Nawilżający żel myjący A.Florence Skincare Hydrating Gel Cleanser

Nawilżający żel myjący A.Florence Skincare Hydrating Gel Cleanser

  

Kto ze mną jest tak długo, że pamięta mój bunt na poranne mycie twarzy? Jego głównym powodem było to, że po umyciu moja cera wyglądała gorzej. Była zaczerwieniona, pory wydawały się większe, zmiany trądzikowe były bardziej widoczne. Odkąd jednak zmieniłam pielęgnację i produkty do mycia to porannego mycia podchodzę zupełnie inaczej. W mojej kosmetyczne są obecnie dwa produkty do mycia twarzy. Jednym z nich jest nawilżający żel myjący A.Florence Skincare Hydrating Gel Cleanser i dziś zapraszam Cię na jego recenzję.


Revitalizing Supreme+ Youth Power Creme Estee Lauder - recenzja

Revitalizing Supreme+ Youth Power Creme Estee Lauder - recenzja

 

Po trzydziestce inaczej patrzę na pielęgnację swojej cery. Upływający czas zaczyna być widoczny w liniach uśmiechu, skóra nie jest już tak jędrna jak kiedyś. Z jednej strony mocno działam antytrądzikowo, ale z drugiej myślę też o działaniu antystarzeniowym. W tej roli w mojej kosmetyczce pojawiła się nowości marki Estee Lauder Revitalizing Supreme+ Youth Power Creme.



Revitalizing Supreme+ Youth Power Creme


Cała seria kosmetyków Revitalizing Supreme+ ma za zadanie przywrócić naturalną jędrność, elastyczność i sprężystość skóry. Ma ona odzyskać młodzieńczy kontur. Szczególnie na policzkach, pomiędzy nosem i ustami, a także na linii szczęki. Wygładzeniu ulegają zmarszczki na szyi. Stosując krem do twarzy często pomijana jest ta część, tak samo jak dekolt i to po nich widać upływający czas. Ja od dłuższego czasu stosuję wieczorną pielęgnację również w tych obszarach.


Krem Revitalizing Supreme+ Youth Power Creme prócz właściwości odmładzających ma dodatkowo odżywić skórę i zapewnić jej 72h nawilżenie.


revitalizing-supreme+-youth-power-creme-estee-lauder-recenzja



Składniki aktywne


W szklanym słoiczku marka Estee Lauder umieściła nie tylko składniki aktywne, ale również swoją autorską technologię, która pomaga dłużej cieszyć się młodo wyglądającą skórą. W kremie Supreme+ Youth Power Creme znajdziesz: 


  • nowy ekstrakt z hibiskusa Exclusive Hibiscus Morning Bloom, którego zadaniem jest zwiększenie kolagenu w skórze,
  • autorski ekstrakt z drzewa moringa, który pobudza skórę do uruchomienia mechanizmów antystarzeniowych i zwalcza wolne rodniki,
  • peptyd acetylo-heksapeptyd-8, ekstrakt z alg i białko serwatkowe, które zwiększą produkcję kolagenu co przekłada się na jędrną, podniesioną i wygładzoną skórę.

revitalizing-supreme+-youth-power-creme-estee-lauder-recenzja



Konsystencja


Cudowna. Z jednej strony jedwabista, ale nie ma w sobie nic z silikonowej bazy pod makijaż. Z drugiej strony tworzy delikatną otoczkę, która sprawia, że czuję, że moja skóra jest zaopiekowana. Revitalizing Supreme+Youth Power Creme Moisturizer wchłania się bardzo szybko i dobrze dogaduje się z minerałami, stąd spokojnie można go stosować pod makijaż. Ja osobiście tego typu kremy stosuję na noc. W wieczornej pielęgnacji skupiam się na kosmetykach bardziej aktywnych i balansuję między działaniem antytrądzikowy, a takim, który przynosi mojej cerze spokój i działa odżywczo. Nie zapominam o zaaplikowaniu kremu na szyję i dekolt. 



Zapach


Krem Estee Lauder Revitalizing Supreme+ Youth Power Creme pachnie dość intensywnie. Dla mnie to jest plus, bo lubię jak kosmetyki dostarczają mi walorów olfaktorycznych. Zapach tego kremu określiłabym jako dorosły i kwiatowy z lekko cytrusową nutą, myślę, że ta kompozycja zapachowa mogłaby zostać zamknięta w jakimś ładnym flakonie. 


revitalizing-supreme+-youth-power-creme-estee-lauder-recenzja


Cena


Revitalizing Supreme+ Youht Power Creme dostępny jest w 3 pojemnościach: 15 ml, 30 ml i 50 ml. Największe opakowanie kosztuje 445 zł, najmniejsze 139 zł.




Podsumowanie


Krem Revitalizing Supreme+Youth Power Creme Moisturizer wpisuje się w plan mojej pielęgnacji zapewniając nawilżenie i otulenie mojej cery przy jednoczesny działaniu antystarzeniowym. Stosuję go głównie na noc, ale dobrze sprawdza się również za dnia, kiedy cera jest lekko podrażniona po retinoidach i potrzebuje ochrony przed czynnikami zewnętrznymi. 


Post powstał przy współpracy z marką Estee Lauder

Mineralny makijaż Mii

Mineralny makijaż Mii

Odkąd pracuję w domu makijaż noszę sporadycznie. Są jednak takie momenty, kiedy czuję się zasiedziana, dobita ciągłym chodzeniem w legginsach i swetrze. Wtedy mam ochotę nałożyć makijaż, aby poczuć się lepiej. Mimo że w ostatnim czasie moje podejście do kosmetyków się zmieniło i nie sięgam już tylko po naturalne kosmetyki, tak w makijażu nadal moim numerem jeden są minerały. W dzisiejszym wpisie pokażę Ci kosmetyki marki Mii, których używam do codziennego szybkiego makijażu.

Kwartalne denko: sporo produktów do twarzy i kosmetyków naturalnych

Kwartalne denko: sporo produktów do twarzy i kosmetyków naturalnych

 

Pierwsze denko w tym roku. O dziwo będzie w nim sporo kosmetyków do twarzy, a także naturalnych. Wprawdzie kiedyś było to normą, ale obecnie nie patrzę aż tak mocno na skład. Albo inaczej: patrzę, ale nie mam obsesji naturalności. Jesteś ciekawa jakie kosmetyki zużyłam w ostatnim czasie? 


Zapraszam Cię na moje denko, mam nadzieję, że wypatrzysz coś dla siebie.

Depilacja IPL: Czy warto wybrać depilator SkinLovers Beam? | Test i opinia

Depilacja IPL: Czy warto wybrać depilator SkinLovers Beam? | Test i opinia


Od lat marzyłam o domowym depilatorze IPL! Bujne owłosienie to jeden z moich nielicznych urodowych kompleksów. Trochę się z nim już pogodziłam, ale nie do końca. Jeżeli czytasz mnie od dłuższego czasu to wiesz, że kilka lat temu robiłam laser na całe ciało, ale pewne obszary był oporne. Między innymi ręce, pachy, wąsik i właśnie tam będę głównie stosować urządzenie SkinLovers Beam.



Dlaczego zdecydowałam się na depilację IPL



Celem depilacji IPL jest uśpienie cebulek włosów, co prowadzi do wstrzymania wzrostu włosa. Liczę, że dzięki regularnym zabiegom SkinLovers Beam uzyskam efekty w tych miejscach, którym nie podołał laser w salonie (Light Sheer). Najbardziej zależy mi na przedramionach i pachach, bo tam włoski są nadal dość widoczne, a usuwanie ich depilatorem jest męczące i bolesne. Innym obszarem jest wąsik, bo to taki mój największy kompleks.


depilacja-IPL-czy-warto-wybrac-depilator-skinlovers-beam-test-i-opinia


Zdaję sobie sprawę, że używanie IPL wymaga więcej czasu i zapewne częstszego przypominania niż laser w gabinecie, ale jedną z największą zalet SkinLovers Beam jest możliwość stosowania go w domu, w dowolnym momencie i na dowolnym obszarze. Mogę go robić tyle razy ile chce bez ponoszenia dodatkowych kosztów.




SkinLovers Beam



W zestawie przychodzi depilator IPL, która instrukcja obsługi, maszynka do golenia i okulary. Samo urządzenie jest lekkie, dobrze leży w dłoni. SkinLovers Beam jest bardzo łatwy w użytkowaniu: ma dwa przyciski. Jeden to włącznik, którym jednocześnie ustawia się intensywność urządzenia i drugie, którym się “strzela”, choć można też ustawić tryb automatyczny i nie trzeba ciągle klikać. Podczas używania SkinLovers Beam uruchamia się wentylator, który delikatnie szumi, ale nie jest to coś przeszkadza podczas używania, spokojnie można w tym samym czasie oglądać coś w tle. Urządzenie działa na kabel sieciowy. Żywotność lampy to 200 tysięcy impulsów.


depilacja-IPL-czy-warto-wybrac-depilator-skinlovers-beam-test-i-opinia


Jak przygotować skórę do depilacji IPL?



Należy ją po prostu ogolić, wysuszyć i tyle! Oczywiście skóra nie może być skaleczona, nie można też depilować skóry zaraz po opalaniu. Innymi przeciwwskazaniami jest ciąża, bielactwo, łuszczyca, nowotwory. Jeżeli masz wątpliwości czy możesz stosować depilację IPL skonsultuj się z dermatologiem. Po zabiegu należy stosować krem z filtrem.




Czy depilacja IPL boli?



Producent obiecuje, że nie boli, a jeżeli boli to znaczy, że intensywność urządzenia jest za wysoka. Ja przy pierwszej depilacji zaczynałam od 3 stopnia, kolejną miałam na 4 stopniu. Oczywiście ustawiłam na początku na najwyższy stopnień (5), ale to było zdecydowanie niekomfortowe i pierwszy zabieg zrobiłam na mniejszej mocy. Wąsik za pierwszym i drugim razem robiłam na 1 stopni. Po samej depilacji skóra jest nieco bardziej wrażliwa i tkliwa, ale przechodzi to po kilku godzinach.



Efekty



To jakie będą efekty zależy od tego jaki jest kontrast między kolorem włosów i skóry. Ja mam dość jasną skórę zimą, ale nie porcelanową, a włosy ciemne, ale nie czarne. W ramach eksperymentu zrobiłam pierwszą sesję tylko na jednej ręce, a na drugiej depilatorem. Zauważyłam, że tam gdzie użyłam SkinLovers Beam to włoski odrosły później niż po użyciu depilatora (ok. 2 tygodnie czekałam aż będzie co znowu wyrwać). Nie będę kontynuować tego eksperymentu, bo na miarodajne wyniki będę musiała czekać tygodniami, a nie chcę więcej już męczyć się z depilatorem. Wolę skupić się na depilacji IPL i szybciej cieszyć się gładką skórą na długie tygodnie. Jedyną wadę typu urządzeń jaką widzę jest czasochłonność. Trzeba miejsce przy miejscu strzelić, nie jest to wprawdzie pół dnia, ale przy użyciu depilatora potrzebuje ok. 5 minut na newralgicznych miejscach tak tu potrzebuje prawie 20 minut, aby wydepilować przedramiona, pachy i wąsik.


depilacja-IPL-czy-warto-wybrac-depilator-skinlovers-beam-test-i-opinia



Podsumowanie



Nie mogę się doczekać tego momentu, gdzie o goleniu będę mogła sobie przypomnieć dopiero wtedy, gdy zobaczę trzy włoski na krzyż. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że takie zabiegi trzeba przypominać, ale czymże to jest w porównaniu do wygodnego latania w odkrytym ciele przez całe lato bez myślenia o depilacji.





Post powstał w ramach współpracy z marką SkinLovers


Spóźnieni ulubieńcy lutego: ubrania i rzeczy domowe

Spóźnieni ulubieńcy lutego: ubrania i rzeczy domowe

 

Ten post miał się pojawić jeszcze w lutym, ale sytuacja na świecie sprawiła, że nie miałam ochoty na publikację lekkich treści. Teraz mi trochę lepiej i zebrałam się w sobie, aby opublikować listę rzeczy, które uprzyjemniały mi codzienność w ostatnich tygodniach. Będzie coś do założenia na siebie, choć nie ukrywam, że to zimowe ubrania, które mam nadzieję zaraz schować, ale także coś rozgrzewającego z nadzieją na wyższe temperatury. 


Zapraszam na spóźnionych ulubieńców lutego



Puchowy płaszcz Vila model Manya


Nad długim płaszczem zastanawiałam się od jesieni, jednak nie znalazłam nic sensowego. Wprawdzie sieciówki uginają się od puchowych kurtek i płaszczy, ale niemal wszystkie mają syntetyczne wypełnienie, a ja chciałam koniecznie naturalne. Komfort cieplny takiej kurtki jest nieporównywalnie większy! Ten długi płaszcz Vila Manya sięga mi lekko ponad kostkę (mam 160 cm), nie dodaje mi uroku, ale uwielbiam go na spacery z psem. Brakowało mi tego momentu, gdy po pracy przebierałam się w szlafrok i mogłam sobie siedzieć na kanapie delektując się nicnierobieniem. Siedziałam w getrach do ostatniego spaceru i było mi z tym źle. Do pełnego relaksu potrzebuję siedzenia w piżamie! Na szczęście ten płaszcz jest tak długi, że jak zakładam go na szlafrok to mam tylko gołe 10 cm nóg (na stopach niezawodne Emu) i spokojnie daję radę zrobić szybki sik-spacer. Płaszcz ma też zamek od dołu, więc spokojnie można w nim iść na bardziej intensywny spacer. Uwielbiam go i żałuję, że tak późno go znalazłam. A i jeszcze upolowałam go na Allegro za połowę ceny, czyli zamiast 500 zł zapłaciłam 250 zł, ale uważam, że nawet pierwotna cena jest dobra za taki płaszcz.



Ocieplane legginsy


Zanim jeszcze nabyłam płaszcz szukałam ocieplanych legginsów. Ileż ja nazamawiałam par! Żadne nie spełniały moich oczekiwań. Nawet spróbowałam takich, które nie są z bawełny (np. Gatty), ale to nie było to. Podczas mrozów w lutym zrobiłam ostatnie podejście i to było to! Ocieplane, bawełniane leginsy polskiej marki Bensini kupiłam na Allegro i są świetne. Grube, nie prześwitują, mają wysoki stan, ale nie uciskają w brzuch, mogłyby być ciut krótsze, ale w sumie zakryte kostki sprawiają, że nie marzną. Producent ma jeszcze w ofercie inne kolory, ja zamówiłam szare, ale one mają inny materiał i nie są tak fajne jak czarne. Zapłaciłam za nie 58 złotych. 



Herbaty owocowe z Rossmanna


Jesienią i zimą piję hektolitry herbaty. Kiedyś głównie earl grey, ale straciłam z nią to coś i obecnie stawiam na owocowe. Moje ulubione to te z Rossmanna, ale nie mam pojęcia czemu w polskich drogeriach nie można kupić herbat marki własnej. Kilka lat temu były, ale od długiego czasu nie ma. A wielka szkoda, bo są przepyszne. Nie wszystkie mi smakują, bo mam takie, które nie przypadły mi do gustu np. jabłko i figa, pomarańcza, żurawina i granat, mięta i jabłko. Są jednak takie, które stanowią cel wycieczki do Niemiec (herbata kosztuje 0.99 Euro). W lutym rozsmakowałam się w dwóch herbatach: z dzikiej róży oraz brzoskwinia i limonka. Dzika róża jest bardzo aromatyczna, mocna i można delektować się nią w dużym kubku. Brzoskwinia i limonka jest jak powiew lata, czuć głównie słodyczy brzoskwini. Tę herbatę lepiej pić w mniejszym kubku, bo inaczej jej smak rozmywa się. A jak jestem już przy kubkach to czas na mój nowy nabytek.


Kubek z Sinsay


Aktualnie moją ulubioną sieciówką jest Sinsay. Wprawdzie większość ich ubrań to szmatki na 2-3 założenia, ale da się znaleźć perełki. Dodatkowo od jakiegoś czasu mają dział dom i ich rzeczy są naprawdę piękne! Podoba mi się większość ich kubków, choć niestety sporo z nich jest dla mnie źle wyprofilowanych, za to ten szaro-beżowy leży idealnie! Nie pamiętam czy można go myć w zmywarce, ja tak myję i nic mu nie jest. Jego pojemność to 280 ml, czyli na taką mniejszą herbatę lub większą kawę. 

--

To tyle z przyjemności lutego, z niecierpliwością wyczekuję wiosny. Mam nadzieję, że wraz z nią nadejdzie nie tylko wyższa temperatura, ale również spokój.



Ulubieńcy stycznia: sweter, mydło i seriale

Ulubieńcy stycznia: sweter, mydło i seriale

 

Ostatni ulubieńcy byli w sierpniu. Od tego momentu nie miałam głowy do zajmowania się sprawami błahymi, a tak naprawdę będąc wiecznie zmęczoną nic mi nie sprawiało przyjemności. Teraz w końcu mam chwilę oddechu, lepiej mi fizycznie i na głowie. Stąd po długiej przerwie zapraszam na małe przyjemnostki!