u nasady włosów na kilka chwil, aby mogła skuteczniej zadziałać. Patent z zostawianiem piany podpatrzyłam u Eksperta Kosmetycznego, która również jest fanką podwójnego mycia.



Trik 2: dwa szampony


Zauważyłam, że moje włosy szybko "przyzwyczajają się" się do jednego szamponu i jeżeli stosuję  zamiennie dwa produkty to ich świeżość jest dłuższa. Stosuję je tak, że pierwsze i drugie mycie jest zawsze tym samym kosmetykiem, a mycie kolejnego dnia jest drugim produktem i tak na zmianę. Przestałam też się bać szamponów oczyszczających. Stosuję je na skórę głowy, włosy na długości dostają tylko pianą, która z nich spływa. Przestałam stosować szampony określane jako delikatne, bo nie są w stanie domyć mojej tłustej skóry głowy. 



Trik 3: odżywka i maska przed myciem 


Mimo że moje włosy są średnioporowate i potrzebują delikatnego dociążenia to ekstremalnie łatwo je obciążyć. Zauważyłam, że zdecydowanie lepiej tolerują odżywki, bo użycie jakiejkolwiek maski po umyciu sprawia, że włosy są szybciej tłuste (nakładam tylko od wysokości ucha w dół) . Stąd cięższe maski zawsze lądują przed pójściem pod prysznic. Z odżywką robię tak, że nakładam ją, gdy na głowie trzymam pianę z szamponu podczas drugiego mycia, więc spłukuję ją nie samą wodą, a taką z detergentem. Nie zauważyłam, aby odbiło to się na kondycji włosów na długości. A, no i nie jestem w stanie stosować żadnego serum na końcówki, bo każde mi je obciąża, nawet te najlżejsze. 



Trik 4: wcierka Anwen Grow Me Tender


To moje odkrycie ostatnich miesięcy! Obecnie używam drugie opakowanie ziołowej rozgrzewającej wcierki do włosów Anwen Grow Me Tender i stosowana przed każdym myciem faktycznie przedłuża świeżość moje czupryny! W swoim składzie ma m.in. ekstrakt z kozieradki, czarnej rzepy, żeń-szeń, olejek miętowy,  niacynamid i cynk, które regulują wydzielanie sebum. Oczywiście wpływa również na porost włosów, ale nie on dla mnie jest kluczowy. Wcierkę nakładam albo przed porannym treningiem i wtedy mam ją ok. 30 minut przed myciem, albo na całą noc. Czuć efekt rozgrzewający, ale tylko przez kilka chwil. Bardzo przyjemnie pachnie, ja czuję miks ziół wymieszany z miętową gumą do żucia. Wcierka wystarcza na ok. 3 miesiące używania co drugi dzień. Uwielbiam! 


anwen-grow-me-tender-opinie


Trik 5: noszenie związanych włosów pierwszego dnia, a rozpuszczone drugiego


O tym sposobie zupełnie zapomniałam, bo stosowałam go głównie jak chodziłam do biura. Otóż, w dniu mycia noszę włosy w związane do góry, a dopiero kolejnego dnia rozpuszczone. Gdy robię na odwrót to tego drugiego dnia już nieco widać, że u nasady nie są świeże i związanie włosów to eksponuje. Działa za każdym razem!


--


Obecnie farba nie wypłukała się jeszcze do końca, więc mam nadzieję, że uda mi się dojść do mycia co 3 dzień. Trzymaj kciuki! Myślę też, że nie będę ponawiać farbowania, bo kolorystycznie najbardziej podoba mi się mój naturalny kolor włosów. Mimo że farba miała być za pierwszym razem neutralnym brązem, a za drugim ciepłym to za każdym razem widziałam w nich bardzo mocne fioletowe tony, które doprowadzały mnie do szaleństwa, choć same włosy pięknie błyszczały. No i jak dołożę do tego problem z przetłuszczaniem się włosów to już w ogolę gra nie warta świeczki!


Jestem bardzo ciekawa co dodałabyś do mojej listy trików i który bierzesz dla siebie - daj znać koniecznie w komentarzu. 



Wcierkę otrzymałam od marki Anwen, ale fakt ten nie wpływa na moją miłość do tego produktu

Wiosenne denko

Wiosenne denko

 

Mój ulubiony wpis! Dziś opowiem o kosmetykach, które zużyłam w ciągu ostatnich kilku dobrych tygodni. Będzie sporo kosmetyków do twarzy i paznokci. Sporo kosmetyków naturalnych, ale też drogeryjnych (choć aktualnie półki w drogeriach uginają się od naturalnych produktów). 


Zapraszam na wiosenne denko!

Nawilżający żel myjący A.Florence Skincare Hydrating Gel Cleanser

Nawilżający żel myjący A.Florence Skincare Hydrating Gel Cleanser

  

Kto ze mną jest tak długo, że pamięta mój bunt na poranne mycie twarzy? Jego głównym powodem było to, że po umyciu moja cera wyglądała gorzej. Była zaczerwieniona, pory wydawały się większe, zmiany trądzikowe były bardziej widoczne. Odkąd jednak zmieniłam pielęgnację i produkty do mycia to porannego mycia podchodzę zupełnie inaczej. W mojej kosmetyczne są obecnie dwa produkty do mycia twarzy. Jednym z nich jest nawilżający żel myjący A.Florence Skincare Hydrating Gel Cleanser i dziś zapraszam Cię na jego recenzję.


Revitalizing Supreme+ Youth Power Creme Estee Lauder - recenzja

Revitalizing Supreme+ Youth Power Creme Estee Lauder - recenzja

 

Po trzydziestce inaczej patrzę na pielęgnację swojej cery. Upływający czas zaczyna być widoczny w liniach uśmiechu, skóra nie jest już tak jędrna jak kiedyś. Z jednej strony mocno działam antytrądzikowo, ale z drugiej myślę też o działaniu antystarzeniowym. W tej roli w mojej kosmetyczce pojawiła się nowości marki Estee Lauder Revitalizing Supreme+ Youth Power Creme.



Revitalizing Supreme+ Youth Power Creme


Cała seria kosmetyków Revitalizing Supreme+ ma za zadanie przywrócić naturalną jędrność, elastyczność i sprężystość skóry. Ma ona odzyskać młodzieńczy kontur. Szczególnie na policzkach, pomiędzy nosem i ustami, a także na linii szczęki. Wygładzeniu ulegają zmarszczki na szyi. Stosując krem do twarzy często pomijana jest ta część, tak samo jak dekolt i to po nich widać upływający czas. Ja od dłuższego czasu stosuję wieczorną pielęgnację również w tych obszarach.


Krem Revitalizing Supreme+ Youth Power Creme prócz właściwości odmładzających ma dodatkowo odżywić skórę i zapewnić jej 72h nawilżenie.


revitalizing-supreme+-youth-power-creme-estee-lauder-recenzja



Składniki aktywne


W szklanym słoiczku marka Estee Lauder umieściła nie tylko składniki aktywne, ale również swoją autorską technologię, która pomaga dłużej cieszyć się młodo wyglądającą skórą. W kremie Supreme+ Youth Power Creme znajdziesz: 


  • nowy ekstrakt z hibiskusa Exclusive Hibiscus Morning Bloom, którego zadaniem jest zwiększenie kolagenu w skórze,
  • autorski ekstrakt z drzewa moringa, który pobudza skórę do uruchomienia mechanizmów antystarzeniowych i zwalcza wolne rodniki,
  • peptyd acetylo-heksapeptyd-8, ekstrakt z alg i białko serwatkowe, które zwiększą produkcję kolagenu co przekłada się na jędrną, podniesioną i wygładzoną skórę.

revitalizing-supreme+-youth-power-creme-estee-lauder-recenzja



Konsystencja


Cudowna. Z jednej strony jedwabista, ale nie ma w sobie nic z silikonowej bazy pod makijaż. Z drugiej strony tworzy delikatną otoczkę, która sprawia, że czuję, że moja skóra jest zaopiekowana. Revitalizing Supreme+Youth Power Creme Moisturizer wchłania się bardzo szybko i dobrze dogaduje się z minerałami, stąd spokojnie można go stosować pod makijaż. Ja osobiście tego typu kremy stosuję na noc. W wieczornej pielęgnacji skupiam się na kosmetykach bardziej aktywnych i balansuję między działaniem antytrądzikowy, a takim, który przynosi mojej cerze spokój i działa odżywczo. Nie zapominam o zaaplikowaniu kremu na szyję i dekolt. 



Zapach


Krem Estee Lauder Revitalizing Supreme+ Youth Power Creme pachnie dość intensywnie. Dla mnie to jest plus, bo lubię jak kosmetyki dostarczają mi walorów olfaktorycznych. Zapach tego kremu określiłabym jako dorosły i kwiatowy z lekko cytrusową nutą, myślę, że ta kompozycja zapachowa mogłaby zostać zamknięta w jakimś ładnym flakonie. 


revitalizing-supreme+-youth-power-creme-estee-lauder-recenzja


Cena


Revitalizing Supreme+ Youht Power Creme dostępny jest w 3 pojemnościach: 15 ml, 30 ml i 50 ml. Największe opakowanie kosztuje 445 zł, najmniejsze 139 zł.




Podsumowanie


Krem Revitalizing Supreme+Youth Power Creme Moisturizer wpisuje się w plan mojej pielęgnacji zapewniając nawilżenie i otulenie mojej cery przy jednoczesny działaniu antystarzeniowym. Stosuję go głównie na noc, ale dobrze sprawdza się również za dnia, kiedy cera jest lekko podrażniona po retinoidach i potrzebuje ochrony przed czynnikami zewnętrznymi. 


Post powstał przy współpracy z marką Estee Lauder

Mineralny makijaż Mii

Mineralny makijaż Mii

Odkąd pracuję w domu makijaż noszę sporadycznie. Są jednak takie momenty, kiedy czuję się zasiedziana, dobita ciągłym chodzeniem w legginsach i swetrze. Wtedy mam ochotę nałożyć makijaż, aby poczuć się lepiej. Mimo że w ostatnim czasie moje podejście do kosmetyków się zmieniło i nie sięgam już tylko po naturalne kosmetyki, tak w makijażu nadal moim numerem jeden są minerały. W dzisiejszym wpisie pokażę Ci kosmetyki marki Mii, których używam do codziennego szybkiego makijażu.

Kwartalne denko: sporo produktów do twarzy i kosmetyków naturalnych

Kwartalne denko: sporo produktów do twarzy i kosmetyków naturalnych

 

Pierwsze denko w tym roku. O dziwo będzie w nim sporo kosmetyków do twarzy, a także naturalnych. Wprawdzie kiedyś było to normą, ale obecnie nie patrzę aż tak mocno na skład. Albo inaczej: patrzę, ale nie mam obsesji naturalności. Jesteś ciekawa jakie kosmetyki zużyłam w ostatnim czasie? 


Zapraszam Cię na moje denko, mam nadzieję, że wypatrzysz coś dla siebie.