Sposób na kurze łapki: Maska-peeling K+K, Fitomed

Sposób na kurze łapki: Maska-peeling K+K, Fitomed

Sposób na kurze łapki: Maska-peeling K+K, Fitomed

Jestem maseczkowym potworkiem. Uwielbiam, gęsto i często stosuję. Wspomniana w tytule maseczka jest na bazie 4% kwasu mlekowego oraz korundu. Jej zadaniem jest przeciw działanie zmarszczkom, złuszczanie oraz rozjaśnienie naszej cery.


Producent zaleca, aby na początku kuracji stosować ją przez tydzień codziennie, a potem 2-3 w tygodniu. Ja czegoś takiego nie zaryzykowałam. Tz. gdyby nie było złuszczających drobinek, to czemu nie, ale nie chciałam codziennie peelingować swojej cery. Maskę stosuję 2-3 razy w tygodniu. Cera po je użyciu jest ładnie rozjaśniona, oczyszczona, nieziemsko gładka, a to już 100% zasługa korundu. Male toto, a ma moc! I w sumie chciałam napisać, że całkiem spoko maseczka, która potrafi lekko szczypać w oczy (kwas), a jej główną zaletą jest ekstra peeling, ale tchnęło mnie i zobaczyłam co jeszcze pisze o niej producent. I na stronie znalazłam informację, iż maseczka nadaje się do zwalczania kurzych łapek. A ja się ostatnio zastanawiałam co takiego się stało, że moje młode zmarszczki od mrużenia oczu jakoś się spłyciły. Teraz wiem, że to zasługa tej maseczki. Tylko wiecie, nie oczekujcie, że ona zniweluje zaawansowane zmarszczki. Na mojej młodej, 25 letniej cerze poradziła sobie, ale wątpię, aby z mocnymi poszło jej równie dobrze. Producent również wspomina o zapobieganiu trądziku, ja się w tym temacie nie wypowiem, bo moja cera wygląda już bardzo znośnie, acz Skinoren w walce z trądzikiem górą. 

Skład: Aqua, Korund, Lactic Acid, Glycerin, Hydroxyethyl Acrylate, Sodium Hyaluronate, Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, D-Panthenol, Trilaureth-4-Phosphate Caprylic/Capric Triglyceride, Peg-7 Glyceryl Cocoate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerine.

Maseczkę należy zużyć w przeciągu 3 miesięcy, jest dość wydajna, ma lekką żelową konsystencję, która nie spływa. Kosztuje 27 zł za 50 ml i możecie ja kupić w sklepie producenta.


Ja jestem bardzo zadowolona z jej działania - głównie spłycania zmarszczek mimicznych i peelingu.

ps. pojawiły się wyniki rozdania, a już jutro rusza nowe z Pat&Rub!
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Okularnik w lecie

Okularnik w lecie

Okularnik w lecie

Jestem ślepa – moja wada wzroku to -8 i -7,5 (ostatnio się pogorszyło). Bez okularów nie widzę dalej niż na odległość 5 cm. W nocy do toalety idę na pamięć, chusteczek i telefonu szukam po omacku. Tak samo jak Partnera w łóżku, bo go po prostu nie widzę, a kawał chłopa z niego. W ciągu miesięcy mniej słonecznych noszę okulary, ale w miesiącach letnich sięgam po soczewki. Wiem, że można mieć ciemne okulary o swojej mocy, ale np. podczas pływania/plażowania jest to dla mnie bardzo kłopotliwe. I takie okulary kojarzą mi się ze starymi ludźmi, a ja przecież młoda jestem!

Soczewki noszę od 5-6 lat. Przerobiłam ich kilka – codzienne, miesięczne i miesięczne w trybie na dzień i noc. Codzienne się u mnie totalnie nie sprawdzają, nie umiem ich założyć, są za cienkie dla mnie. Miesięczne są w porządku, ale po kilku godzinach pracy przed kompem ich noszenie jest niekomfortowe i mam ochotę je zdjąć. Najlepiej sprawdzają się u mnie Air Optix Day&Night. Czasami zdarzało się, że nosiłam je przez bite 7 dni i nic się nie działo, teraz już tak nie robię (przy mojej wadzie to niewskazane), ale po całym dniu noszenia moje oczy nie są zmęczone. Są droższe (ok. 50 zł za parę), ale komfort noszenia nieziemski. Nie polecam tych, które są na zdjęciu – dostaniecie je za ok. 5 złotych za sztukę na pewnym portalu aukcyjnym, ale ich komfort noszenia znika po 4-5 godzinach, oczy suche jak Sahara i krople nawilżające nie pomagają.


Jeżeli zastanawiacie się czy sięgnąć po soczewki to tak, warto. Super komfort, szczególnie jak uprawiacie sport. Ja na moje latanie po orbitreku i od czasu do czasu brzuch z MelB specjalnie nie zakładam, ale jak nie mam swoich denek od butelki, tylko właśnie soczewki, to ćwiczy mi się lepiej, nic mi po nosie nie skacze. Soczewki nie bolą, nie są wybitnie drogie, nigdy nie miałam zapalenia spojówek czy coś. Przy pierwszej wizycie wybrałam się do salonu, pani pokazała mi jak się zakłada i zdejmuje soczewki, dobierają również odpowiednio moc, gdyż przy większych mocach nie ma przełożenia 1:1. Teraz zamawiam soczewki sama, przez Internet, bo tam ceny są niższe, a i przy mojej wadzie nie zawsze są na miejscu, więc i tak je dla mnie zamawiają. Jeżeli chcecie wiedzieć u kogo kupują na allegro, to napiszcie do mnie, a polecę dobrych sprzedawców.


Teraz podczas moich 4 dniowych wakacji miałam i okulary, i soczewki, pogodę miałam zacną i przelatałam je w soczewkach, zero stresu, że mi spadną okulary, potłuką się, że zahaczę o coś. I jak okulary uwielbiam, czuję się w nich dobrze, ba seksownie i jakoś tak fajniej, to soczewki latem to jest to. Jazda autem staje się o niebo przyjemniejsza, bo w końcu noszę okulary przeciwsłoneczne i nie mrużę oczu, można też robić za gwiazdę na detoksie w dresie
Nie wspomniałam jeszcze o jednej rzeczy – tylko w soczewkach mogę się normalnie malować, a nie z nosem w lusterku!

Są tu jakieś okularnice? Jak przeżywacie lato?
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Woda micelarna bio IQ

Woda micelarna bio IQ

Woda micelarna bio IQ

Jak chodzi o micele, to jestem wielką fanką tego biedronkowego. Używam go głównie do demakijażu twarzy, bo do oczu wolę dwufazowe. Wodę micelarną bio IQ wygrałam u Hexx.


Wszystkie kosmetyki bio IQ posiadają certyfikat ECOCERT dla kosmetyku naturalnego i ekologicznego, nie są testowane na zwierzętach, są fair trade i są przeznaczone dla wegan. Ja nie jestem eko fanatyczką, ale lubię sięgać po kosmetyki naturalne. I jak wiem, że kremy czy toniki są naprawdę super, tak przy wodzie micelarnej obawiałam się, że będzie mniej skuteczna od tych drogeryjnych. Na szczęście woda okazała się bardzo skuteczna, bez problemu również radzi sobie ze zmywaniem tuszu i eyelinera. Kosmetyk ma delikatny zapach, nie „pieni się”. Nie zapycha, nie podrażnia, nie ściąga skóry. Działanie świetne!


Na plus zasługuje skład, ma wiele ekstraktów m.in. z róży, czy z oczaru. Opakowanie również zasługuje na pochwałę – proste, elegancie, ma wygodne zamknięcie, z matowego plastiku. Mojemu Partnerowi się szalenie podoba i kilka razy się dopytywał co to za ładny kosmetyk w moim koszyczku i mam napisać na blogu, że ładne i że mu się bardzo podoba. 

Skład: aqua, hamamelis virginiana leaf water*, rosa damascena flower water*, glycerin, sodium pca, vaccinium macrocarpon fruit extract*, rosa canina fruit extract*, biosaccharide gum-1, glyceryl caprylate, sodium levulinate, sodium anisate, levulinic acid, sodium hydroxide, sodium benzoate, potassium sorbate, citric acid, parfum, benzyl salicylate, d-limonene, linaloo
* Składniki z upraw organicznych


Minusy? Cena 59 zł za 200 ml. Jednak jeżeli zależy Wam na eco produkcie, to bardzo polecam! 
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Dwa pędzle do brwi: 322 Zoeva oraz skośny z Ecotools

Dwa pędzle do brwi: 322 Zoeva oraz skośny z Ecotools

Dwa pędzle do brwi: 322 Zoeva oraz skośny z Ecotools

Swoje brwi mam bardzo ciemne, dość gęste, acz mam bliznę na jednej i potrzebuje je w minimalnym stopniu wypełnić. Często mi się nie chce i pozostaję jedynie przy opcji ujarzmienie brwi za pomocą żelu, bardzo polecam ten z L’Oreala, acz nie ukrywam, ze lubię mieć wypełnione brwi za pomocą cieni. W tej chwili używam najciemniejszego z paletki UD Basic 2. Dziś jednak o dwóch pędzelkach jakie posiadam do okrzesania moich włosów – skośny z Ecotools (16 zł), który mam od bodaj 2 lat i z  322 Zoevy (28 zł), który mam od grudnia.
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Eyeliner w pisaku z Sephory

Eyeliner w pisaku z Sephory

Eyeliner w pisaku z Sephory

Nie wyobrażam sobie makijażu bez kreski na powiece. Ba w 95% przypadków mój makijaż oczu to tylko czarna kreska i tusz. Moim ulubieńcem jest ten z L’Oreala, ale podczas jakieś promocji skusiłam się na te sephorowy.  Zanim przejdę do opinii o tym produkcie to muszę powiedzieć jedno – eyelinery w pisaku średnio nadają się do używania na cienie do powiek. Nie jest to niemożliwe, ale na cieniach trzeba mocniej się namachać, bo powieka jest jakby tępa i sunie o wiele gorzej niż na powiece solo. Na cienie wolę eyelinery żelowe lub takie co można sobie zamoczyć.
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Ostatni dzień rozdania! Wygraj pędzle Zoeva!!

Ostatni dzień rozdania! Wygraj pędzle Zoeva!!

Ostatni dzień rozdania! Wygraj pędzle Zoeva!!

Dziś krótka notka przypominająca -  do północy możecie wziąć udział w rozdaniu  i wygrać zestaw pędzli Zoeva! Wszelakie informacje są dostępne tutaj.


Nagroda jest tylko jedna, ale nie martwcie się, w lipcu kolejne rozdanie!!
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Moje pierwsze chińskie zamówienie

Moje pierwsze chińskie zamówienie

Moje pierwsze chińskie zamówienie

Moje chińskie zamówienie ze strony dresslink.com przyszło do mnie po 10 dniach. Całkiem szybko, przesyłka była dobrze zabezpieczona. Zapraszam Was na krótką prezentację zamówionych rzeczy.


Zacznę od pędzli: czuć tani klej, po wykąpaniu ich zapach jest się ulotnił, ale pierwsze wrażenie to klej na maxa. Pędzle są niezwykle lekkie, jedna rączka była odczepiona od pędzla, ale to nie problem, aby sobie podkleić. Włosie jest niezwykle miękkie, mam wrażenie również, że za miękkie. Z pędzli wystają pojedyncze włoski, ale można je przyciąć, są to naprawdę pojedyncze sztuki.

Same pędzle do twarzy wydaję mi się takienijakie. Nie są to złe pędzle, ale odstają od jakości Hakuro. Mam też wrażenie, że mimo iż pędzle są grube, to te srebrne trzonki skrywają trochę za mało włosia. Można nałożyć nimi puder/podkład, ale to nie jest ten sam komfort co Hakuro/Zoeva.
Pędzle do oczu są naprawdę bardzo duże, ale tu wiedziałam o czym i całkiem spoko nadają się pod oczy czy do korektora. Są mniejszą wersją tych dużych pędzli. Dwa najlepiej wykonane pędzle to te „kocie ogonki” jak ja to mówię, są bardzo sprężyste i mięsiste.

To takie moje pierwsze wrażenie. Czy żałuję wybory pędzli? Nie, bo nie są najgorsze, dla osoby początkującej mogą być, acz ja bym wolała kupić sobie mniej pędzli z Hakuro. Pędzle dostanie moja Siostra.  

Zdjęcie jest  tylko takie poglądowe, bez większych szczegółów, jeżeli będzie recenzja pojawią się bardziej dokładne. Pędzle możecie zobaczyć tutaj


Sukienka okazała się za duża. Nie jest tragicznie, ale wiem, że M byłaby lepsza. Minusy? Dół sukienki jest wykonany z lekkiej satynki, co mi nie odpowiada. Góra z falbanką sądziłam, że będzie z apaszkowatego materiału i to jest okay, ale liczyłam że dół będzie z matowego, takiego bawełnianego, grubszego materiału. No i nie doczytałam, że jest to beżowo-czarna, a nie beżowo-granatowa.  

Zdjęcia sukienki nie będzie, bo mi nie wychodziły, na mnie również nie będzie, bo się sobie w niej nie podobam i nie będę się pokazywać w czymś w czym źle się czuję. Zdjęcie tylko materiału z dołu, bo na żywo sukienka wygląda tak jak na stronie

Przejrzałam sobie jeszcze stronę i wybrałam sobie akcesoria, które mogą być przydatne do mycia pędzli:



Stojak do suszenia pędzli - z dużymi lub z małymi otworami za 6,69$


Stojak z różnymi otworami - duże, małe i średnie. Chyba najlepsza opcja. Cena to również 6,69$.

Prośba o klikanie w linki – może będę miała szansę na kolejny kupon i z wielką chęcią bym wzięła pokazane stojaki. 


Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Świetna maseczka do cery tłustej/mieszanej: Mask of magnaminty, Lush

Świetna maseczka do cery tłustej/mieszanej: Mask of magnaminty, Lush

Świetna maseczka do cery tłustej/mieszanej: Mask of magnaminty, Lush

Początkowo nie polubiłam się z tą maseczką. Tzn. nie zachwyciła mnie, była ot taka sobie maseczka, bez większych efektów. Spodziewałam się miłości od pierwszego użycia, a tak się nie stało. Maskę jednak używałam, używałam, bo przecież szkoda, aby się zmarnowała.


I pewnego dnia po prostu zachwyciło, zobaczyłam, że cera jest ładnie rozjaśniona, pory ładnie zwężone, cera jest gładka i po prostu bardzo ładna. Maska jest oparta na glince, ale nie zastyga w kilka chwil, jednak trzeba poświecić 2-3 minutki na jej zmywanie. Dodatkowo ma olejek z mięty pieprzowej, która ładnie łagodzi wszelakie stany zapalne i daje uczucie chłodzenia. Na nadchodzące ciepłe tygodnie idealnie. Ja ją również wrzucam do lodówki, wtedy jest podwójna moc chłodzenia. Minusy? Lush jest niedostępny w Polsce, maskę musimy również zużyć w ciągu 4 miesięcy od daty produkcji. Jej wydajność jest naprawdę wysoka, stosuję ją namiętnie 2-3 razy w tygodniu od miesiąca, jestem w połowie opakowania, a nie żałuję jej sobie. Jej cena to 6,50 € za 125 gramów, więc całkiem spoko.


Skład: Bentonite Gel, Kaolin, Honey(Mel), Talc, Ground Aduki Beans, Glycerine,Evening Primrose Seeds, Peppermint oil, African Marigold Oil, Vanilla Absolute, Limonene, Perfume, Chlorophyll, Methylparabenm

Szpinak napisała pod postem z czarną maską Glamglow, że podobne działanie ma właśnie ta maska. Początkowo się z nią nie zgodziłam, jednak teraz uważam, że maja działanie bardzo podobne, ba nawet chyba lepsze!

Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Rozświetlenie cery z Hean

Rozświetlenie cery z Hean

Rozświetlenie cery z Hean

Dziś dwa kosmetyki z Hean – puder brązujący oraz rozświetlacz:
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Świetny krem do cery problematycznej: Mój krem nr 12 do cery tłustej i trądzikowej, Fitomed

Świetny krem do cery problematycznej: Mój krem nr 12 do cery tłustej i trądzikowej, Fitomed

Świetny krem do cery problematycznej: Mój krem nr 12 do cery tłustej i trądzikowej, Fitomed

Od kremu do twarzy oczekuję niewiele: ma ładnie nawilżać. Może być jeden na dzień i na noc, nie mam parcia na filtry. Nie musi być ultra lekki, ale musi się dobrze wchłaniać i nadawać się pod makijaż. Moim problemem jest trądzik, choć nie ukrywam, że jest teraz już lepiej, ale nadal nie idealnie. Stosuję Skinoren i oczekuję mocniejszego nawilżenia, a i moja cera ma wybitne skłonności do zapychania.

Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

[Tydzień rosyjski] Węgiel na twarz!

[Tydzień rosyjski] Węgiel na twarz!

[Tydzień rosyjski] Węgiel na twarz!

Na północne mydło detoksykujące z Natura Siberica skusiłam się po kilku recenzjach, które zawierały informację, iż produkt ten faktycznie  zwęża pory.

Mydło detoksykujące to unikalny produkt przeznaczony do głębokiego oczyszczania skóry twarzy. Wykonane z węgla aktywowanego, bardzo dobrego absorbentu, który doskonale wchłania powierzchowne i głębokie zanieczyszczenia z porów skóry.


U siebie jednak nie zauważyłam jakiegoś spektakularnego efektu w kwestii zmniejszenia porów. Ostatnio mam z nimi mniejszy problem, ale wg mnie to zasługa Skinorenu niż tego kosmetyku. Producent zaleca stosować maksymalnie 2x w tygodniu i o dziwo się z nim zgadzam. Kosmetyk ma działanie silnie oczyszczające, skóra po nim aż skrzypi. Lubię go stosować, jeżeli czuję, że moja cera potrzebuję głębszego oczyszczenia. Zazwyczaj biorę kąpiel, nakładam czarną paćkę, potem ją zmywam. Producent załącza czarną gąbkę, ja często zmywam szmatką muślinową i mam jeszcze peeling przy okazji. To co zdecydowanie uprzyjemnia mi jego używanie to przepiękny, marcepanowy zapach. Ja to ślicznie pachnie, jeden z ładniejszych zapachów kosmetyków!

Skład: Aqua, Sorbitol, Sodium Cocoyl Isethionate, Stearic Acid, Coal, Parfum, Hippophae Rhaimnoides Fruit Oil(olej z rokitnika ałtajskiego), Hippophae Rhaimnoidesamidopropyl Betaine Pinus Sibirica Needle Extract(ekstrakt z igieł cedru syberyjskiego), Pineamidopropyl Betaine, Picea Obovata Needle  Extract , Abies Sibirica Needle Extract, Shizandra Chinensis Fruit Extract (ekstrakt z cytryńca dalekowschodniego), Linum Usitatissimum Seed Oil (olej z nasion lnu), Rubus Idaeus Seed Oil(olej z  pestek maliny moroszki), Rubus Chamaemorus Seed Oil (olej z nasion maliny moroszki), Betula Alba Sap (sok z brzozy), Vaccinium Vitis-Idaea Fruit  Extract (ekstrakt z borówki brusznicy), Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Potassium Sorbate, Soidum Benzoate.


Niestety nie zauważyłam, aby kosmetyk wywiązywał się ze swojego głównego zadania, ale nie jest to zły kosmetyk. Dobrze oczyszcza, pięknie pachnie, lubię po niego sięgać. Kosztuje ok. 50 złotych za 120 g, ale jest szalenie wydajny.

To jest ostatni post z serii tygodnia rosyjskiego. Wniosek jaki mi się nasuwa odnośnie kosmetyków jest taki, iż są to kosmetyki w porządku, czasem gorsze, ale nie są zachwycające. Wykończę i nie planuję już więcej przygód z rosyjskimi markami. Dajcie mi znać jak Wam się podobał ten cykl na blogu!

Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

[Tydzień rosyjski] Szampony: Aleppo i Maroccan, Planeta Organica

[Tydzień rosyjski] Szampony: Aleppo i Maroccan, Planeta Organica

[Tydzień rosyjski] Szampony: Aleppo i Maroccan, Planeta Organica

To już przedostatni post z serii tygodnia rosyjskiego i ostatnie dwa szampony.


Zaczynamy!



Odżywczy szampon Aleppo to w moim przypadku lekkie faux pas. Przeczytałam, iż jest oczyszczający, a nie odżywczy. Z tej przyczyny totalnie się nie sprawdza na moich przetłuszczających się włosach. Szampon jednak ten kilka razy pojawił się w moich zakupach. Dlaczegóż? Otóż mój Mężczyzna uwielbia zapach tego szamponu i stosuje go do mycia ciała. Zapach jest bardzo orientalny, pieprzny, korzenny (ale nie cynamonowy!). Jako szampon również nie sprawdza się u niego, ale jako żel do ciała wspaniale – nie wysusza, zapach długo się utrzymuje, jest wydajny i ma pompkę.

Skład: Aqua with infusions of Organic Olea Europaea Fruit Oil (organiczna oliwa z oliwek), Ficus Carica (Fig) Fruit Extract (ekstrakt z fig), Nigella Sativa Seed Extract (ekstrakt z czarnego kminku), Organic Rosa Damascena Flower Oil (organiczny olejek z róży damasceńskiej), Cedrus Atlantica Bark Oil ( olej z cedru atlantyckiego), Thymus Vulgaris Oil (wyciąg z tymianku), Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil (olej z pestek winogron), Crocus Sativus Oil (szafran), Magnesium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Decyl Glucoside, Potassium Olivate, Glycol Distearate, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Sodium Chloride Parfum, Citric Acid


Po wpadce z tym szamponem skusiłam się na oczyszczający szampon z marokańską glinką Ghasooul. Liczyłam, że ten szampon będzie idealny do moich przetłuszczających się włosów. To co na początku mnie zaniepokoiło, to jego perłowa formuła (tak samo ma poprzednik). U mnie takie szampony się nie sprawdzają. Niestety stało się to co z poprzednikiem – włosy już po kilku godzinach były nieświeże. Zapach tego szamponu jest zdecydowanie delikatniejszy, trochę męski. Zużyję jako żel do ciała.

Skład: Aqua with infusions of Ghassoul Clay (czarna marokańska glinka), Olea Europaea Fruit Oil ( oliwa z oliwek), Organic CistusLadaniferus Oil ( organiczny olej roślinny ambra), Organic Argania Spinosa Kernel Oil (organiczne arganowe masło), Eucalyptus Globulus Leaf Oil (olejek eukaliptusowy), Commiphora Gileadensis Bud Extract (wyciąg z drzewa balsamowego), Citrus Aurantium Dulcis Flower Extract (ekstrakt z kwiatu pomarańczy), Rosa Damascena Flower Extract (ekstrakt z róży damasceńskiej), Magnesium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Decyl Glucoside, Glycol Distearate Xanthan Gum, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Benzyl Alcohol, Sodium Chloride, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Parfum, Citric Acid.

Ceny szamponów to ok. 20 zł za 280 ml.
Wniosek jaki mi się nasuwa po tych szamponowych postach: rosyjskie szampony to nie moja bajka.

Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

[Tydzień rosyjski] Szampon na bazie szungitu

[Tydzień rosyjski] Szampon na bazie szungitu

[Tydzień rosyjski] Szampon na bazie szungitu



Dziś nadal pozostajemy w temacie szamponowym, na tapecie specjalny czarny szampon na bazie szungitu do włosów normalnych. Po tym szamponie spodziewałam się czegoś więcej niż tylko mycia, nie plątania i nie obciążania. 
Wg producenta dokładnie oczyszcza włosy i skórę głowy, zmniejsza wypadanie włosów, pomaga przywrócić naturalną równowagę skóry głowy, a także zapobiega łupieżowi. 


Szampon w swoim działaniu jest bardzo przeciętny. Mało się pieni, potrzebuję solidnej porcji, aby umyć swoje włosy. Umyte raz nie zachowywały świeżości przez 2 dni, kolejnego dnia konieczny był już suchy szampon. Dawał radę, jeżeli umyłam nim głowę dwa razy. I okay, mam włosy przetłuszczające się, ale np. szampony dodające objętości u mnie sprawdzają się bardzo dobrze.
Nie polecam, tym bardziej, że kosztuję ok. 20 złotych. 

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betain, Glycerin, Sodium Cocoamphoacetate, Pelos (szungit), Sodium Chloride, PEG-7 Glyceryl Cocoate, PEG-200 Hydrogenated Glyceryl Palmate, PEG-12 Dimethicone, Mentha Piperita (ekstrakt z mięty pieprzowej), Bidens Tripartita Extract (ekstrakt z uczepu), Hydrolyzed Collagen,, Tetrasodium EDTA, Citric Acid, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Perfum.

Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

[Tydzień rosyjski] Całkiem dobry szampon do włosów przetłuszczających się bez SLS

[Tydzień rosyjski] Całkiem dobry szampon do włosów przetłuszczających się bez SLS

[Tydzień rosyjski] Całkiem dobry szampon do włosów przetłuszczających się bez SLS

Od szamponu mam kilka wymagań: musi oczyszczać, nie może przetłuszczać włosów ani ich plątać. Zauważyłam, że w dużej mierze sprawdzają się u mnie szampony dodające objętości. Taką wersją miałam z Baikal Herbals i spisała się całkiem spoko. Dziś jednak przychodzę do Was z wersją do włosów przetłuszczających. 


Szampon ten spisuje się bardzo przyzwoicie, rzekłabym, że nawet dobrze. Nie oczyszcza za mocno, ale włosy są świeże, standardowe przez okres 2 dni. Pachnie dość mocno i wyczuwalnie, ale nie jest to drażniące. Nie plącze włosów. Największy minus tego szamponu to kiepski wylew – jest nakrętka i duża dziurka, zawsze mi się za dużo szamponu wyleje, a i mokrymi rękoma ciężko zakręcić. Ogólnie rzecz ujmując: spoko szampon, można kiedyś wrzucić do koszyka, ale aby zamawiać specjalnie, to szkoda zachodu. Cena standardowa to ok. 16 złotych za 280 ml.

Skład: Aqua with infusions of: Dasifora Fruticola Extract,(pięciornik krzewiasty) Cedrus Deodara Oil,(olej z cedru himalajskiego) Artemisia Frigida Extract,(wyciąg z bylicy frędzlastej) Organic Saponaria Officinalis Root (organiczny wyciąg z mydlnicy lekarskiej) Extract, Organic Rosa Canina Seed Oil;(organiczny olej z dzikiej róży) Magnesium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Cocamide DEA, Sodium Chloride, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Parfum, Citric Acid.

Polecacie jakiś szampon do włosów przetłuszczających się? Jak radzicie sobie z takim problemem?

Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

[Tydzień rosyjski] Żel jak żel

[Tydzień rosyjski] Żel jak żel

[Tydzień rosyjski] Żel jak żel

Rzadko kiedy piszę o żelach pod prysznic, jakoś wcześniej nie przykładałam do nich wagi. Ostatnio jednak przerzucam się na delikatniejsze środki do mycia ciała, stąd wrzuciłam kiedyś przy okazji organiczny żel pod prysznic ujędrniający-relaksujący z firmy Natura Siberica.

Pachnący żel pod prysznic ujędrniający to cały bukiet doznań; aksamitny żel- pianka nasyci skórę niezbędnymi witaminami, czyni ją miękką i jedwabistą. Szlachetne oleje, które są w składzie  wzmacniają ten efekt. Wspaniały aromat likwiduje napięcie, odpręża, regeneruje siły.


I niestety nie sprawdziłam składu przed zakupem, pewnie bym go nie wrzuciła, gdyż jest oparty na SCS, w sumie chyba żadna różnica niż SLS. Jeden pies jak to mówią. I jest to też żel jak każdy inny, nie zauważyłam, aby wyróżniał się czymś szczególnym. Myje, nie wysusza, zapach delikatny, nienachlany, nie czuć go na ciele. Na plus opakowanie z pompką, która potęguje wydajność tego produktu.

Skład: Aqua, Sodium Сосо-Sulfate, Glycerin, Coco-Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Cetearyl Alcohol, Abies Sibirica Needle Extract(jodła syberyjska) , Achillea Asiatica Extract (krwawnik), Agrostis Sibirica Extract(mietlica syberyjska), Lippia Citriodara Leaf Water(hydrolat z werbeny cytrynowej), Salvia Officinalis Leaf Extract(szałwia), Melissa Officinalis Flower/Leaf/Stem Water(hydrolat melisy lekarskiej), Hippophae Rhamnoidesamidopropyl Betaine, Pineamidopropyl Betaine,  Xanthan Gum, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Sodium Chloride, CI 75470, Parfum, Citric Acid, Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Linalool, Butylphenyl  Methylpropional.

Za 400 ml produktu należy zapłacić ok. 19 zł, często można dostać poniżej tej kwoty.

Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

[Tydzień rosyjski] Włosowy koszmarek!

[Tydzień rosyjski] Włosowy koszmarek!

[Tydzień rosyjski] Włosowy koszmarek!

Włosy me kochane... Uwielbiają wszelakiego rodzaju olejki, substancje natłuszczające. Buszując wieki temu po sklepie z rosyjskimi kosmetykami natknęłam się na balsam do włosów suchych: objętość i nawilżenie od Natura Siberica.




Nie wiem dlaczego pomyślałam, że jak dla włosów suchych, to będzie z olejkami. Nawilżenie mi przyćmiło zdolność racjonalnego myślenia?  Balsam okazał się produktem, który mega przesuszał mi włosy, były jak siano i po prostu okropne. Nie polecam, ale zaznaczam, że ja uwielbiam oleje do włosów, a wszelakie nawilżacze, aloesy i inne zioła to zło. Teraz to wiem, ale 1,5 roku temu nie byłam taka mądra. Balsam nawet zużyłam, do golenia nóg, ale to zło! 400 ml włosowego koszmaru kosztuje ok. 20 złotych. 

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Quaternium-91, Cetrimonium Methosulfate, Bis-Cetearyl Amodimethicone, Calendula Officinalis Flower Extract, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Water, Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Oil,  Pinus Pumila Needle ExtractWH, Pinus Sibirica Seed OilWH, Aquilegia Sibirica ExtractwH, Sophora Japonica Flower Extract, Schizandra Chinensis Extract, Rosa Canina Fruit Oil, Origanum Vulgare Leaf Extract, Humulus Lupulus Flower Extract, Hydrolyzed Wheat Protein, Salvia Officinalis Oil,  Hydrolyzed Vegetable Protein, Pinus Sibirica Seed Oil Polyglyceryl-6 EstersPS, Panthenol, Sodium Ascorbyl Phosphate, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Polyquaternium-37, Cetrimonium Bromide, Benzyl Alcohol,  Benzoic Acid, Sorbic Acid, Parfum, Citric Acid.

Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

[Tydzień rosyjski] Całkiem fajne lekkie kremy dla młodej cery

[Tydzień rosyjski] Całkiem fajne lekkie kremy dla młodej cery

[Tydzień rosyjski] Całkiem fajne lekkie kremy dla młodej cery

Od kremów do twarzy oczekuję nawilżenia, na dzień mniejsze, aby nadawał się też pod makijaż, na noc mocniejsze, nie może zapychać. Kiedyś miałam krem na dzień dla osób do 35 roku życia z firmy Bania Agafia, ogólnie nie był zły, lecz trochę za lekki.


Zakładałam, że wersja 35-50 lat będzie bardziej odżywcza, tak też pisze producent:
Organiczny krem do twarzy 35-50 na noc pozwala skórze zachować młodość, intensywnie odżywia i regeneruje, stymulując syntezę kolagenu. Wygładza, uelastycznia, nadaje skórze miękkość i świeży wygląd.


Krem na dzień daje lekkie, matowe wykończenia. Trzeba z nim pracować szybko i nie nakładać za dużo, bo potrafi brzydko się smużyć. Ogólnie nie jest zły, ale o dziwo dla mnie trochę za lekki. Zapachem przypomina lekko pomarańczową gumę do żucia, dla mnie znika on po chwili i nie jest drażniący. Ma również filtr SPF 15.

Skład: Aqua with infusions of organic extract of Camelia Sinensis Leaf, Organic Extract of Cetraria Islandica, Rhodiola Rosea Extract, Aralia Mandshurica Extract, Pinus Sibirica Extract, Rubus Arcticus Extract, Schizandra Chinensis Extract, Hippophae rhamnoides Altaica Seed Extract, Artemisia Arctica Extract, Coco-Caprylate/Caprate, Cetearyl Alcohol, Titanium Dioxide, Glycerin, Cetearyl Clucoside, Sodium Stearoyl Glutamate, Isopropyl Jojobate, Jojoba Alcohol, Jojoba Esters, Tocopherol, Asiaticoside, Asiatic Acid, Madecassic Acid, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Organic Parfum, Limonene.


Krem na noc jest już trochę bardziej treściwy, właściwie lubię go stosować na dzień pod makijaż, choć jest na początku minimalnie lepki. Nie ma również tego pomarańczowego zapachu.Ogólnie w porządku, ale nadal kategoria lekki krem. 

Skład: Aqua with infusions of organic extract of Camelia Sinensis Leaf, Rhodiola Rosea Extract, Aralia Mandshurica Extract, Schizandra Chinensis Extract, Organic Extract of Cetraria Islandica, Phellodendron Amurens Extract, Cetearyl Alcohol, Coco-Caprylate/Caprate, Glycerin, Organic Butyrospermum Parkii, Cetearyl Glucoside, Sodium Stearoyl Glutamate, Rubus Arcticus Extract, Asiaticoside, Asiatic Acid, Madecassic Acid, Pinus Sibirica Extract, Hippophae Rhamnoides Altaica Seed Extract, Artemisia Arctica Extract, Isopropyl Jojobate, Jojoba Alcohol, Jojoba Esters, Tocopherol, Arginine/Lysine Polypeptide, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Organic Parfum, Limonene.

Dla mnie te dwa kremy są przeznaczone raczej dla młodej cery niż 35-50 lat. Są z kategorii tych lżejszych, dla mnie idealne pod makijaż. Na plus na pewno skład: może nie jest cały idealny, ale ma ekstrakty roślinne na początku, nie zapycha mojej kapryśnej cery. Cena tych kosmetyków to ok. 19 zł/50 ml często możecie je znaleźć w okolicach 10 zł. Dla mnie są za lekkie, ale ja używam ciągle różnego rodzaju kwasów i potrzebuję mocniejszych kremów nawilżających. Z tej serii mam również serum z tej serii, które miałam również  2 lata temu - zdania nie zmieniłam, lekki nawilżacz. 

Na kolejnego rosyjskiego posta zapraszam już jutro!
ps. blogger mi szaleje i strasznie zjada mi jakość zdjęć. Płacz i wielki szloch!


Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Zapowiedź tygodnia rosyjskiego na blogu!

Zapowiedź tygodnia rosyjskiego na blogu!

Zapowiedź tygodnia rosyjskiego na blogu!

Mam sporo kosmetyków rosyjskich. Jakąś taką słabość miałam do nich. Na blogu pojawią się co jakiś czas, lecz jest grupka, która jeszcze nie doczekała się większej atencji. Akurat jest ich trochę więcej niż 7, ale można poukładać w grupy i pomyślałam, że to całkiem fajny pomysł, aby zrobić rosyjski tydzień na blogu. Będzie trochę jak w Lidlu, który właśnie otwierają na mojej wsi.

źródło
Kosmetyki rosyjskie, który już są na blogu:
Od jutra do kolejnej niedzieli będziecie mogły przeczytać o rosyjskich kosmetykach – głównie tych włosowych, ale i do twarzy coś się znajdzie.

Do jutra!
Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Ulubieńcy maja

Ulubieńcy maja

Ulubieńcy maja

Będzie zwięźle i na temat. Bo ja to konkretna babka jestem.


Ostatnio w nowościach pokazywałam krem do cery tłustej i trądzikowej. Po pierwsze zakochałam się w zapachu tego kremu. Najładniejszy ziołowy zapach jaki kiedykolwiek miałam! Nie wiem dokładnie jaki to zapach, ale jest cudowny. Działanie kremu również bardzo na plus – pięknie nawilża cerę i łagodzi. Będzie o nim jeszcze więcej, to takie wrażenie po 3 tygodniach używania.

Przygodę z OCM przepłaciłam podskórnymi małymi grudkami, leczę je Skinorenem. Uwielbiam go, wspaniale radzi sobie z moją cerą. Niestety teraz mamy coraz większe słońce, więc ograniczę jego działanie, ale to jest mój mistrz.

Dwa cienie w kredce z Bell w kolorze 04 i 05 zawładnęły moimi powiekami. Na moich ultra tłustych powiekach po przypudrowaniu cieniem trzymają się praktycznie cały dzień. Jestem w szoku, trwałość taka jak przy paint pocie z MAC. Niestety więcej kolorów już mi się nie podoba, ale jest moc!


Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Nowości majowe

Nowości majowe

Nowości majowe

Maj był wyjątkowo spokojny jak chodzi o zakupy. Końcówka promocji na kolorówkę w Rossmannie skusiła mnie tylko na 1 produkt, a pielęgnacja jakoś nie skusiła. Ostatnio przestawiłam się na inną pielęgnację, nie dałam się ponieść fali -40%.


Przejdźmy jednak do pokazania co ostatecznie mi wpadło w rączki w pięknym maju.


Jak wspomniałam końcówka promocji na oczy i usta w Rossmannie skusiła mnie na cień w kredce z Rimmela w kolorze 002 Bulletproof Beige. Chciałam wziąć jakieś dodatkowy kolor cienia z Bell, wzięłam od niechcenia Rimmela, gdyż z Bell już żaden kolor mi się nie spodobał. Uznałam, że taniej jest, abym wzięła kredkę niż dumała, bo Facet czekał w aucie pod sklepem. Z pielęgnacji skusiłam się tylko na płyn dwu fazowy z L’Oreala. Za każdy z tych produktów zapłaciłam ok. 10 zł po przecenie.


W maju byłam w Warszawie, odwiedziłam The Bdy Shop i skusiłam się na szampon i odżywkę do włosów przetłuszczających się. Pierwsze wrażenia są przeciętne, zobaczymy co będzie dalej. Za komplet zapłaciłam 29,90.


Jak Warszawa to koniecznie muszę odwiedzić Bath&Body Works. Zrobiłam zapas wtyków do kontaktu. Uwielbiam te zapachy! Była promocja 3 za 2, wzięłam 9 sztuk, cena 1 sztuki to 19,90. Na zdjęciu brakuje jednego, ale już z niego korzystam. Lenistwo wzięło górę i nie wyciągałam go z prądu.


Mój Mężczyzna był delegacji, niestety nie mógł mnie wziąć ze sobą, ale miał za zdanie zakup kosmetyków z Lush. Dostał listę obrazkową i w ten sposób trafiły do mnie dwie maseczki: Oatifix (9,25 €) i Mask of magnaminty (6,95€). Miałam również czyścik Angels On Bare Skin (8,95€), ale to nie moja zapachowa bajka i poszedł w świat.


W ramach współpracy z polską firmą Fitomed wybrałam sobie krem nr 12 do cery tłustej i trądzikowej (25 zł). Krem pachnie obłędnie, najlepszy ziołowy zapach ever! Wzięłam również maskę-peeling KK z korundem i kwasem mlekowym (27 zł). Pierwsze wrażenia bardzo na tak!


Z Hean wybrałam sobie puder brązujący i rozświetlacz. Piękny blask idealny na lato! Rozświetlacz w kolorze 205 Warm Beige ma raczej neutralny odcień (16,99) i daje raczej subtelny efekt niż taflę w stylu Mary. Puder brązujący 306 Egyptian Sunshine (14,99) bardzo przypadł mi do gustu, jest w ciepłej tonacji, nadaje się to opalania twarzy, zawiera pięknie mieniące się drobinki. O obu kosmetykach będzie jeszcze w tym miesiącu.


Wygrałam u Asi z 1001 pasji płyn micelarny i mleczko do demakijażu firmy BIO IQ. Jestem ciekawa jak sprawdzi się u mnie mleczko, wieki nie miałam, trochę się boje, że może mnie zapchać, ale zobaczymy. Micel po kilku użyciach jest okay. Każdy w tych produktów kosztuje 54 zł.

To tyle z nowości, w sobotę zapraszam na posta z ulubieńcami. Życzę Wam udanego długiego weekendu!


Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem

Zużyci w maju

Zużyci w maju

Zużyci w maju

Lubię posty z kosmetykami, które zużyłam. Po pierwsze po całym opakowaniu mamy całościowe wrażenia, a po drugie daje mi to komfort psychiczny, że nie marnuję kosmetyków. Staram się też nie mieć pootwieranych nie wiadomo ile kosmetyków, dzięki czemu te denka nawet całkiem nieźle wyglądają. I jestem naprawdę z siebie dumna, że praktycznie nie mam żadnych zapasów, ot jeden szampon, maska, czy woda termalna, ale wszystko ładnie zużywam.



Tyle wstępu, teraz zaczynamy!


Spray do stóp Neutrogena, jakaś końcówka mi się zaplątała w szafie. Jest okay, ale ja nie widzę różnicy miedzy nim,  a tym z Fuss Wohl za 6 złotych, więc nie powrócę. Jak mowa o Fuss Wohl o wykończyłam spray do butów. Uwielbiam, teraz nie widziałam ich w Rossmannie, ale dla mnie to niezbędnik lata.  Szampon Baikal Herbals do włosów przetłuszczających się spisał się całkiem nieźle. Niestety odżywka Naturia Siberica objętość i nawilżenie, to koszmarek. Wysuszała włosy i zużyłam ją do golenia nóg. O kosmetykach rosyjskich będziecie mogły poczytać w kolejnym tygodniu.

 

Krem brzozowo-nagietkowy z Sylveco to mój ulubieniec i wybawiciel, gdy moja cera woła pić i nie męcz mnie tak kwasami. Wymęczona gąbka Calypso jest niezastąpiona do zmywania maseczek! Serum  z mącznicy lekarskiej  z JMO opisałam już, nie wiem co myśleć o tym kosmetyku. Nie był zły, ale czuję niedosyt. Maseczka SensaiCellular Performance od Kanebo to luksusowy kosmetyk, który mnie nie zachwycił.

Masło malinowe z GreenLand pachnie bosko, ale to raczej osobnik na chłodne miesiące. Woda toaletowa Power z firmy Yodeyma to odpowiednik Paco Rabanne Million Dollars, piękny męski zapach, który strasznie mi się na sobie podobał. Nie wiem czy też tak macie, ale lubię na sobie męskie perfumy, często podkradam je od faceta.  Kulka Rexona okazała się całkiem skuteczna. Ogólnie jak chodzi o ochronę przed potem, to ja raczej niestabilna jestem i większość kosmetyków tego rodzaju mi służy. Olejek migdałowy z Joanny najlepiej mi służył nakładany na włosy. 


Seche Vite wykończyłam na stopy, bo strasznie mi ściągał lakier. Lakier mleczny nr 52 z Pierre Rene to lakier sprzed 3 czy nawet 4 lat, w czasie gdy malowałam pazurki tylko mleczakami. Teraz bardzo rzadko sięgam po takie lakiery. Kolejny zapach z Bath&Body Works zużyty, uwielbiam je! Wyrzucam ulubiony eyeliner z L’Oreala, ma swoje miesiące, kolejny już kupiony.

To tyle z mojej strony, w czwartek z rana zapraszam na posta z nowościami.


Cześć! Mam na imię Ewa. Lubię naturalne kosmetyki, szczególnie pielęgnację. Służy ona mojej cerze, która przez długie lata zmagała się z trądzikiem. Nie szaleję z makijażem, kocham beże, brązy i szarości. Czasem przełamię to czerwienią czy mocnym różem, ale bez przesadyzmu;) Uwielbiam pięknie pachnące wnętrza i kawę z mlekiem
Copyright © 2016 Odcienie Nude - blog kosmetyczny , Blogger